Top Medals 2018 – Berlin i cała reszta

Bieg Niepodległości 11 listopada to dla wielu osób bieg będący zamknięciem sezonu biegowego. W tym roku odbył się bez mojego udziału. Niemniej jednak sezon należy podsumować. A jak podsumowanie, to na miejscu pierwszym…

1. BMW Berlin Marathon

Nie mogłoby być inaczej – Berlin Marathon. Dlaczego? Po pierwsze to mój pierwszy zagraniczny maraton. Pierwsze razy mają to do siebie, że co byś potem nie zrobił to zawsze będą pierwszymi razami. Dodatkowo w tym samym czasie kiedy ja przebierałem niespiesznie nogami gdzieś w ponad 40 tysięcznym tłumie to na czele tego tłumu Eliud Kipchoge bił, a raczej demolował, rekord świata. Ileż raz można biec swój pierwszy zagraniczny maraton w którym na dodatek pada rekord świata? Ileż razy na odwrocie medalu można takiego dnia mieć rekordzistę świata Eliuda Kipchoge?

BMW Berlin Marathon - medal

2. Półmaraton Warszawski

Miło go widzieć. Miło Cię widzieć! Z półmaratonem warszawskim moje drogi połączyły się dopiero po raz pierwszy. Udanie, a sam medal też sympatyczny. Hasło miło Cię widzieć nawiązuje nawet wyglądam do neonu który wisi na moście Gdańskim. Biegałem przy nim wielokrotnie.

13 Półmaraton Warszawski - medal

3. DOZ Półmaraton Łódź

Ładny medal, który jak widzę to widzę też niesamowitą historię. Tego biegu nie miało prawa być. Tego dnia miałem biec zupełnie gdzieś indziej na krótszym dystansie. Tydzień później miałem biec maraton. Wbrew planowi treningowemu wystartowałem jednak. Pobiegłem na tyle mocno, że do rekordu życiowy w półmaratonie zabrakło mi… 5 sekund! Nie żałuję ich. Nie żałuję też że mam medal z Łodzi a tego maratońskiego mi zabrakło. Bo maraton tydzień później odpuściłem.

Półmaraton DOZ Dbam o Zdrowie - medal

4. Festiwal Biegowy w Konstancinie

Każdy nie metalowy medal jest mile widziany. Tym razem jedyny tegoroczny nie metalowy medal przywiozłem z Konstancina-Jeziorny. Aha… Przywiozłem stamtąd też nową życiówkę na pięć kilometrów.

Festiwal Biegowy Konstancin Jeziorna - medal

5. Piątka w Warszawie

Rok temu z Orlen Maratonu wróciłem ze złotą „czterdziestodwójką”. W tym roku z maratonem powalczył mój tata a ja zadowoliłem się aby na mojej szyi zawisła „piątka” z Biegu na Piątkę. Ładna, lubię to!

Bieg na piątkę - medal

Więcej medali w tym roku już na szyi nie zawieszę.

Do zobaczenia za rok!

REKLAMA

Skomentowali

  • Milena
    15.11.2018 at 16:31
    Permalink

    Pięknie Ci upłynął ten sezon! Nawet jeżeli nie biegłeś w Biegu Niepodległości to i tak jest się czym pochwalić. Z którego maratonu jesteś najbardziej dumny? Z tego berlińskiego? 🙂

    Odpowiedz
  • Polish Running Girl
    17.11.2018 at 12:33
    Permalink

    Super wpis, piękny sezon. Gratuluje tylu ukończonych biegów. Maraton w Berlinie jest na razie moim odległym marzeniem, które może uda mi się zrealizować za kilka ładnych lat…Za to przy Piątce T-mobile’a mogliśmy się gdzieś minąć, bo też biegłam 🙂 Jeśli jesteś zainteresowany, zapraszam do mojej relacji na http://www.polishrunninggirl.blogspot.com 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *