Zapisy na XI Bieg Rzeźnika – 10 minut chaosu

Lubię Bieg Rzeźnika, ale nawet zachowując całą sympatię do tej imprezy, nie jestem w stanie spojrzeć na to co się działo podczas tegorocznych zapisów, łaskawym okiem. Zapisy rozeszły się w 10 minut, co stanowi niesamowity i szalony wynik. Niestety, oprócz rekordowego tempa zapisy naznaczone były też koszmarną ilością błędów systemu zapisowego co spowodowało gigantyczny chaos.

REKLAMA

Dawno dawno temu…

Dwa lata temu, kiedy się zapisywałem na Bieg Rzeźnika mogliśmy się kilka dni zastanawiać. Organizatorzy otworzyli zapisy, my z partnerem się zaczęliśmy zastanawiać i dzień później się zapisaliśmy. Dziś to przestaje się w głowie mieścić by zapisy na Bieg Rzeźnika trwały kilka dni… Może to była ostatnia taka edycja, a ja za ileś lat będę opowiadał: „Za moich czasów zapisy na Rzeźnika trwały kilka dni”. Na co w odpowiedzi zobaczę tylko godny politowania uśmiech i usłyszę odpowiedź „Weź nie chrzań!!”

Rok temu Rzeźnik rozszedł się w godzinę. Jedną krotką godzinę. Nawet nie zdarzyłem zadzwonić do partnera, by się go dopytać o dane. Wpisywałem na szybko, a jeśli czegoś nie wiedziałem (choćby dokładnego adresu partnera), to po prostu omijałem. Pal licho wszystkie pola, aby tylko zdążyć się zapisać. A walczyć było o co, bo z każdym odświeżeniem listy startowej przybywało na niej kilkanaście ekip.

Rzeźniczek rozszedł się w 2 godziny

W tym roku preludium do zapisów na Bieg Rzeźnika były zapisy na Rzeźniczek – młodszego i mniejszego brata Rzeźnika. Trasa i cały bieg jest nieporównywalnie łatwiejszy od całego Rzeźnika, ale i tak daje w kość. Szczególnie wymagająca jest druga część trasy z jednym długim i stromym podejściem pod Okrąglik i serią mniejszych pod Małe Jasło.

Zapisy ruszyły o 8:00 i choć to tylko „mniejszy brat”, to już na zapisy do tego biegu ludzie się rzucili jak na świeże mięso. O godzinie 8:05, czyli pięć minut po otwarciu zapisów na liście było już 120 osób. To połowa z wszystkich dostępnych miejsc! Później zapisy znacznie zwolniły, ale do godziny 10:00 było już po zawodach. Wszystkie 220 dostępnych miejsc zostało zajęte.

A Bieg Rzeźnika w 10 minut

Tego co się działo po godzinie 15:00 nie sposób było przewidzieć. Zapisy wystartowały o 15:00 i od tego czasu zaczął się chaos. Strona z zapisami padła momentalnie. Czasami coś pokazywała, ale częściej nie pokazywała nic. Serwery, ponoć przygotowane na duże zainteresowanie, kompletnie sobie nie radziły. W efekcie ludzie klikali na pałę. Efekt? Wiele osób, choć wypełniało formularz kilkakrotnie, na liście się nie znalazło, bo w momencie gdy kliknęli „Dodaj drużynę!” serwer przestawał reagować. I dupa, I trzeba pisać jeszcze raz. I jeszcze raz… A i tak za każdym razem zamiast potwierdzenia można było przeczytać: „Ups! Przeglądarka nie mogła się połączyć ze stroną”.

Analogicznie do ekip, które się nie zarejestrowały, na liście startowej znalazły się ekipy, które klikały tak namiętnie i miały takie szczęście, że na liście startowej znalazły się trzykrotnie. Zduplikowanych zgłoszeń jest cała masa! Tak więc spora część ekip zapisała się dwu i trzykrotnie, a spora część, mimo że zgłaszała się dwu- i trzykrotnie na liście w ogóle się nie znalazła. Tak być nie powinno! Pod względem technicznym zapisy rozłożyły się na obie łopatki i leżały.

Co decydowało o zapisie? Teoretycznie „kto pierwszy ten lepszy”. Praktycznie szczęście, szczęście i jeszcze raz szczęście. Nie zaszkodziło też dobre połączenie z Internetem i bliskość serwera zapisów, bo to pozwalało się jakoś na listę zapisów wepchnąć. Pal licho, że dwa czy trzy razy.

Po 10 minutach już nie było się na co wpychać. Wszystkie 420 miejsc zostało zajęte.

IX Bieg Rzeźnika - na Połoninie Wetlińskiej

Światełko w tunelu

Półtorej godziny po wszystkim na stronie organizatorów pojawiło się oświadczenie i przeprosiny. Teraz organizatorzy usuną zdublowane wpisy a pozostałym dadzą tydzień na wpłaty wpisowego. Po tym czasie nieopłacone drużyny zostaną usunięte. A wolne miejsca zostaną… rozlosowane wśród ekip które zgłoszą się w drugim etapie rejestracji.

I tak chyba powinno być od początku. Bieg Rzeźnika przerósł właśnie punkt gdzie rejestracja może się odbywać na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Taki system po prostu nie działa kiedy chętnych jest kilka razy więcej niż miejsc. Ludzie walczą o miejsca i wydrapują je sobie nawzajem. A jeśli do tego dochodzą problemy z serwerem, to katastrofa murowana. Bieg Rzeźnika jest już zbyt popularny i jeśli chce zagwarantować równe szanse zapisu dla wszystkich chętnych, to musi zapewnić inny sposób zapisów. Może od razu rozlosować miejsca wśród chętnych? Może premiować tych, którzy mają przebiegnięte ileśtam edycji? Może tych, którzy mogą się pochwalić jakimś imponującymi życiówkami? Nie wiem. Wiem że tak jak dzisiaj być więcej nie może.

A swoją drogą to zainteresowanie tym biegiem zaczyna przerażać. Wiedziałem, że miejsca rozejdą się szybko, ale nie myślałem że stanie się to aż tak szybko. I nie zmieniło tego nawet znaczne podniesienie kwoty wpisowego. W tym roku start dwuosobowej drużyny kosztuje 500 złotych. W roku ubiegłym kosztował 340 zł, czyli jest o 160 zł droższy. Taniej mają tylko starzy bywalcy bieszczadzkiego szlaku. Ci, którzy mają na koncie 3 ukończone edycje biegu, za start nie płacą 250 złotych tylko 200 zł. Ale to i tak drożej, bo drużyna dwóch doświadczonych rzeźników posiadająca zniżki na wpisowe zapłaci i tak więcej niż rok temu. Rok temu zapłaciliby 340 zł, w tym roku zapłacą 400 zł.

Ciekawe, czy gdyby start kosztował 1000 zł od pary, to też by się tak bili o miejsca?

REKLAMA

6 myśli na temat “Zapisy na XI Bieg Rzeźnika – 10 minut chaosu

  • 12.01.2014 o 22:28
    Permalink

    Paweł… to tak jak byś chciał powiedzieć ,że korki w mieście winne są sygnalizatory świetlne a nie samochody… sam jesteś informatykiem więc chyba sam wiesz jakiej wydajności wymaga 100000 kliknięć w 1 minucie… naprawdę myślisz ,że orgowie zawinili skoro to bieg na 400 ekip… na największy bieg masowy w PL dynamika zapisów była wielokrotnie mniejsza… fakt ten rok pokazał ,że to ostatni raz zapisów ” 1 lepszy” od 2015 losowanie..

    Odpowiedz
    • 13.01.2014 o 14:17
      Permalink

      Wiem jakiej to wydajności wymaga i że odpowiednie „zainteresowanie” jest w stanie położyć każdy serwer. Ale wiem też co widziałem po godzinie 15:00 – z normalnymi zapisami miało to mało wspólnego.

      Odpowiedz
    • 13.01.2014 o 21:07
      Permalink

      Michał… masz rację że korki robią się przez samochody. A dokładniej dlatego że droga ma za małą przepustowość. Na dużych i szerokich drogah ekspresowych korków jakoś nie ma. Jakby orgowie też mieli taką szeroką drogę czyli dobry serwer to by nie było tego zamieszania. Albo było dużo mniejsze.
      A tak sorry. Skoro orgowie organizują zapisy to ja osobiście wymagam OD ORGÓW aby te zapisy były przeprowadzone profesionalnie. W tym roku nie były i mam nadzieję że wyciągną wnioski. Podspisuję się pod losowaniem w 2015.

      Odpowiedz
  • 13.01.2014 o 18:02
    Permalink

    Interesujący wpis. Od dłuższego czasu ciekawiły mnie kulisy zapisów do Rzeźnika gdzie sam chciałbym kiedyś wystartować. Zgadzam się z Tobą, że zapisy w takim kształcie nie powinny pozostać. Pomysł z losowaniem wydaję się najbardziej odpowiedni. To popularna forma zapisów na silnie oblegane biegi.
    Trochę szkoda, że wpisowe zbliża się w kierunku zaporowego, zwłaszcza dla osób z zachodniej Polski, które mają ponad 600km w jedną stronę do Cisnej.

    Odpowiedz
  • 15.01.2014 o 09:34
    Permalink

    No niestety taki los rzeźnika. Myślę że system losowania to dobra sprawa, samego mnie zaskoczyło jak to szybko poszło.
    Co do rzeźniczka, to jest obecnie nabór na drugi bieg, bo zainteresowanie było tak duże że będą dwa kursy kolejką, 8:00 i 10:00. Tutaj zapisy są bardziej spokojne. Cena też nie jest rewelacyjna, ale jak się kocha bieszczady to nie takie rzeczy się robi 😀
    A jak to wypali to może i Rzeźnik doczeka się dwóch terminów startu 😀

    Odpowiedz
  • 05.02.2014 o 20:22
    Permalink

    Nie przesadzajmy, taka jest cena popularności. Jak @Rosol_plus zrobił dokument to nagle „wszyscy” zapragnęli… A i samo całe bieganie zrobiło się nudne, bo teraz każdy biega i każdy w lepszych ciuchach i w ogóle… Sztuką jest olać to i robić swoje… Łatwo mi mówić, bo dostaliśmy się z listy rezerwowej, ale podejścia nie zmienię, jaram się pierwszym ultra, ale jednocześnie czuję niesmak i mam sporo dystansu, szuram swoje i z przymrużeniem oka patrzę na świat… ukłony i do zobaczenia któregoś dnia…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *