Skarpety kompresyjne Mizuno

Skarpety kompresyjne – hit ostatnich lat, jeśli chodzi o amatorskie bieganie. Widać je na półmaratonach, maratonach oraz na zawodach triatlonowych. Widać je zarówno wśród elity, jak i tych, którzy na trasie spędzają najwięcej czasu.

REKLAMA

Niektórzy je zachwalają, inni wręcz uważają, że są do niczego. Opinie o ich przydatności krążą najróżniejsze. Od dziś dołączy do nich kolejna opinia. Moja.

Ideą skarpet kompresyjnych jest jak sama nazwa mówi – kompresja, czyli odpowiedni ucisk łydki mający poprawiać krążenie krwi w nogach. Odpowiedni, czyli dosyć silny w dolnej części i nieco słabszy w górnej. Poza tym, skarpety takie mają za zadanie trzymać nasze intensywnie pracujące mięśnie. Mają sprawiać, że będziemy mogli biec dalej i dłużej, a zmęczenie naszych nóg będzie zdecydowanie mniejsze.

Na rynku jest wiele rodzajów skarpet. Ja mam przyjemność (tak, tak… ucisk na łydki bywa przyjemny) biegania w skarpetach kompresyjnych Mizuno.

Skarpety kompresyjne Mizuno - w pudełku

Charakterystyka i design

Skarpety są miłe w dotyku, wykonane w 88% z poliestru, w 7% z nylonu i w 5% z poliuretanu. Biorąc je w dłoń czuć, że ma się w dłoniach materiał, który ma uciskać ciało. Producent zapewnia, że ucisk na łydkę zmniejsza się wraz z wysokością. Najsłabszy jest pod kolanem, najsilniejszy tuż nad kostką. I to widać. Można to też delikatnie poczuć, kiedy się skarpety rozciąga w dłoniach. Czuć, że zarówno przy rozciąganiu wzdłuż jak i wszerz okolica nad kostką stawia największy opór. Wsuwając dłoń do środka i rozciągając materiał również to czuć. Okolica kostki jest bardzo ścisła.

Design prosty. Z resztą nie ma co udziwniać. Skarpeta to skarpeta. Dominującym kolorem jest czarny. Palce i pięta wykonana z grubszego i jaśniejszego materiału. Pod piętą może tego nie czuć, ale za to palce czują się w niej komfortowo. Grubszy materiał nie tylko służy wygodzie, lecz również, a może przede wszystkim, utrzymuje ciepło, wychładzających się palców.

Na boku łydek po obu jej stronach wstawki jaśniejszych włókien. Dodają nieco designu, zarysowują mięśnie łydki i oddzielają strefy materiału o innej fakturze, a co za tym idzie o innym stopniu kompresji. Tylna strona łydki opięta jest bardziej elastycznym materiałem niż przednia. Bardziej elastyczna część obejmuje cały obszar mięśnia brzuchatego łydki i kończy się kilkanaście centymetrów nad piętą. Niższe partie nogi opięte są zdecydowanie bardziej kompresyjnym materiałem.

Skarpety kompresyjne Mizuno - luzem

Skarpety wykonane solidnie. Materiał po kilku miesiącach niezbyt częstego, acz regularnego używania, nie jest zniszczony. Jedynie palce i pięta, które wykonane są z innego materiału szybko się mechacą. Reszta skarpet bez większych uszkodzeń.

Zakładanie skarpet kompresyjnych

Zakładanie to jedna z czynności, które mogą śnić się po nocach w najczarniejszych biegowych koszmarach. Jako, że skarpety mają dosyć ciasno opinać nogę ich część wokół kostki jest niemalże nierozciągliwa. Taka ich konstrukcja wymaga specjalnego podejścia.

Otóż. Najpierw należy skarpetę przygotować.

W tym celu najpierw wsuwamy dłoń do jej środka. Naciągamy skarpetę lekko na przedramię tak, aby palcami sięgnąć do pięty. Następnie łapiemy palcami od wewnątrz piętę, a potem drugą ręką od łokcia ściągamy skarpetę z przedramienia. W ten sposób powstaje coś oto takiego:

Skarpety kompresyjne Mizuno - po lewej stronie

Mamy teraz skarpety przygotowane do założenia.

Następnie pamiętając o tym, która prawa a która lewa, bierzemy skarpetę i zakładamy. Najpierw wsuwamy do środka palce i śródstopie. Naciągamy piętę tak by na nią zachodziła. Naciągamy też górną część skarpety jak najdokładniej. Pięta i kostka to miejsce najbardziej newralgiczne. Skarpeta jest tu najwęższa i najściślejsza zarazem. Dokładne jej założenie w tym miejscu to podstawa sukcesu.

Mając założoną piętę łapiemy skarpetę w połowie łydki i naciągamy. Jeżeli piętę założyliśmy dokładnie skarpeta powinna ścisło, lecz bez używania siły wsunąć się na dolną część łydki. Jeśli nie chce przejść przez piętę, to znaczy, że źle założyliśmy stopę i piętę. Może nie zachodziła za piętę, może z przodu się lekko zwinęła. Lepiej wrócić i poprawić stopę i piętę niż zakładać na siłę i zniszczyć sprzęt.

Kiedy już mamy stopę i dolną część łydki w skarpecie, założenie góry nie stanowi żadnego problemu. Ot, po prostu naciągamy część, która jeszcze nie jest naciągnięta i Voila! Skarpeta założona.

Skarpety kompresyjne - zakładanie

Przydatność

Skarpety przeznaczone są przede wszystkim do długiego biegania, gdyż to właśnie na takich treningach narażamy się na największe zmęczenie mięśni. To właśnie na takie zmęczenie ma pomagać kompresja.

Ja biegam w nich długie, a w szczególności bardzo długie wybiegania. Nie zawsze zakładam je na biegi około 20 kilometrowe. Najczęściej zakładam je na biegi ponad 25 kilometrów. A zawsze zakładam je na biegi, kiedy mam w planach 30 kilometrów wybiegania. Przebiegłem też już w nich jeden maraton.

12 Poznań Maraton - ne mecie

W bieganiu nie przeszkadzają. Nie wymagają też jakiejkolwiek innej techniki czy innego podejścia do treningu. Biega się w nich tak samo jak w skarpetach innej długości. Pod tym względem nie ma różnicy.

Nie poczułem też różnicy jakościowej, kiedy po raz pierwszy wyszedłem biegać w tych skarpetach. Nie stałem się przez nie szybszy. Nie czuję, że w nich mogę dobiec dalej czy tez biec dłużej niż w normalnych skarpetach. Na treningu nie dają mi nic, co mógłbym ubrać w słowa.

Skarpety kompresyjne Mizuno - detal

Natomiast czuję różnicę po treningu. Łydki po długim wybieganiu w skarpetach kompresyjnych są zdecydowanie lżejsze niż po analogicznym treningu w zwykłych skarpetach. Nogi zdecydowanie szybciej są gotowe na kolejną dawkę treningową. Prawdopodobnie kompresja pobudzając krążenie przyczynia się do szybszego usuwania metabolitów z mięśni. W ten sposób szybciej się regenerują. Prawdopodobnie działa to też analogicznie w trakcie biegu, lecz wtedy tego po prostu nie czuję.

Podsumowanie

W kwestii skarpet kompresyjnych jestem umiarkowanym optymistą. Ze skarpet Mizuno jestem zadowolony. Są niezłe jakościowo, całkiem ładne i przede wszystkim ich używanie daje mi pewne odczuwalne korzyści.

A więc kompresja jednak działa!

REKLAMA

Skomentowali

  • Kuba
    16.02.2012 at 09:26
    Permalink

    Zawsze trudno było mi uwierzyć w całą tę kompresję. Szybsza regeneracja – ok, chociaż dwóch trenerów, z jakimi mam kontakt twierdzi, że to samo sobie zapewnimy odpowiednią dietę przed, w trakcie i po wysiłku. Poza tym jeszcze nie widziałem nikogo z europejskiej i światowej czołówki, by tych skarpet używał.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      20.02.2012 at 22:26
      Permalink

      No tak, pewnie można osiągnąć ten sam efekt dietą. Nikt nie mówi że skarpety są jedynym słusznym rozwiązaniem problemu regeneracji. Są jednym z wielu. Jedni wolą skarpety, jedni dietę… A europejska i światowa czołówka to już zupełnie inna para kaloszy (o przepraszam, butów biegowych;)

      Odpowiedz
  • Marcin
    07.03.2012 at 20:23
    Permalink

    Jestem strasznie sceptycznie nastawiony do kompresji… Jak taki niewierny Tomasz – dopóki nie poczuję, to nie uwierzę. Ale problem jest taki, że zupełnie nie mam zamiaru wydawać ~150 złotych na taki sprzęt, żeby się o jego skuteczności (lub jej braku) przekonywać… Jakby nie patrzeć, dupa zawsze z tyłu… 🙂

    Odpowiedz
  • Maciej
    26.08.2013 at 13:09
    Permalink

    Powiedz mi, bo zacząłem ostatnio startować w zawodach + dużo rowera. Czuje ogólne zmęczenie i dyskomfort w łydkach. Czy w Twoim mniemaniu zastosowanie takich skarpet wpłynęłoby na zmniejszenie takiego uczucia ?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      28.08.2013 at 08:46
      Permalink

      W moim mniemaniu, tak 🙂 To właśnie wtedy odczuwam największą różnice. Po długich treningach w skarpetach nogi mam zdecydowanie lżejsze. Nie mam pojęcia czy tak samo jest na rowerze, bo jeszcze na rowerze jeszcze w skarpetach nie jeździłem.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *