Podsumowanie 2013 – równy rok z życiówką na dychę

Dziwny to był rok. Z jednej strony nieudany Rzeźnik i kolejny rok kiedy maratońska życiówka stoi w miejscu ale… Z drugiej strony, jeszcze nigdy maratonów w ciągu roku nie przebiegłem tak równo. Poza tym poprawiłem wynik w półmaratonie i to na jednej z trudniejszych tras w Polsce, a na 10 km wykręciłem niesamowite 41:37.

REKLAMA

Zawody

Rzeźnik i Rzeźniczek

lp.zawodyczas netto*tempo*
1II Rzeźniczek (26km)3:34:058:14
X Bieg Rzeźnika (80km)DNF

Drugi rok z rzędu startowałem w Rzeźniku. Nie ma się co nad tym startem rozwodzić. Nie ukończyłem go, a raczej nie ukończyliśmy. Raz, że mimo treningu zabrakło sił na poprawianie zeszłorocznego wyniku. Dwa, że zamieszanie z partnerem na przepaku w Cisnej pozbawiło mnie wszelkiego sensu biegania tych zawodów.

W ramach pocieszenia dzień póżniej pobiegłem Rzeźniczek na 26 km. Dobiegłem w 3:34:05 i byłem gdzieś w górnej połowie stawki.

Maratony

lp.zawodyczas netto*tempo*
1Orlen Warsaw Marathon 20133:30:314:59
235. PZU Maraton Warszawski3:38:155:10
3VIII Cross Maraton „Przez Piekło do Nieba”3:42:225:16
4Koral Maraton3:48:545:25
514. Poznań Maraton3:49:305:26
6IV Maraton Gór Stołowych7:31:269:49

Maratońsko jestem do przodu. Życiówka w maratonie nie padła i nadal stoi na 3:28 ale patrząc na całość wyników jestem zadowolony. Z sześciu startów pięć ukończyłem poniżej 3:50, dwa poniżej 3:40, do złamania wiosną w Warszawie 3:30 zabrakło raptem 31 sekund. Tak równo jeszcze nigdy nie biegałem maratonów. Inaczej mówiąc – żadnego nie spaprałem po całości.

Do pozytywów zaliczyć mogę Cross Maraton w Sielpii. Biegłem tam trzeci raz i trasę znałem na wylot. To był mój ostatni raz kiedy biegłem tam w kategorii M20. Rok temu do podium kategorii zabrakło kilku minut i byłem piąty. W tym roku osiągnąłem lepszy czas ale dało to tylko czwarte miejsce. Za rok będę w kategorii M30 i nie będę miał szans na pudło. Taki urok.

Jedynym startem który jest poza tym wszystkim jest Maraton Gór Stołowych. Niektórzy uznają go za ultra ale dla mnie to „tylko” maraton. Owszem trudny i po górach ale maraton. Na MGSie tradycyjnie już wyszły wszystkie moje siłowe i kondycyjne braki. Wynik był sprawą drugorzędną – liczyło się ukończenie.

Półmaratony

lp.zawodyczas netto*tempo*
1XIV Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego1:36:134:34
2II Maraton Kampinoski1:42:574:54

Półmaratony wyglądają ilościowo skromnie ale jakościowo bardzo ładnie. Wynik z Żywca jest moją nową i dosyć niespodziewaną życiówką. Jechałem do Żywca mocny ale wiedziałem też że trasa jest wymagająca i nie należy do płaskich. Sam nie wiem jak udało mi się na takiej trasie poprawić życiówkę. W każdym razie to była zapowiedź dobrej i szybkiej wiosny.

A Maraton Kampinoski? No cóż. W Kampinosie nigdy się nie spinam a Maraton Kampinoski drugi raz już był zakończeniem mojego sezonu biegowego.

10km

lp.zawodyczas netto*tempo*
1I bieg STO-nogi w Milanówku41:374:10
2I bieg „Biegam, bo lubię” w Książenicach39:294:13

Dyszek nie traktowałem poważnie. Ot aby się szybko przelecieć. Tylko że owe szybko stało się bardzo szybkie. W Książenicach skrócili trasę o jakieś 600 metrów ale biegłem na wybik 42:xx. Kilka tygodni później biegałem w Milanówku. Na atestowanej trasie pobiegłem jeszcze szybciej i dobiegłem w niewiarygodnym dla mnie czasie 41:37.

Inne biegi

lp.zawodyczas netto*tempo*
1Bieg Łosia (17km)1:36:335:40
2Sochaczewski Test Coopera – wiosna/lato 20132840 metrów4:14
3Krynicka Mila (eliminacje)5:593:43

Z pozostałych biegów największym był Bieg Łosia w Puszczy Kampinoskiej. To ten bieg który choć wiosną to biegaliśmy w śniegu po kostki. Milutko!

Pozostałe dwa starty to króciutkie biegi, biegane w moim przypadku bardziej dla funu niż dla czegokolwiek innego. Wyniki jakie są każdy widzi.

Trening

Objętościowo był to najsłabszy rok od trzech lat. Z 3500 kilometrów wybieganych w 2011 i 2012 w tym roku zanotowałem znaczny spadek i przebiegłem 2542 kilometry. Nie zależy mi specjalnie na rocznych rekordach kilometrażu, ale tak duża strata spowodowana przede wszystkim problemem z kolanem przez które straciłem ostatni kwartał.

W ramach pocieszenia, to już kolejny rok, który średnio okazał się szybszy od ubiegłego. W 2012 średnie tempo wynosiło 5:29 min/km, w 2013 – 5:20 min/km.

miesiąctreningówdystans*czas*tempo*
Styczeń24350,1930:31:495:14
Luty20295,1725:50:245:15
Marzec19210,7317:59:445:07
Kwiecień20230,7019:31:385:05
Maj16252,5423:27:085:34
Czerwiec21310,9927:33:435:19
Lipiec12164,7217:30:066:23
Sierpień26305,5026:36:585:14
Wrzesień15219,9219:04:215:12
Październik383,797:29:005:22
Listopad947,824:19:235:25
Grudzień970,336:09:535:16
Razem 20131942542,39226:04:075:20

Rok zaczął się dobrze od rekordowego stycznia. Potem bywało różnie ale do czerwca wszystko szło jak po sznurku. W marcu padła życiówka w półmaratonie, w kwietniu zrobiłem te niesamowite 41:37 i otarłem się o życiówkę na Orlen Warsaw Marathonie.

Dobrze było do lipca. W lipcu się delikatnie mówiąc zarżnąłem. W życiu bym nie przypuszczał że można brakiem odpoczynku doprowadzić do takiego buntu organizmu – gorączka, skaczące ciśnienie i cuda wychodzące na morfologii – to objawy. Dlatego też lipiec choć warunki pogodowe pozwalały, był taki skromny.

Sierpień i wrzesień to odbudowanie się na jesienne maratony. Jesień wyszła przyzwoita. Żadnego maratonu nie zawaliłem, co cieszy. Na ostatnim z nich, w Poznaniu, brakowało mi już świeżości, siły i wszystkiego innego.

Październik to planowe roztrenowanie. Natomiast listopad i grudzień to walka z kontuzją kolana. Biegania mało i cały kwartał praktycznie wypadł z trenowania. Tak słabego kwartału nie miałem od 2009 roku, czyli od początków mojego biegania. Zamiast biegania w planie pojawiło sporo ćwiczeń czy to siłowych czy rozciągających.

 

* dystans podany w kilometrach, czas w formacie godzin:minut:sekund, tempo w minutach na jeden kilometr

REKLAMA

Skomentowali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *