Siła ambicji – Mo Farah

Siła ambicji to druga z tegorocznych nowości Galaktyki. To też biografia najszybszego aktualnie europejczyka, wywodzącego się z Somalii, Mohammeda Faraha – podwójnego Mistrza Olimpijskiego i potrójnego Mistrza Świata. Jeśli chodzi o biografie lekkoatletów to pierwsza, jaką miałem w dłoni, więc nawet nie miałem porównania. Niemniej jednak Mo Faraha czytało się tak dobrze, że postawił wysoko poprzeczkę swoim następcom.

REKLAMA
Swego czasu usłyszałem, że co to za biografia, kiedy gość ma raptem 31 lat, został podwójnym mistrzem olimpijskim i jest u szczytu kariery? Przeciecz jeszcze ma dużo czasu i możliwości, aby osiągać kolejne sukcesy. Owszem ma, ale to, co osiągnął do tej pory już teraz stawia go w panteonie najwybitniejszych biegaczy długodystansowych. Za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat nadal w tym panteonie będzie. A zaczynał biegając z bratem za piłką w Somalii.

I właśnie w Somalii poznajemy małego Mo. Jest co nieco o Somalii, jest o tym ile znaczył dla niego brat. Potem Mo wyrusza z Somalii w świat. Mógł trafić do Holandi a trafił, myślę że na swoje szczęście do Wielkiej Brytani. Potem pracuje w sklepie biegowym (jakbym widział siebie) i zaczyna biegać. Najpierw w jednym klubie, potem w innym. Generalnie czytając ma się wrażenie, że wszystko to dzieje się płynnie i jakby samo z siebie.

Czytając, podobało mi się też, że nie ma jakiegoś mocnego rozwodzenia się nad rzeczami mniej istotnymi. Od samego początku książka to „samo mięso” – same najbardziej smakowite kawałki z życia Mo Faraha. Był tu, pojechał tam. Biegał tu, a tam nie biegał – wyrażone oczywiście w bardziej subtelnych słowach, ale mimo wszystko dosyć konkretnie.

Tak mijają kolejne rozdziały a Mo staje się coraz lepszym biegaczem. Niemniej jednak cały czas mu coś brakuje. Jest dobry ale na światowych imprezach rangi mistrzowskiej kończy w rejonie 5-6 miejsca.

Więc zaczyna kombinować. I popełniać błędy…

To właśnie mi się bardzo w tej całej biografii podoba! Błędy! „Siła ambicji” to dla mnie książka, w której Mo opisuje, chciałoby się powiedzieć, że wszystkie, swoje błędy. Najbardziej jaskrawym jest to jak Mo tłumaczy swój katastrofalny występ na Igrzyskach w Pekinie. Pisze wprost o przetrenowaniu, o tym, że podpatrzył jakiegoś innego lekkoatletę i przerzucał o wiele za dużo ciężarów niż powinien i dlatego na najważniejszej imprezie czterolecia przepadł w eliminacjach.

To mi się właśnie podoba! Nie ma takiego robienia z Mo człowieka, któremu wszystko zawsze się udaje. Tak na prawdę Farahowi więcej się nie udaje niż udaje. Ale z każdej takiej mniejszej bądź większej porażki wyciąga wnioski. I to też taka nauka dla czytających. Nie Mo-bot, tylko, Mo-człowiek. Jak każdy z nas, popełniający błędy…

A właśnie… Wiecie skąd się wziął Mobot, czyli słynny znak Mo Faraha? Ja wam nie powiem, ale w książce jest.

140810_sila_ambicji_mo_farah

Miły akcent to strona 133 gdzie Mo wspomina z imienia i nazwiska naszą Lidię Chojecką. Nie powiem. Miło mi się zrobiło. Jest też gdzieś wspomnienie z przełajów z Bydgoszczy, ale wybaczcie, tym razem nie zanotowałem strony.

Poza tym wiele jest ciekawych momentów, ale tym razem opisanych z perspektywy Mo Faraha. Oglądałem finał w Deagu na 10000 metrów kiedy Jelian wziął Mo na ostatniej prostej. To było niesamowite. Tym razem jednak czytałem to od innej strony. Wiedziałem że Mo przegra ten finisz a jednak Mo opisuje to zupełnie inaczej. Pewny siebie. Biegnący po zwycięstwo i na ostatnim wirażu pewny wygranej. Tak po ludzku. Był mocny, niemal wiedział że wygra ale… Popełnił jeden dosyć prosty błąd…

Pod koniec limit błędów chyba Mo już wyczerpał i jak wszyscy wiemy wygrał podwójne złoto na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku i Lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Moskwie w 2013 roku. Tutaj opisy biegów są już mniej spektakularne bo Mo pobiegł je praktycznie perfekcyjnie. Na Moskwie biografia się praktycznie kończy. Jest, co prawda jeszcze jeden rozdział o planach na przyszłość, ale uważam, że niepotrzebny.

Jak dla mnie biografia mogłaby się zakończyć tym podwójnym przytupem w Moskwie. Ale i tak jest świetnie.

Minus tej całej opowieści był tam gdzie nigdy w życiu bym się go nie spodziewał. Otóż… Pozłacany grzbiet książki w ciągu kilku podróży w pociągu stracił cały swój złoty blask. Całe złoto wylądowało na moich palcach zabarwiając je niczym brokat. Wygląda to, delikatnie mówiąc, słabo…

Słowem podsumowania

Tak, więc jak ktoś chce, aby książka po przeczytaniu ładnie wyglądała to niech jej nie kupuje. A jeśli ktoś ma to gdzieś a interesuje się lekką atletyką i chce dobrej biografii wybitnego biegacza długodystansowego to „Siłę ambicji” mogę śmiało polecić. Czyta się świetnie i bez przynudzania, bo książka, jak już wspomniałem, to „samo mięso”.

REKLAMA

Zobacz także:

„Biegiem przez Świat” – czyli gdzie pobiegła B... Biegiem przez świat to najnowsza propozycja Galaktyki. Opowiada historię zaskakująco młodej biegaczki, która dostała bilet na podróż marzeń ...
50 maratonów w 50 dni – Dean Karnazes Dean Karnazes to ultramaratończyk i autor książki o tytule... "Ultramaratończyk". Tuż po napisanie tamtej książki podjął się wyzwania przebi...
Szczęśliwi biegają ultra, czyli Dołęgowscy z pasją o bieganiu po... "Szczęśliwi biegają ultra" to chyba najgłośniejsza z trzech tegorocznych książek od Galaktyki. Jej autorami jest małżeństwo biegających ultr...
Szczęśliwi, 50 maratonów i kobieta – nowości od Galaktyki ... Wydawnictwo Galaktyka to chyba najbardziej rozbiegane wydawnictwo w Polsce. Jedyne które na szeroką skalę wydaje nie tylko poradniki o biega...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *