Zimno, ciemno, mokro – zestaw wymówek na jesień

Sytuacja co roku jest identyczna. Jesienią, nagle na ścieżkach biegowych robi się luźniej, spokojniej. Zupełnie jakby część biegaczy zapadła w sen zimowy. Bo nie uwierzę, że zaczęli biegać na bieżniach mechanicznych w klubach fitness. W Polsce nie ma tyle bieżni. Więc dlaczego?!

REKLAMA

Za zimno!

Najprostsza wymówka do zastosowania o każdej porze roku. Bo przecież zawsze może być za zimno. Tak samo zawsze może być za ciepło. Idealna temperatura nie istnieje. Istnieją tylko źle ubrani biegacze.

Zacznij od podstaw. Kup jakąś dobrą bieliznę termoaktywną i używaj jej jako pierwszej warstwy. Zawsze!! Na taką pierwszą warstwę możesz założyć w zależności od potrzeb bluzę/kurtkę/wiatrówkę a nawet (jak się uprzesz i biegasz na Syberii) wszystko na raz. Ważne też aby zadbać o „końcówki” czyli głowę, dłonie i stopy. One wychładzają się najszybciej i tracą najwięcej ciepła.

Za ciemno!

Druga z bardzo uniwersalnych wymówek do zastosowania niemal o każdej porze roku. Za ciemno może być zawsze. Jesienią jest o to łatwiej. Zimą najłatwiej. Dużo łatwiej wstać na poranny trening kiedy jest widno. Sam o tym wiem doskonale. Do wstawania po ciemku i wychodzenia na trening wieczorem trzeba posiadać motywację. Bez tego się nie da!

Poza tym bieganie po zmroku niewiele różni się od tego za dnia. Warto zadbać tylko o swoją widoczność (odblaski) oraz o to by samemu widzieć więcej (czołówka).

Bieganie jesienią

Nie mam butów na zimę!

A co to są buty na zimę? Czym się różnią? Wodoodporną membraną?!

Dla niektórych jest to dziwne, ale zdecydowana większość biegaczy biega w tych samych butach przez cały rok. Nie mają, nie potrzebują nieprzemakalnych butów z goretexem. Odpowiedzią na zimno są grubsze skarpety. To banalne rozwiązanie sprawdza się lepiej niż jakiekolwiek goretexowe buty.

Co do wody i wilgoci to warto pamiętać, że nie biegasz przecież w śniegu, wodzie po kostki czy ulewie na każdym treningu. Jeśli nawet buty złapią trochę wilgoci to nic Ci się nie stanie. Woda równie szybko co do buta wpadła to się z niego wydostanie. Jesienią może być tylko od zimnej wody chłodniej. Dlatego też pamiętaj o tym co pisałem wyżej o skarpetach!

Bo się rozchoruję!

„Nie biegaj bo się spocisz”, „nie biegaj bo się przeziębisz” – łatwo powiedzieć trudniej wykonać. Wiem z doświadczenia bo odkąd biegam chory byłem tylko raz, ale rozchorowałem się w zupełnie niebiegowych okolicznościach. Poza tym biegałem w temperaturach do -15 stopni Celcjusza, wielokrotnie w deszczu/śniegu/wietrze i… nigdy nie byłem chory. Kilkudniowy katar to maks co mi się przytrafiało.

Poza tym wszystko jest kwestią odpowiedniego ubioru i podejścia. Stara i dobra zasada mówi aby ubrać się tak aby w pierwszej chwili po wyjściu z domu było ci chłodno a nawet zimno. Kiedy zaczniesz biec ciało samo się rozgrzeje i okaże się że jesteś ubrany odpowiednio. Nie wychłodzisz się! Ubierając się „grubo” czyli tak że po wyjściu z domu jest ci ciepło ryzykujesz. Po kilometrze czy dwóch będzie ci za gorąco. Przegrzejesz się, zatrzymasz, wychłodzisz…

W zimę i chłodne dni też nie ma sensu rozciągać się na dworze. Dwie, trzy minuty marszu po bieganiu jako schłodzenie wystarczy. Resztę zrobisz w ciepłych domowych warunkach.

REKLAMA

Skomentowali

  • JG
    09.10.2016 at 14:03
    Permalink

    Ee, nie moge sie zgodzic, ze idealna temperatura nie istnieje. Ja wlasnie radosnie otwieram sezon biegowy, latem mi to srednio idzie, ale teraz wlacza sie turbo i od razu wszystkie wyniki w skali miesiaca podkrecone o 10% bez wysilku wiekszego. Zimowo-zimne bieganie to najlepsze bieganie, ot co!

    Odpowiedz
  • Karol
    10.10.2016 at 19:08
    Permalink

    Ja uważam, że jesień i wiosna są najlepsze do biegania. Latem bywa za ciepło, zimą za ślisko. Poza tym zgadzam się z artykułem, wszystko kwestia odpowiedniego nastawienia i ubioru

    Odpowiedz
  • Piotr
    20.10.2016 at 12:22
    Permalink

    Jest tak jak piszesz Pawle, kwestia nastawienia i dobrania ubioru.
    Jak komuś nie zależy to nie pobiega.
    Ja tam biegam cały rok i bieganie jest na tyle fajne dla mnie, że poza pogodowymi wyjątkami (niekorzystna pogoda) biegam kiedy chcę. Bo chcę i lubię 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *