Wielki Bieg Majowy 2012

Trzeciego maja, tak jak co roku w Żyrardowie, odbył się Wielki Bieg Majowy. Rekreacyjna przebieżka o długości około 2,5 km z Placu Jana Pawła II na Eko-Park. To już jego czwarta edycja tego biegu i trzeci raz, kiedy i ja dołączyłem do tej rzeszy ludzi. Po prostu, nie wypada bym nie pojawił się w jedynym, nawet rekreacyjnym, biegu organizowanym na terenie mojego miasta – Żyrardowa.

REKLAMA
Nie jest to bieg na wynik. Tu chodzi o to, aby się po prostu przebiec. Aby pokazać, że trzeba i można biegać. Gro uczestników to dzieciaki ze szkół podstawowych i może nawet gimnazjów. Dorosłych jest garstka.

Przed biegiem każdy uczestnik dostaje okazjonalną bawełnianą koszulkę. Co roku koszulka jest w innym kolorze. W tym roku były niebieskie z jasnym, w większości białym, nadrukiem na piersi. Całkiem ładne, lecz ja nawet nie próbowałem jej dostać. Pamiętam sytuację sprzed dwóch lat, kiedy to będąc 20 minut przed startem koszulek już nie było. Koszulki zostały rozebrane przez wszystkich, którzy akurat byli w pobliżu. I to zarówno tych, co biegli, jak i tych, co nie biegli, lecz tak po prostu sobie koszulkę wzięli. Bo była okazja… Bo dawali…

W tym roku też koszulki się szybko rozeszły. Będąc w drodze na start, kilka minut przed nim, widziałem na mieście gościa w koszulce z biegu. Szedł chodnikiem w ręku ściskając reklamówkę. Skoro miał już koszulkę to po cholerę miał biec?! Po co miał dłużej sterczeć na placu?!

Ja planowałem znaleźć się na starcie punktualnie o 15:00 w chwili startu. Tak, aby dotruchtać na start, potem przetruchtać się przez miasto i wrócić truchtem do domu. Bez stresu, bo rano już zdążyłem zrobić swój normalny trening. Towarzyszyć mi miał jak i w poprzednich edycjach biegów majowych mój brat Michał. Tym razem bez roweru. Tym razem obaj biegiem.

Na starcie byliśmy zgodnie z planem o 15:00, a biec zaczęliśmy minutę po ruszeniu czerwonego, piętrowego autobusu prowadzącego bieg. Ten autobus jest już niemal tradycyjny, bo prowadził wszystkie dotychczasowe edycje. Zasadniczo powinno być tak, że biegniemy za autobusem, ale dzieciaki od samego startu biegają wszędzie. I za autobusem i obok, i przed. Biegną też po ulicach, chodnikach i trawnikach. Totalny freestyle.

 

Wielki bieg majowy 2012 - plakatJa z bratem tradycyjnie, jakieś 100 metrów za autobusem. Tempo nie jest zabójcze, na moje oko to jakieś 8:00 min/km. Nawet brat mówi, że biegniemy wolno, a to już coś znaczy. Mijamy kolejne dzieciaki, dzieciaki mijają nas. Truchtamy, uważając by nie wpaść na żadnego z nich. Widziałem już dość by wiedzieć, że dzieciaki potrafią się pojawiać i znikać w najmniej spodziewanych momentach.

Gdzieś w połowie dystansu biegniemy ramię w ramię z Prezydentem Żyrardowa, Andrzejem Wilkiem. Jest luźniej, więc rozglądam się po biegaczach. Widzę kilku, którzy bieganie traktują bardziej serio. Dostrzegam jednego w niemal takich samych Glide’ach 4 jak ja. Tylko, że on ma czerwone, a ja niebieskie.

Druga połówka jest dużo luźniejsza i bardziej piknikowa. Niektórzy robią zdjęcia. Słyszę kilka zabawnych komentarzy i sam ukuwam też jedno zabawne powiedzonko – To jest jedyny bieg, kiedy mam nie wyprzedzać autobusu. We wszystkich innych to autobus nie może wyprzedzić mnie.

Na drugiej części dystansu widzę na balkonie koleżankę z córeczką. Macham. Nie widzi mnie. Krzyczę! Widzi mnie i macha do mnie. Machamy tak do siebie chwilę dopóki gzyms bloku nas nie zasłonił.

Dobiegamy w końcu do Eko-Parku na osiedlu Wschód gdzie mieści się koniec biegu. Tam na biegających czekało ognisko, kiełbaski i woda. Czerwony autobus zjechał na pobocze. Poczęstowaliśmy się wodą i po kilku przegadanych minutach w cieniu, pobiegliśmy do domu.

Truchcikiem, truchcikiem?

REKLAMA

5 myśli na temat “Wielki Bieg Majowy 2012

  • 07.05.2012 o 15:11
    Permalink

    Cześć,
    na Twojego bloga trafiłem przy okazji poszukiwania informacji o tegorocznym biegu majowym (piszesz bardzo ciekawie więc przeczytanie kolejnych postów było tylko kwestią czasu 😉
    Dobrze też, że opisałeś też swoje buty bo w połączeniu ze zdjęciem mogłem krzyknąć do kolerzanki: „patrz to Paweł z tego bloga o którym Ci ostatnio opowiadałem”.
    Niestety po skończonym biegu gdzieś mi zginąłeś i nie miałem okazji się przywitać.

    W każdym razie dzięki za dzielenie się w bardzo ciekawy sposób doświadczeniami z początkującym kolegą!

    PS. Koleżanka też pewnie niedługo dołączy do czytelników.

    Odpowiedz
    • 08.05.2012 o 17:01
      Permalink

      Miło mi słyszeć (a raczej czytać), że ktoś z Żyrardowa na mojego bloga zagląda 🙂 A że jeszcze potrafi mnie potem w tłumie rozpoznać… Musimy się umówić na jakieś bieganie, to będzie okazja się przywitać i poznać.

      Odpowiedz
  • 04.05.2014 o 22:58
    Permalink

    Właśnie natknąłem się na powyższy wpis, rozbawiła mnie Twoja konstatacja dotycząca Żyrardowskiego Biegu Majowego cyt.: „To jest jedyny bieg, kiedy mam nie wyprzedzać autobusu. We wszystkich innych to autobus nie może wyprzedzić mnie”.

    Wczoraj 3.05.2014, było podobnie, tyle że z hasłem bo zdyskwalifikujemy i uwaga mamy kamerę i nagrywamy was! Do tego ten smród z piętrusa, który co chwila zwalniał tak, że można było iść za nim niczym wrona za broną po polu a gdy ruszał gęsta chmura spalin zasmradzała sporą część biegnących z tyłu.

    Odpowiedz
    • 05.05.2014 o 06:39
      Permalink

      A tak z ciekawości. Z czego niby mają kogokolwiek zdyskwalifikować skoro nie ma w tym biegu żadnej klasyfikacji? 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *