Podsumowanie 2012 – Rzeźnik jest mój!

Minął kolejny rok. Przebiegłem kolejne 3,5 tysiąca kilometrów. Dokonałem kilku rzeczy, które będę długo wspominał. Za jednym zamachem zostałem utramaratończykiem oraz zadebiutowałem w biegu górskim. Poczułem na własnej skórze, co to znaczy biegać po górach. Ale przede wszystkim, minął już 4 rok jak przemierzam świat na własnych nogach.

REKLAMA

Zawody

Sezon „prawie” udany. Debiut w górach i na ultra. Pięć maratonów w nogach. Dwa maratony dzień po dniu. Życiówki w półmaratonie i na 10km. To sukcesy obecnego sezonu. A porażki? Była jedna. Brak życiówki na dystansie maratonu. Ale, nie można mieć wszystkiego.

Ultramaratony

lp.zawodyczas netto*tempo*
1IX Bieg Rzeźnika (80km)15:02:4411:17

Rzeźnik przede wszystkim. To był start, który czuję w sobie do dziś. Czuję tamto zmęczenie, zwątpienie i euforię – uczucia, które zmieniały się jak w kalejdoskopie. Biegiem Rzeźnika zadebiutowałem w biegach górskich i w ultramaratońskich, więc jestem szczęśliwy, że udało się go ukończyć w limicie czasu. Dziękuję też Andrzejowi, za każdy z tych prawie 80km, które spędziłem na szlaku w Bieszczadach.

Maratony

lp.zawodyczas netto*tempo*
1I Maraton Kampinoski3:46:315:22
2VII Cross Maraton „Przez Piekło do Nieba”3:58:005:38
334. Maraton Warszawski4:30:396:25
4IX Maraton w Starej Miłośnie4:31:316:26
513. Poznań Maraton4:51:456:55
639. Maraton DębnoDNF

Mojej maratońskiej przygody ciąg dalszy. Lecz w przeciwieństwie do zeszłego roku nie udało się poprawić rekordu życiowego w maratonie. Nawet nie udało mi się do niego zbliżyć. Zawaliłem główny start na wynik, a nie miałem drugiej próby. W ten sposób maratońskie wyniki tego roku wrażenia niestety nie robią.

Zaczęło się od katastrofy w Dębnie. Przez problemy żołądkowe zszedłem z trasy po 11km. Decyzja, choć bolała była słuszna. Bieganie bieganiem, ale nie kosztem zdrowia.

Później było lepiej. Drugi maraton w Sielpi, mimo że zacząłem za szybko, to dowiozłem 4h do mety. Tak samo jak w 2011 musiałem w Sielpi walczyć z kryzysem i wygrałem. Szkoda trochę, bo gdybym wystartował nieco wolniej i utrzymał tempo, to miałem szansę wskoczyć na podium w swojej kategorii wiekowej. A tak, 5 miejsce.

Na kolejny czekałem i przygotowywałem się 3 miesiące. Maraton Warszawski to miał być atak na życiówkę. Atak na wynik w granicach 3:20. Wyszedł klops. Może zbyt szybki start, na pewno problemy z przeładowaniem się węglowodanami i kolejni znajomi uciekający z pola widzenia. Na ostatnich 10 km już nie walczyłem o nic, ale Bohaterem Narodowego zostałem.

Kilka tygodni później podjęliśmy się wspólnie z Weroniką przebiegnięcia dwóch maratonów w jeden weekendStarej Miłosnej i Poznania – i udało się. Wyniki 4:31 i 4:50 nie powalają, lecz trzeba pamiętać, że biegaliśmy dzień po dniu i tak właśnie miało być. Dwa maratony w jeden weekend to bardzo męczące przedsięwzięcie.

A na sam koniec już na zupełnym luzie (i tydzień po wspomnianych dwóch maratonach) podbiegłem w Maratonie Kampinoskim. Bez planu i bez założeń wykręciłem najlepszy tegoroczny wynik 3:46. Po tym starcie zacząłem roztrenowanie.

Półmaratony

lp.zawodyczas netto*tempo*
1I Półmaraton Ostródzki1:37:044:36
2XXIX Półmaraton, Sochaczew1:39:584:44

Półmaratony od samego początku traktowałem jako okazję do porządnego treningu. Nie biegałem na wynik. Niemniej jednak w Ostródzie wyszło bardzo ładnie – 1:37:04. Musiałem sobie powetować nieudany maraton w Dębnie. Sochaczew zgodnie z planem i jak to na mecie powiedział Rafał: „Zrobiłem sobie ładny kawał biegu ciągłego”.

10km

lp.zawodyczas netto*tempo*
1Accreo Ekiden 201245:264:33

Ekiden 2012 to przede wszystkim okazja do spotkania z Blogaczami, czyli blogującymi biegaczami. Rzadko, kiedy mamy okazję widzieć się twarzą w twarz. Ekiden to najlepsza ku temu okazja.

Test Coopera

lp.zawodydystanstempo*
1Sochaczewski Test Coopera – zima 201227904:18

Sochaczewski Test Coopera to okazja do spotkania się z Klubem Maratończyka „Aktywni Sochaczew”. Moim klubem. Wynik miał tu mniejsze znaczenie, co dobra zabawa i spotkanie ze znajomymi biegaczami.

Trening

Cóż powiedzieć. Ten rok na papierze był bardzo podobny to zeszłego. Przebiegłem w nim 3487 kilometrów, czyli raptem 12,5 kilometra więcej niż w roku ubiegłym. Łączy czas treningów i ich tempo jest również bardzo zbliżone do zeszłorocznego. To efekt kilku wolnych maratonów i Biegu Rzeźnika, którego nie da się przebiec w tempie 5:00 min/km.

Objętość treningowa kolejnych miesięcy

miesiąctreningówdystans*czas*tempo*
Styczeń23268,7524:36:085:30
Luty24359,6532:45:295:28
Marzec31424,7237:08:435:15
Kwiecień21282,2224:24:375:11
Maj27334,3830:04:595:24
Czerwiec16224,5228:20:497:35
Lipiec27338,1429:51:195:18
Sierpień27368,2931:39:415:09
Wrzesień25319,0727:11:255:07
Październik10193,4818:49:425:50
Listopad880,477:16:245:25
Grudzień21293,2926:06:125:20
Razem 20122603487,00318:15:285:29

Początek roku to baza. Dużo bazy. W marcu nawet bardzo dużo bazy. Miałem zamiar wystartować w Biegu Rzeźnika, więc swoje musiałem wybiegać. Marzec był też miesiącem, kiedy pobiłem swój rekord miesięcznego kilometrażu.

Kolejne miesiące równe. Nie zakładałem sobie nigdy miesięcznego kilometrażu, ale zawsze wychodziło, co najmniej 200 km miesięcznie. Najmniej wyszło w czerwcu. To efekt wspomnianego Biegu Rzeźnika, a także odpoczynku przed i po nim.

Wakacje to trening na życiówkę w Warszawie. Dożo różnorodnego biegania, ale efekt – niezadowalający. Koniec września i cały październik to już czas, kiedy można powiedzieć, że nie trenowałem. Wtedy prowadziłem politykę startową. Biegałem z myślą, aby być w jak najlepszej kondycji do biegania kolejnych maratonów. W październiku przebiegłem takowe trzy. Z czego dwa dzień po dniu. Trzeci był niecały tydzień później.

Potem udałem się na zasłużony odpoczynek. Roztrenowanie wypadło tak, że w efekcie w listopadzie przebiegłem tyle, co nic. W miesiącu przebiegłem 80,47 kilometra, co stanowi najmniejszy miesięczny przebieg od grudnia 2009 roku. Przynajmniej odpocząłem. Fizycznie i psychicznie.

Grudzień to już powrót do biegania. Normalny kilometraż i znowu przyzwoite tempo biegu. Do biegania po okresie roztrenowania wróciłem szybciej niż się spodziewałem. To cieszy.

 

* dystans podany w kilometrach, czas w formacie godzin:minut:sekund, tempo w minutach na jeden kilometr

REKLAMA

Skomentowali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *