Puma Faas 600 v2 – z każdym treningiem coraz lepsza

Faas 600 to pierwszy model spod znaku wielkiego kota, w którym mam okazję biegać. Pierwszy trening wzbudził wątpliwości. A potem było coraz lepiej i lepiej. Teraz natomiast uważam 600 za jeden z ciekawszych i lepszych tegorocznych butów, w jakich biegam. Podoba mi się w nich szczególnie takie połączenie miękkości z niższym dropem i naturalnością.

REKLAMA

Podstawowe informacje

Pierwszy trening

Przyznaję bez bicia. Pierwszy trening w Pumach nie rzucił mnie na kolana. O ile ogólna specyfika buta mi się podobała to przeszkadzała mi w nich jedna rzecz. Otóż buty uwierały mnie w kostki. Zupełnie jakby z tyłu but był nieco za wąski albo zbyt sztywny i po włożeniu stopy nie potrafił się do niej dostosować. No, ale nic. Pobiegłem i cały czas czułem uwieranie w rejonie kostek. A tym większe im biegłem po bardziej nachylonym (asfalt zawsze spada do zewnątrz drogi) asfalcie. Za pierwszym razem zrobiłem bodajże 6,5 kilometra i wróciłem. Stopy miałem całe, skarpetki cale. Ale coś uwierało…

Do tej pory nie wiem, co dokładnie mnie uwierało. Mogę tylko przypuszczać, ale o tym później…

(Aż za) dobrze dopasowana cholewka

Cholewka w Pumach jest specyficzna. Choć z wierzchu i od spodu zasadniczo gładka to pełna jest dziur. Wygląda to ciekawie i działa też ciekawie, bo zapewnia sporo przewiewności.

Poza tym dobrze. Początkowo obawiałem się, że wybrałem zły rozmiar. Pięćsetka, czyli podobny model, mierzona w sklepie w rozmiarze 12US wydawał mi się za mały. Niby praktycznie zawsze biegam w 12US, ale tutaj nie byłem do tego rozmiaru przekonany. Puma 500 o pół numeru większa, czyli 12,5US wydawała się o wiele lepsza, więc w przypadku modelu 600 wybrałem również 12,5US.

Puma Faas 600 v2 - ogólnie

I przez chwilę bałem się, że przedobrzyłem. Pierwsza przymiarka po wyjęciu z pudełka wypadła tak sobie. Pierwsze kilka minut na bieżni pokazało, że nie jest tak źle. Po pierwszym treningu wiedziałem, że jest dobrze. Miejsca w palcach mam sporo, ale but leży komfortowo.

Tyle, że o ile miejsca w przód mam dużo, to już pod względem szerokości tego raczej nie powiem. But zdecydowanie nie jest szeroki. Moja stopa w bucie trzyma się pewnie i daleka jest od efektu „pływania”. Niektóre moje buty w rozmiarze o pół mniejszym – 12US – słabiej trzymają moją stopę niż 600 w rozmiarze 12,5US. To fajnie.

Generalnie trzymanie stopy jest takie, że but się jej trzyma nawet całkiem nieźle bez sznurowania. Po zasznurowaniu powinno być jeszcze lepiej. Ale tak do końca nie jest, bo zauważyłem, że kiedy zawiążę buty mocno (czyli tak jak zawsze), to mnie sznurowanie uwiera i źle mi się biega. To pierwsze buty, w których czuję coś takiego i dlatego wiążę je chyba najluźniej ze wszystkich butów do biegania.

Puma Faas 600 v2 - sznurowanie

Dlatego też uważam, że buta ostrożnie powinni kupować biegacze z bardzo wysokim podbiciem. Ja mam normalne i muszę pamiętać o luźniejszym sznurowaniu. Ktoś o wysokim podbiciu może mieć problem z optymalnym sznurowaniem. A może nie być po prostu w stanie ich optymalnie zawiązać.

Zapiętek sztywny, jak to w butach treningowych. Nie mam do niego uwag poza tym że cała górna część cholewki dookoła kostki też jest stosukowo sztywna. To pewnie dlatego z początku właśnie w tym miejscu odczuwałem dyskomfort. Na szczęście jest też dobra wiadomość. Po miesiącu biegania, choć nadal okolice kostki są sztywniejsze, but się ułożył i mogę w nim biegać bez przeszkód. Teraz już mi nic w tym miejscu nie przeszkadza.

Wielkim plusem jest też sporo odblasków. W dzień tego specjalnie nie widać, ale z przodu na czubie buta Puma ma cały wielki panel odblaskowy. Podobnie jest z tyłu buta gdzie również znajdziemy spory oczywiście odblaskowy panel. Pod kątem odblasków – plus dla Pumy!

Puma Faas 600 v2 - odblaski

Drop obniżony do 8 mm

Pumy maja obniżony drop, czyli różnicę między piętą a palcami do 8 mm. Puma generalnie słynie z tego, że w ich butach 8 mm to już wysoki drop. Natomiast w porównaniu z innymi butami do biegania 8 mm to mało. Niemniej jednak w rzeczywistości mam jeszcze inne wrażenie.

W praktyce natomiast mam wrażenie, że but ma dużo niższy drop niż to jest w rzeczywistości. 8 mm?! A gdzie tam. Gdybym miał to oceniać na oko, czyli na własne wyczucie powiedziałbym ze Faasy 600 maja z 6 mm, a może nawet 4 mm. Wrażenie podczas biegu jest takie, że jestem blisko ziemi i moja stopa ląduje na niej niemal płasko. Stąd gdybym ufał swoim wrażeniom dałbym im 6-4 mm dropu.

Szkoda tylko, że po miesiącu z tego fajnego pierwszego, bardzo przyziemnego, wrażenia wiele nie zostało. Po miesiącu człowiek do niższego dropu i innej specyfiki buta się po prostu przyzwyczaja.

Puma Faas 600 v2 - drop

Miękka i jednocześnie naturalna podeszwa

Konstrukcja podeszwy jest banalna – to jedna pianka na całej jej długości uzupełniona z przodu i z tyłu bardziej odporną na ścieranie gumą. Rozwiązanie banalnie proste, ale bardzo fajnie sprawdzające się w biegu i dające wbrew pozorom bardzo dobrą amortyzację. Z tymi super-, hiper-amortyzowanymi ciężkimi butami do biegania minimalnie przegrywają, ale z całą resztą Puma spokojnie może konkurować. Myślę, że biegacze ważący do 90 kilogramów mogą w tym bucie spokojnie i bezpiecznie biegać.

Poza tym jest to jedyny taki but, w którym z jednej strony jest tak miękko, a z drugiej tak naturalnie, bo mam wrażenie ze stopa ląduje niemal płasko na ziemi. To zasługa i dropu i po prostu specyfiki buta. Mi osobiście takie połączenie miękkości z naturalnością bardzo się podoba.

Puma Faas 600 v2 - tyłem

Właśnie dzięki takiej specyfice jest to but, w którym można biegać dowolną techniką. But ma wystarczająco dużo pod piętą, aby biegać w nim klasycznie z piety. But też ułatwi bieganie ze śródstopia. Pomoże w tym niższy drop i ta specyficzna naturalność. A i pod palcami jest miękko i sprężycie na tyle, że można 600 nazwać butem dynamicznym. Tak, więc jak byś nie biegał Puma będzie dobra.

Bieżnik w Pumach jest raczej mało agresywny. Jedyne, co się w nim rzuca w oczy to trzy otwory w podeszwie. Przechodzą przez nią aż do cholewki. Ma to zapewne dodawać lekkości tej wizualnej jak i faktycznej. Pomysł może i dobry, ale…

Przebiegłem się kilka razy w Faasach po kamienistej drodze i po treningu zastałem taki widok:

Puma Faas 600 v2 - kamyki

W te dziury z łatwością powchodziły mniejsze kamienie. Miałem je po tamtym treningu wygrzebać z podeszwy, ale zapomniałem. A potem mi się nie chciało. Podczas biegu te kilka kamyków nie robiło mi absolutnie żadnej różnicy. Choć nie powiem. Gdyby zamiast kamieni była tam pianka, but byłby o te kilka gram lżejszy. Niby niedużo, ale zawsze.

A jeszcze odnośnie kamienistych dróg…

Faasy najlepiej radzą sobie na asfalcie i na względnie ubitej ziemi. Osobiście nie czułem różnicy między tymi nawierzchniami. Na obydwu jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Na szutrowej drodze również. W sumie gdzie bym nie pobiegł i w którą miedzę nie skręcił w Pumach biegało się dobrze. W tych butach można biegać naprawdę solidne ilości kilometrów. Długie wybiegania w nich już robiłem i maraton również na 600 wrażenia nie zrobi.

Trochę gorzej jest tylko na wspomnianych kamieniach. Podeszwa jednak nie jest aż tak pancerna i trochę za mocno czuję poszczególne kamienie, na których ląduję. Na szczęście taką mocno kamienistą drogę mam w okolicy tylko jedną. Poza tym nie jest to but do takiego biegania… To nie terenówka.

Puma Faas 600 v2 - widok z góry

Podsumowując

Puma Faas 600 v2 to but, który z każdym treningiem coraz bardziej mnie do siebie przekonywał i przekonuje. Na początku budził wątpliwości, później zaczął pokazywać lepsze oblicze, a po miesiącu biegania zaczyna wyrastać na jednego z najciekawszych i najlepszych tegorocznych moich butów do biegania. To, co go odróżnia od reszty to bardzo fajne połączenie miękkiej podeszwy z naturalnością. Owa naturalność to drop na poziomie 8mm, ale ja odczuwam go jako zdecydowanie niższy, co tylko potęguje fajne wrażenia płynące z tego buta.

Tak, więc jeśli komuś znudziły się ciężkie buty do biegania z dużą ilością amortyzacji i opakowujące stopę niewiadomo czym, a nadal chcą mieć miękkość ale dodatkowo dynamikę i wrażenie bardziej naturalnego biegu – polecam Pumę.

Więcej zdjęć

REKLAMA

Skomentowali

  • Mike
    23.09.2014 at 10:10
    Permalink

    Super test! Sam biegam w Faasach 500 🙂 i miałem dość podobnie.. po pierwszym treningu pomyślałem: „co ja kurczaki kupiłem?!” ale potem było coraz lepiej. Jestem dość początkującym biegaczem i ciągle pracuje nad swoją dynamiką/szybkośćią a ten model wydaje się idealny do bardziej dynamicznego biegania 🙂 aż chce się w nich przyspieszać!

    Odpowiedz
  • Arek
    24.02.2015 at 22:30
    Permalink

    Paweł, a miałeś w ręku model Fass 600 (dokładnie taki, jak ten http://sklepbiegowy.com/?md=products&id_p=38199&name=buty-puma-faas-600-insignia-blue-metallic-blu-186684-08&gclid=CIW376zC-8MCFUcUwwodSBYAKg)? Dziś oglądałem te buty, nawet chciałem kupić, ale miały na oko jakiś duży drop. Na niektórych stronach podają, że drop w tym modelu to 8 mm, na innych, że 12 mm (np. http://bieganie.pl/?show=1&cat=256&id=5770). Były w sklepie model Fass 600 v2 i na oko rzeczywiście drop wydawał się mniejszy. Wiesz może, jak to jest dokładnie z tym dropem?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      26.02.2015 at 14:36
      Permalink

      Z tego co mi wiadomo zarówno pierwsza wersja 600 i 600S miała 8 mm i tak samo aktualne 600 mają drop 8 mm.

      Nie wiem jak te starsze 600 (w ręku miałem ale nie na nogach), ale w Faas 600 v2 choć drop wynosi te 8 mm to mam wrażenie że jest niższy. W każdym razie gdybym nie znał specyfikacji to po samych treningach w 600 v2 powiedziałbym że mają 6 mm. Ale to o nowszych 600. Te starsze nie mam pojęcia jakie są…

      Odpowiedz
      • Arek
        27.02.2015 at 19:53
        Permalink

        Dzięki za odpowiedź! Zdecydowałem się na model 600 v2. Czytałem wiele pozytywnych opinii na temat tych butów – mam nadzieję, że ja również będę zadowolony. Teraz pozostało tylko czekać na kuriera 🙂 Jeszcze raz dziękuję za pomoc.

      • Arek
        07.03.2015 at 20:38
        Permalink

        Dziś zaliczyłem pierwszy dłuższy trening w tych butach. Masz całkowitą rację – pomimo tego, że but ma 8 mm drop, to w rzeczywistości wydaje się dużo mniejszy. Przez ostatnie kilka miesięcy biegałem w butach Brooks PureCadence oraz PureGrit, które mają drop 4 mm, a więc wydawało się, że moje nogi powinny być przyzwyczajone. A tu niespodzianka – po 17 km w Pumach Faas 600, które mają podobno 8 mm drop, bolą mnie łydki 🙂 A tak poza tym, to buty wydają się rewelacyjne.

  • Marta
    07.09.2015 at 09:30
    Permalink

    Pawle, jaki jest zalecany przebieg dla tych butów? Wyczytałam, że buty są bardziej dla 80KG+, jednak przy zakupie mocno kierowałam się tym, że jednak biegam z pięty, no i były wygodne (i też nie wiedziałam o rekomendacji dla większej wagi 😉 ). W tej chwili mają 400km i zastanawiam się, biorąc pod uwagę powyższe, ile jeszcze rozsądnie byłby w nich można przebiec.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      07.09.2015 at 13:16
      Permalink

      To, że buty są opisane jako 80+ to tylko wskazówka, że maja dużo amortyzacji (kiedyś nawet o tym pisałem). Jak biegasz z pięty to ta amortyzacja ci się przyda. A zlecany kilometraż. W przypadku Faasów 600 to jakieś 800 km. Ale to też zależy od wielu czynników – choćby od Twojej wagi (im mniejsza tym dłuższa żywotność buta).

      Odpowiedz
      • Marta
        07.09.2015 at 15:32
        Permalink

        Dziękuję 🙂
        Waga 48 😉

  • Krzysiek
    19.04.2016 at 18:50
    Permalink

    Mam i pokonałem około 2000km – efekt w ostatnim dłuuuugim biegu (42km) strasznie bolą mnie podeszwy pod palcami (pod piętami jest ok). Czy to znaczy, że to koniec amortyzacji ?

    Odpowiedz
  • Patryk
    27.04.2016 at 16:40
    Permalink

    Pawle bardzo fajny test, super się czyta! Od jakuegoś czasu próbuję upolować te buty ale niestety nigdzie ich nie mogę znaleźć w rozmiarze 42. Można natomiast dostać wersję FAAS 600 v3. Czy wiesz może czym właściwie różnią się v2 od v3 (poza kolorystyką oczywiście)? Szkoda, że nigdzie nie ma tych opisywanych przez Ciebie v2, bo wizualnie bardziej mi się podobają od nowszej wersji v3…

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      28.04.2016 at 20:16
      Permalink

      Faasów 600 v3 nie miałem w ręku więc na 100% ci nie powiem. Internet też jest skąpy w podpowiedziach.

      Sama podeszwa wygląda na taką samą jak w v2. Tak więc amortyzacja i drop nie powinien się zmienić i w buty powinny dawać takie same odczucia. Zupełnie inaczej wygląda natomiast cholewka, wygląda że Puma wróciła do bardziej klasycznego meshu i to myślę, że jest główna zmiana w tych faasach.

      Odpowiedz
  • robbie77
    04.05.2016 at 21:15
    Permalink

    No to ja podpowiem bo obecnie ma 600 v3 a wcześniej miałem okazję zmierzyć v2… Tak więc na początek v3 sa zdecydowanie bardziej dopasowane (to może dziwić w kontekście tego co pisze Paweł o v2) ale tak jest! V3 są bardzo miękko wyściełane i tym samym bardzo dobrze przylegają do stopy w kazdym miejscu i podobnie jak v2 są waskie… nawet węższe… To miękkie wyściełanie ma tez jedną wadę – mniejsza przewiewność – buty jak przystało na obecne trendy mają dwie siateczki: wewnętrzną i zewnętrzną ale ta wewnętrzna nie jest zbyt przewiewna niestety (ale bardzo fajnie opina stopę!) Tym samym w butach trzeba uzywać cieniutkich skarpet! v3 w porównaniu do v2 są elastyczniejsze – myślę tu o cholewce bo podeszwa jest ta sama. Pozostałe cechy takie jak amortyzacja, niski drop, lekkość są takie jak opisuje Paweł dla v2 – wg mnie super połaczenie naprawdę dobrej amortyzacji z lekkością i naturalnoscią – nie ma tu żadnych palstikowych dodatków w podeszwie i stopa może spokojnie pracować. Dodam jeszcze jedną rzecz, która niestety trochę mnie martwi – chodzi o gumę węglową (bodajże ever track) mającą chronić podeszwę przed zużyciem – niestety w moim przypadku (waga 90kg, biegam ze śródstopia) guma ta po ok 200 km jest mocno starta. Dziwi mnie ten fakt bo w faasach 500 v1 po przebiegu 2000 km nie było takiego efektu ale myślę, że ten problem dotyczy obecnie wszystkich butów (a moze nawet produktów)- chodzi o to żeby w miare często kupować nowy towar, model… Ogólnie jestem z v3 zadowolony ale myślę, że niestety ale po 800 km buty bedą nadawały sie tylko do spacerów (mam wersje czarno żółta która fajnie sie prezentuje ;-))… Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania chętnie odpowiem…
    W mojej ocenie istotne jest to, że jest to but dla ludzi nie tylko z niskim podbiciem ale przede wszystkim z wąska stopą, szczególnie na wysokości palców!

    Odpowiedz
  • Adam.
    25.10.2016 at 16:31
    Permalink

    Witam. Ja mam pytanie wysokości dropa. Wcześniej używałem/używam Jomy, Kalenji, Asics Gel Pulse. Wszystkie z nich mają wyższy drop. Ale też (tak wynika z fotek) nie ląduję już a pięcie. Sporo osób zachwala sobie model Faas 500, jednak 600 chyba dla mnie będzie rozsądniejszy? zaznaczam, że nie biegałem wcześnie w Pumach.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      26.10.2016 at 18:26
      Permalink

      Z dwójki Faas 500 i Faas 600 to sześcsetka będzie rozsądniejsza jako pierwsze faasy. Masz w niej trochę więcej amortyzacji i nieco wyższy drop bo 8 mm, ale w praktyce but zachowuje się jakby drop był niższy. A niższy drop zdecydowanie pomaga w bieganiu ze śródstopia. Jak przesiądziesz się na Faasa z GelPulse poczujesz momentalną różnicę.

      Odpowiedz
  • Adam.
    27.10.2016 at 17:21
    Permalink

    No cóż. Dziękuję za poradę. Odnośnie Pumy to widzę, że są jeszcze modele z wyższym dropem. Pytanie tylko czy warto? Z drugiej strony jednak nigdy nie biegałem z tak niskim dropem jak w 500 a co dopiero w 600. Domyślam się, że poczuję różnicę – tylko czy na „+” czy raczej na „-„?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *