Podsumowanie 2010 – po pierwszy maraton!

Może i są tacy, którzy nie lubią patrzeć na kolejne, coraz większe, cyferki oznaczające kolejne pokonane kilometry. Może są tacy, których to nie interesuje. Może. Lecz ja się do nich nie zaliczam. Lubię widzieć, ile przebiegłem i w jakim czasie, a przede wszystkim, jak wyglądają moje biegowe postępy.

REKLAMA

Zapraszam do podsumowanie drugiego roku mojego biegania. Wreszcie udało się przepracować cały rok, czego nie udało się zrobić w poprzednim roku i z czego jestem dumny. Lecz, przede wszystkim, udało mi się ukończyć mój pierwszy w życiu maraton i to z tego jestem dumny najbardziej.

Maratoński debiut

lp. zawody czas netto* tempo*
1 32. Maraton Warszawski 4:22:52 6:14

To jest najważniejszy wynik tegorocznego biegania. Może nie jest to tyle, ile chciałem wybiegać, ale można się było tego spodziewać, gdyż nie dość, że to był mój maratoński debiut, to jeszcze debiut w jakichkolwiek zawodach. Patrząc pod tym kątem, jest to wynik świetny. Jestem maratończykiem!

Trening

miesiąc treningów dystans* czas* tempo*
Styczeń 17 97,00 09:42:00 6:00
Luty 16 114,00 11:24:00 6:00
Marzec 19 106,12 10:42:44 6:03
Kwiecień 12 85,00 08:24:39 5:56
Maj 19 169,21 16:36:59 5:54
Czerwiec 15 170,60 16:24:51 5:46
Lipiec 17 195,10 18:38:02 5:44
Sierpień 18 255,80 25:26:29 5:58
Wrzesień 17 235,10 22:41:28 5:47
Październik 14 120,80 11:47:22 5:51
Listopad 21 188,80 18:29:06 5:52
Grudzień 21 227,21 22:27:18 5:56
Razem 2010 206 1964,74 192:44:58 5:53

Początek roku to kontynuacja mozolnego budowanie kilometrażu, którą zapoczątkowałem jesienią 2009. Kilometraż załamał się lekko w marcu, ale nie było powodu do obaw. Dopiero kwiecień był problemowy. Dwa tygodnie stracone z powodu problemów żołądkowych i w efekcie bardzo marny kilometraż. Cieszy też fakt, że od kwietnia tempo zeszło na stałe poniżej granicy 6:00 min/km.

Maj sam w sobie był rekordowy, ale to nie było wszystko, bo każdy kolejny miesiąc, to coraz większy kilometraż. Lipiec nie dość, że pobił kolejny rekord przebiegniętych kilometrów, to jeszcze był najszybszym miesiącem tego roku (5:44 min/km). Kilometraż rósł aż do sierpnia. Wtedy to przebiegłem ich najwięcej (255,80 km) oraz zajeło mi to najwięcej czasu (25:26:29).

Niewiele mniej przebiegłem we wrześniu. To był drugi miesiąc z kolei, który kończyłem mając ponad 200 km na koncie. We wrześniu ilość kilometrów, w porównaniu z sierpniem, nieco spadła, ale w tym miesiącu przebiegłem swój pierwszy maraton, więc czuję się rozgrzeszony. Okres letni to był zdecydowanie najmocniejszy okres treningowy.

Październik to roztrenowanie i od listopada powrót do poważnego biegania. Znowu zacząłem budować bazę kilometrową. W grudniu, mimo drobnej kontuzji kolana, nawiązałem do kilometrażu z wakacji.

* dystans podany w kilometrach, czas w formacie godzin:minut:sekund, tempo w minutach na jeden kilometr

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *