Pomysł na wybieganie: Budy Zosine

Dawno nie było na blogu nic z serii „Pomysł na wybieganie”. Dziś nadrabiam, bo dziś pomysł był. Dziś celem wybiegania był cmentarz wojenny żołnierzy „Grupy Kampinos” we wsi Budy Zosine. Nieco okrężną droga wyszło mi idealnie 11 km w jedną stronę. A tak gwoli ścisłości to 11 kilometrów to był dystans który chciałem dziś przebiec ale…. łącznie.

REKLAMA
W każdym razie taki był plan. Planem na sobotę było w miarę luźne, ale niedługie rozbieganie. Takie właśnie na 11-12 kilometrów. Nic specjalnego. Trasę miałem ułożoną, a raczej wybraną. Taką samą jaką już biegałem pewnie z kilkanaście razy. Zostało tylko ją przebiec.

No to Buff na głowę i lecimy.

140913_droga_wylotowa_z_zyrardowa

Do Bud Zosinych

Początek najbardziej udeptanym biegowo chodnikiem w okolicy czyli wzdłuż starej drogo krajowej numer 50. Tirów już nie ma. Jest luzik i taki luzik trwa przez kilka kilometrów.

Gdzieś po czterech kilometrach skręcam z głównej drogi w tzw. „czarną drogę”. Czarną dlatego że kiedyś w dawnych czasach była wysypana żużlem czy czymś takim. W każdym razie każdy w okolicy mówił na to „czarna droga”. A że moje korzenie rodzinne sięgają tej okolicy to też jest to dla mnie czarna droga. Choć teraz już asfaltowa.

Droga do Kozłowic Starych

No i generalnie prosto. Przebiegam w poprzek przez Stare Kozłowice. Dobiegam do Feliksowa. Jest ładnie, słonecznie, więc fajnie się biegnie, ale też trochę wieje. A to już nie jest fajne.

W Feliksowie w prawo przy krzyżu w stronę Henryszewa. Tak samo biegł niedawno żyrardowski bieg „Żyrardów w biegu 2014”. I do tego miejsca było powiedziałbym standardowo. Do tego miejsca miałem pod stopami prosty i niewymagający asfalcik. Długie proste i ogólnie nudę. A potem stwierdziłem. A może skręcę na Grądy?! I tak wylądowałem w kukurydzy…

Pole kukurydzy

 

A jak kukurydza to i zaczęło się ciekawsze bieganie. Bez asfaltu po szutrze, czasami kamieniach. Generalnie cały czas polami. Bo powiedzieć, że biegłem wsiami to gruba przesada, bo widziałem co najwyżej pojedyncze domy. No i raz mnie ciągnik z naczepą minął. A inny ciągnik razem z kombajnem ścinał kukurydzę. Taka typowa polska wieś.

Szutrowa droga

I tak biegłem tą wsią. Gdzieś w tych polach, w tej kukurydzy wpadłem na pomysł gdzie by tu pobiec – cmentarz wojenny w Budach Zosinych. Jest niedaleko. Jeszcze tylko przez pole z krowami…

Pastwisko krów

I moim oczom ukazał się asfalt… Nie… Krzyż?! Nie… Las krzyży… Już wiem!! Tabliczka kierunkowa z napisem „Budy Zosine”. O właśnie taka!

Budy Zosine

Stąd już tylko rzut beretem do cmentarza.

Pod cmentarzem Garmin pokazał, że przebiegłem 11,01 kilometra. Dziesięć metrów mieści się w granicy błędu statystycznego, więc można powiedzieć, że było równiutkie 11 kilometrów. Nie myślałem, że wyjdzie tak równo.

Cmentarz żołnierzy AK z „Grupy Kampinos”

Natomiast cmentarz…

Cmentarz żołnierzy AK w Budach Zosinych

Jest to cmentarz żołnierzy Armii Krajowej „Grupy Kampinos”. Grupa ta toczyła walki podczas powstania warszawskiego w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Mija więc akurat 70 lat od tamtych wydarzeń. Terenem na którym operowała grupa były tereny Puszczy Kampinoskiej i obrzeża Warszawy.

Krzyż na cmentarzu żołnierzy AK w Budach Zosinych

Po wielu walkach stoczonych z wrogiem grupa 27 września postanowiła przedostać się (a w zasadzie wycofać) w Góry Świętokrzyskie. Za nimi ruszyli okupanci w postaci Grupy Operacyjnej „Sternschnuppe”. Dnia 29 września 1944 roku doszło na tych terenach do ostatecznej konfrontacji. Mimo dzielnej walki (300 zabitych po stronie wroga) grupa została rozbita. W bitwie pod Budami Zosinymi zginęło 150-170 żołnierzy Armii Krajowej, około 200 zostało rannych i około 200 wziętych do niewoli.

Krzyze na grobach żołnierzy AK w Budach Zosinych

To była największa partyzancka bitwa II Wojny Światowej po tej stronie Wisły.

Pozostał po niej ten właśnie cmentarz.

Powrót do Żyrardowa

Ale wróćmy do biegania. Po krótkim postoju pod cmentarzem pobiegłem do domu. Pobiegłem dokładnie tą samą drogą którą przybiegłem do Bud Zosinych. Tak więc najpierw krowy, kukurydza, potem kamienie, znowu kukurydza… Te polne 5 kilometrów minęło szybko.

Gorzej z tymi ostatnimi asfaltowymi kilometrami. Nie planowałem tyle biegać, więc nie miałem ani wody, ani jakiegoś żelu czy nawet moreli aby coś przegryźć. Od 17 kilometra już ledwo biegłem. Ostatnie 3 kilometry biegłem ze średnim tempem 5:35-5:40 min/km co sprawiało, że miałem wrażenie, że się strasznie wlokę…

Budy Zosine - trasa

Kiedy dowlokłem się wreszcie do domu Garmin pokazał 22,06 kilometra biegania w 1 godzinę i 56 minut. Jak na długie wybieganie całkiem przyzwoicie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *