Z punktu widzenia SMART większość „celów” jest do kitu….

Takie mam wrażenie. Z resztą większość celów w naszym życiu gdyby zestawić je z filizofią SMART jest do kitu. Bo jakie te cele są: będę biegał bez kontuzji, przebiegnę 10km/półmaraton/maraton, złamię 1:30 w maratonie… Czy są bardziej czy mniej ambitne to trochę przypominają mi noworoczne postanowienia, których realizację można sobie odkładać i odkładać i „teoretycznie” cały czas dążyć do celu…

REKLAMA
A jaki powinien być cel według koncepcji SMART?

Powinien być:

  • S – specific – czyli specyficzny,
  • M – measurable – czyli mierzalny,
  • A – achievable – czyli osiągalny,
  • R – realistic – czyli realny,
  • T – timely defined – czyli terminowy.

Czyli owe „bieganie bez kontuzji” to tylko takie ogólne hasełko, bardziej życzenie niż konkretny cel. Nie jest ani specyficzny, bo określenie „bieganie bez kontuzji” jest bardzo  mało precyzyjne. Co dla Ciebie jest kontuzją?! Czy odbity, chodzący czarny paznokieć to już kontuzja czy jeszcze nie?! Z tej niejasności wynika też fakt, że takie „cel” byłby trudny do zmierzenia. Poza tym kto i jak ma stwierdzać czy biegasz bez kontuzji?! W jakim czasie masz biegać bez kontuzji? Dziś, jutro, cały tydzień czy najbliższe 30 lat?!

Ja na przykład dziś rano biegałem bez kontuzji. Czyli co, osiągnąłem cel?!

Bieg STO-nogi w Milanówku - meta

Przykład drugi „przebiegnę 10km/półmaraton/maraton”. Specyficzny po części jest, bo wiemy co mamy zrobić (przebiec konkretny dystans). Brakuje natomiast konkretów czyli chociażby faktu czy dany dystans przebiegniemy na treningu czy na zawodach biegowych? A jeśli na zawodach to jakich? Mierzalność tutaj mamy zapewnioną i to czy cel osiągniemy będzie uzależnione od fakty czy PRZEBIEGLIŚMY dany dystans. Jest osiągalny, bo na świecie zrobiło to już pewnie ponad milion osób. Realny, o ile nie jesteś zdrową osobą poruszającą się o własnych siłach – też. Określenia w czasie nie ma. Samo dopowiedzenie na początku, że przebiegniemy to na danych zawodach to za mało. Musisz jeszcze wiedzieć kiedy. Którego dnia? Którego roku? Podczas której edycji?

Poprawiona wersja tego celu powinna brzmieć co najmniej tak:

„Ukończę Maraton Warszawski we wrześniu 2015 roku.”

Swoją drogą, cel „przebiegnę maraton…” jest dla większości stosunkowo trudny bo zakłada BIEG od startu do mety przez całe 42 kilometry i 195 metrów. Większość osób powinna tutaj wpisywać „ukończę maraton…” które nie zakłada ciągłego biegu. Różnica niby niewielka (głównie ambicjonalna) ale cel powinien być jak najdokładniej sprecyzowany.

A jak ambicja nie pozwala ci mówić, że twoim celem jest ukończenie maratonu to zawsze możesz do tego dodać czas w jakim planujesz to zrobić…

W ten sposób przechodzimy do trzeciego przykładu. Czyli „złamię 45 minut na dychę”, czy „złamię 4 godziny w maratonie”. Poziom wynikowy jest tu bez znaczenia.

Cel jest specyficzny, bo znowu wiemy co mamy zrobić – ukończeniu bieg w czasie lepszym niż wyznaczona granica. Pytanie tylko w jakich warunkach?! Na treningu?! Na zawodach?! Większość myśli o zawodach, ale można też podejść do sprawy tak że mam cel złamania 45 minut na kilometr (na treningu) i od jego realizacji uzależniam to, czy w półmaratonie postawię sobie cel wystartowania na czas poniżej 1:40… Mierzalny?! Jak najbardziej, bo czas da się zmierzyć bez problemu i nawet na zawodach organizatorzy zrobią to za ciebie. Osiągalny również bo miliony ludzi pobiegły 10 kilometrów szybciej niż w 45 minut. Realny?! Jak jesteś silny i zdrowy to jak najbardziej. Określony w czasie?! No właśnie… Kiedy chcesz ten wynik złamać. Dziś, w tym miesiącu, w tym roku, kiedykolwiek…

Kiedykolwiek jest tu (i wszędzie indziej) niewskazane. Bo jak chcesz coś zrobić kiedykolwiek to najczęściej nie zrobisz tego nigdy. Bo tak samo dziś jak i za rok złamanie tej granicy wynikowej w maratonie będzie twoim celem… Może cel jest za wysoko i trzeba go zrewidować, a może po prostu trzeba zacząć do niego dążyć a nie tylko o nim gadać…

Bo robić to nie ma komu….

Muszę sobie znaleźć cel

A czemu o tym piszę? A choćby dlatego że w ostatnim czasie samo „po prostu biegać” u mnie słabo działa. Muszę sobie znaleźć jakiś konkretny cel. Mniejszy czy większy, ale cel. Ów przytoczony w tekście „Ukończę Maraton Warszawski we wrześniu 2015 roku.” będzie dobry. A jeszcze lepszy będzie jak dodam do niego swoją maratońską granicę przyzwoitości czyli „Ukończę Maraton Warszawski we wrześniu 2015 roku w czasie krótszym niż 4 godziny”.

Jest to specyficzne, mierzalne, osiągalne, realne i określone w czasie. A jak to osiągnę to będę się martwił co dalej…

REKLAMA

7 myśli na temat “Z punktu widzenia SMART większość „celów” jest do kitu….

  • 16.06.2015 o 13:56
    Permalink

    Nie jestem przekonany do końca, czy taka koncepcja formułowania celów ma sens w przypadku biegania, ale zakładając, że ma, to proponowałbym jednak rozwinąć „A” jako ambitious. Twój cel owszem jest osiągalny i realny, ale nie stanowi wyzwania. Patrząc na Twoje ostatnie 10 maratonów, to 4 godziny łamiesz spokojnie. Nawet przekładając wynik z dwóch ostatnich „dych”, to 3:50:00 jest w twoim zasięgu. Dlaczego nie wyznaczysz celu, o które trzeba będzie powalczyć trochę bardziej?

    Odpowiedz
    • 16.06.2015 o 18:42
      Permalink

      Z jednej strony tak. Z drugiej patrząc na ostatnie moje chaotyczne bieganie to zaczynam w to wątpić. Swoją drogą w przypadku startów w zawodach biegowych warto mieć dwa plany. Plan A – ambitny, ten na który się przygotowujemy (o ile się przygotowujemy na jakiś konkretny czas). Oraz plan B – jak ja to mówię „granica przyzwoitości” – wynik trochę poza oczekiwaniami, ale nadal wartościowy. Te 4h w maratonie to właśnie taka (moja) granica przyzwoitości…

      Odpowiedz
    • 17.06.2015 o 11:22
      Permalink

      Jeśli bieganie będzie dodatkiem do siłowni plus dodatkowo Twoja waga będzie szła w dół, to polecałbym ci wybierać spośród butów, które ja klasyfikuję jako „buty z bardzo dobrą amortyzacją” a jak waga spadanie to i poziom „dobry” będzie dla ciebie dobry 🙂

      Największa amortyzacja myślę, że nie jest ci potrzebna.

      Odpowiedz
  • 17.06.2015 o 20:16
    Permalink

    tak waga będzie szła w dół, dzięki za rady!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *