Żele energetyczne ALE – smakowo jedne z najlepszych

Jeszcze nigdy nie pisałem o żelach energetycznych, a to coś, co używam odkąd biegam (szczególnie maratony). I choć staram się z ich używaniem nie przesadzać to zjadłem ich w swojej biegowej karierze, co najmniej z kilkadziesiąt. Dziś napisze o tych, które znam w sumie najkrócej, ale które ostatnio podchodzą mi najlepiej.

REKLAMA

ALE co to jest?

ALE to w skrócie Active Life Energy. Jest to kolejna i jedna z najświeższych marek na polskim rynku produkująca suplementy dla biegaczy. W tym oczywiście żele energetyczne w trzech smakach/wersjach:

  • ALE Gel Truskawka-Banan,
  • ALE Gel Zielone Jabłko,
  • ALE Thunder Gel.

Te dwa pierwsze to klasyczne żele. Ten Thunder to żel wzbogacony kofeiną i o smaku coli.

Poza tym mamy napój izotoniczny:

  • ALE Race Malina,
  • ALE Race Czerwone Jabłko (mam jabłuszko – w smaku bez rewelacji, ale OK).

I całą serię w kapsułkach:

  • ALE AntiOxide – wspomagający organizm w walce z wolnymi rodnikami,
  • ALE HydroSalt – uzupełniający straty elektrolitów,
  • ALE NutriPack – zestaw witaminowo-mineralny wspomagający odżywianie i regenerację,
  • ALE Shape – wspomagający redukcję wagi,
  • ALE HemoUp – wspierający funkcjonowanie układu krwionośnego,
  • ALE D-Vit 1000 – uzupełniający witaminę D,
  • ALE MagneUp – uzupełniający magnez w organizmie.

O suplementach kapsułkowych nie będę się rozpisywał. To, że mam czy zjadłem kilka listków tego czy tamtego nie znaczy, że jestem w stanie wydać jakiś werdykt. Generalnie jestem daleki od profilaktycznego łykania suplementów, kiedy żadne wyniki lekarskie czy inne czynniki do tego nie predysponują.

ALE co to za żele?

Żele energetyczne są jak pisałem trzy. Te dwa zwykłe (banan-truskawka i zielone jabłko) różnią się od Thundera brakiem kofeiny. Kofeina jest substancją podnoszącą tętno, a więc pobudzającą, dlatego raczej nie powinno się jej używać przed biegiem. Choć z drugiej strony są osoby, na których filiżanka kawy przed biegiem działa jak błogosławieństwo (sam kilka razy przed krótszymi biegami piłem lekką kawę).

Mi osobiście ten dodatek kofeiny różnicy nie robił. Wychodząc czy to na rower czy pakując się na maraton raczej kierowałem się smakiem niż tym, który ma kofeinę a który nie ma. Ewentualnie mój proces myślowy wyglądał tak „Które by tu zabrać?… Jabłkowych mam dużo to wezmę jabłkowe!”.

ALE jaki maja smak?

Apropos smaku… Smak to jest coś, co w żelach ALE pasuje mi najbardziej. Jakbym miał je jakoś określić to zielone jabłko smakuje jabłkiem, cola – colą, a ten bananowo-truskawkowy smakuje mi jak guma do żucia z lat dzieciństwa. Nie wiem czy to guma Turbo czy inna, ale tak mi właśnie smakuje.

ALE Thunder Gel

ALE jaką mają konsystencję?

Rzadką. Jak na żele energetyczne to rzadką. W trakcie pierwszego użycia pomyślałem, że „kurde, tego nawet popijać nie trzeba”. Jednak później popiłem. Niemniej jednak konsystencja jest dla mnie na plus. Żel jest rzadki. Łatwo go z folii wycisnąć. Łatwo przełknąć. A ta łatwość się przydaje szczególnie podczas biegania.

ALE jak duże jest jedno opakowanie?

Żele porcjowane są w płaskich foliach po 55,5 grama każda. Czy to żel zwykły czy Thunder (ten z kofeiną) objętość jest taka sama. Zawsze jest to 55,5 grama. Są to w tym momencie jedne z większych opakowań na rynku, aczkolwiek rozmiar na szczęście nie jest za duży i generalnie mieści się wszędzie gdzie się żel mieścić powinien. Na plus opakowania na pewno można zaliczyć, że jest płaskie i da się je równo rozłożyć. Pakując do tylnej kieszonki spodenek trzy żele (zestaw maratoński) jest trochę ciasno, ale mieszczą się i dzięki płaskim opakowaniom nie latają w trakcie biegu.

Żele są jednorazowe, a więc jak oderwiemy zamknięcie to musimy wciągnąć całość na raz. Objętość 55,5 gram jest spora, ale w zupełności można jeść żele na raz. Pomaga tutaj też rzadka konsystencja, przez co choć żelu jest troszkę więcej to szybciej się go przełyka.

ALE Gel

ALE jaka jest kaloryczność?

Pod względem kaloryczności ALE nie rzuca na kolana. W jedynym 55,5 gramowym opakowaniu znajdziemy 110 kcal. Przeliczając to na 100 gram mamy 198 kcal. W porównaniu z konkurencją nie jest to ani najmniej ani najwięcej. Taka średnia polka. Natomiast do absolutnego lidera Agisko (348 kcal na 100 gram) jest mu daleko.

ALE Thunder Gel zawiera też kofeinę – 50 mg w 55,5 gramach pojedynczego żelu. W przeliczeniu na 100 gram jest to 90 mg kofeiny. I znowu jak w przypadku żelu jest to ilość średnia, aczkolwiek tutaj konkurencyjne żele z kofeiną są zbliżone i maja po około 100 mg kofeiny na 100 gram żelu.

A gdyby się ktoś obawiał o to, że kofeina zbytnio go pobudzi, to tyle kofeiny (50 mg) co jedno opakowanie żelu, zawiera jakieś 100 ml kawy. Tak wiec w jednym żelu jest tyle kofeiny, co w malej filiżance kawy. Ja po jednym żelu rocznicy nie czuję. Może jakbym zjadł ich z pięć na raz…

ALE czy miałeś jakieś problemy?

Problemy? Brak. Rzadko, kiedy żele powodują u mnie problemy żołądkowe. ALE do nich nie należy. Zjadłem ich w przeciągu ostatniego półrocza kilkanaście i ani razu z tego powodu nie miałem żadnych sensacji. Czasami mi się trochę odbijały, ale każdy żel mi się po popiciu go wodą czasami odbija, więc dla mnie to bez różnicy. Ja tak mam.

ALE czy warto?

Warto! Nie każdy żel będzie odpowiedni dla każdego, ale żelów ALE warto spróbować. Może nie biją konkurencji kalorycznością, ale smakowo są jednymi z najlepszych. Mi smakują niezależnie od smaku. Są też stosunkowo rzadkie, co bardzo przydaje się podczas startu w zawodach. Rzadki (i w dodatku smaczny) żel łatwiej zjeść biegnąc nawet na dużym zmęczeniu. I to ich największy plus.

Dlatego właśnie warto!

REKLAMA

7 myśli na temat “Żele energetyczne ALE – smakowo jedne z najlepszych

  • 12.09.2014 o 13:57
    Permalink

    ALE fajna recenzja:) W Krynicy kilka razy odwiedzałem ich stoisko, raz degustując a później zwyczajnie przychodziłem pogadać i przy okazji się trochę nawodnić. Pogadać-bowiem stoiskiem opiekował się mój ziomek ze Stalowej Woli.
    Jak będę potrzebował żeli to na pewno sięgnę po ALE. Dlaczego? Dobra zachęta w postaci recenzji Pawła a kolejny argument to: jest to POLSKI produkt a takie jak najbardziej należy konsumować i promować.

    Odpowiedz
  • 12.09.2014 o 14:00
    Permalink

    Dopiero zaczynam przygodę z żelami i mam pytanie natury technicznej:
    Jak mocujesz te żele do paska Compressport?

    Odpowiedz
    • 12.09.2014 o 17:13
      Permalink

      Najczęściej nie mocuję bo noszę je w tylnej kieszonce spodenek 😉 Takich spodenek: http://www.pawelbiega.pl/spodenki-biegowe-nessi/

      Do paska Compressportu żele pakowałem raz. Weszły w te szlufki po bokach. Nie było to łatwe, bo żele są spore (w przeciwieństwie do szlufek) i trochę ciężko się je wkładało, ale weszły 🙂 Weszły tak ciasno że było szans aby wypadły.

      Odpowiedz
  • 13.09.2014 o 10:13
    Permalink

    Witam.Też jestem dopiero na etapie przygody z żelami.ALE Gel Truskawka-Banan miałem okazję wypróbować 2 razy na Łódź Maraton Dbam o zdrowie 13.04(10 km)i na 4 Biegu Fabrykanta 30.08(10 km.)są wporządku.Niedawno będąc w Decathlonie natknąłem się na żel Aptonia 6*25g coś ala mała tubka pasty do zębów o smaku cytrusowym..Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 22.09.2014 o 09:56
      Permalink

      Jeden na około 10 kilometrze. Drugi czasami mam jako awaryjny, ale jeszcze nigdy dwóch żeli na jednym półmaratonie nie zjadłem.

      Odpowiedz
  • 07.11.2016 o 14:39
    Permalink

    Nowością na rynku są żele energetyczne na bazie miodu: https://www.sloikmiodu.pl/zele-energetyczne osobiście jeszcze nie próbowałem, jednak za oceanem cieszą się dużą popularnością. Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia, bedę wdzięczny za informację 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *