Top Medals 2016 – medalowe podsumowanie sezonu

Medali więcej nie przewiduję w tym roku. Można więc podsumować sezon startowy. A to o tyle miłe, że jeszcze do początku września właściwie nie miałem co podsumowywać. Później w ramach powrotu do bieganie startowałem może trochę za często, bo praktycznie co weekend. Dystanse zawodów były raczej krótkie ale zadziałały i dały mi kopa aby znowu zacząć więcej biegać.

REKLAMA

I tak zacznijmy od:

1. Spartan Race Liberec

Za własne pieniądze drugi raz w tego typu biegu nie wystartuję. I pewnie nawet raz bym nie wystartował, ale skoro już Reebok ufundował nam pakiety (dzięki za najbardziej hardcorowe zawody życia!), to co? Ja nie pobiegnę?! Potrzymaj mi piwo i patrz!!

Patrzeć nie było na co, bo to była ponad dwugodzinna męczarnia na kolejnych przeszkodach. Te biegowe z błotem po pas były najmilsze. W międzyczasie były przeszkody techniczne i burpeesy… miliardy burpeesów. Minęły dwa miesiące a ja dalej mówię – nigdy więcej! Raz wystarczy, medal mam. Byle go tylko nie utytłać w błocie, bo naprawdę ładnie wygląda.

Z tyłu jest jeszcze taka 1/3 medalu. To dla tych co poza Sprintem zrobią jeszcze dwa dłuższe dystanse. Tam dostaną na mecie poza medalem głównym kolejne cząstki i wtedy złożą z nich cały medal.

liberec-spartan-sprint-medal

2. PKO Bieg Charytatywny

Drugi ładny medale mam z Biegu Charytatywnego. W ostatnim czasie często już przestaje wystarczać klasyczny a’la brązowy medal o mniej lub bardziej finezyjnym kształcie. Medale stają się kolorowe. I tak jak w Libercu całe tło pod spartańską maską jest (krwawo) czerwone tak tutaj mamy czerwone serducho. Ładnie wygląda, a tym bardziej, że w drodze po ten medal jako sztafeta zajęliśmy 8 miejsce w Warszawie.

Bieg Charytatywny - medal

3. Bieg Chełmońskiego

Tym razem nie na pierwszym miejscu bo zrobiliśmy sporo błędów i cieszę się, że w tak okrojonym składzie osobowym udało się ten bieg zorganizować i jakoś dopiąć. Medale natomiast tak samo jak w latach ubiegłych mieliśmy gliniane. Wykonuje je dla nas miejscowy garncarz. Co roku z innym motywem z obrazów Józefa Chełmońskiego. Jeszcze do niedawna mówiłem, że jedyne medale gliniane mam z Biegu Rzeźnika oraz właśnie z biegu Chełmońskiego. Mówiłem z przymrużeniem oka, że nie trzeba jechać w Bieszczady, że można do nas…

III Bieg Chełmońskiego - medal

4. Bieg Sztafetowy w Łomiankach

Przez Piotrka Obłuskiego i Łomiankowską Grupę Biegową już nie mogę mówić, że po gliniane medale trzeba jechać w Bieszczady albo do Radziejowic. W tym roku gliniane medale były również w Łomiankach i są całkiem podobne do tych z Biegu Rzeźnika…

II Sztafetowy Bieg w Łomiankach - medal

5. Bieg na Piątkę

Najmniej urodziwy z całej piątki i z najmniejszą historią do opowiedzenia. Co warto wspomnieć, że to bieg na jednym z mniej lubianych dystansów i mniej lubianych formuł. Nie przepadam specjalnie za krótkimi biegami masowymi, takimi na 5 czy 10 km w dużych miastach. Zgodnie z planem było ciasno na starcie i to co na pierwszych dwóch najciaśniejszych kilometrach straciłem na ostatnich dwóch musiałem nadrobić.

Nadrobiłem i zdążyłem jeszcze pokibicować Wam podczas Maratonu Warszawskiego…

Bieg na piątkę - medal

Na tym w zasadzie kończą się moje tegoroczne medale. Wszystkie z drugiej połowy roku i wszystkie na swój sposób pierwsze, bo po najdłuższej kontuzji jaka mi się przydarzyła i najdłuższej przerwie. Przerwie, gdzie choć mogłem to bieganie „odpuściłem” niemal całkowicie.

Do zobaczenia za rok!

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *