One day in Kato, czyli jak się biega w Parku Śląskim

Mówią Ci – jedziesz na szkolenie! OK. Super!! Mówią Ci, że na dwudniowe. OK. Mówią ci, że do Katowic. OK. Fajnie! Pojadę na dwa dni na szkolenie do Katowic! A poza tym – szkolenie, szkolniem ale bieganie też musi być. A tak się składa, że po Katowicach jeszcze nie biegałem… Tak więc pakowanie się na wyjazd na szkolenie zacząłem od butów do biegania, koszulki i spodenek.

REKLAMA
Zameldowani zostaliśmy w hotelu w samym centrum Katowic. Z resztą… Jak na położenie w samym centrum Katowic hotel miał też równie ambitną nazwę i nazywał się… uwaga, będzie niespodzianka…. Hotel Katowice. Ale nie czepiam się szczegółów. Centrum miasta po ręką było? Było! Widok na Spodek był? Był! No to jestem w Katowicach!

Pytanie tylko gdzie biegać skoro, w którą by stronę okiem nie sięgnąć – a było gdzie sięgać bo mieszkaliśmy na siódmym piętrze – są same dachy, wierze, budynki i kominy. Z pomocą przyszło nieocenione narzędzie jakim jest Google Maps. Wujek Google powiedział mi, że jak od spodka pobiegnę w lewo, czyli na Chorzów to dobiegnę do Stadionu Śląskiego i szeroko mówiąc – Parku Śląskiego. Żadniej innej rozsądnej opcji nie miałem, no więc co?! Buty na nogi, szybka fota pod Spodkiem i lecę…

Park Śląski - Spodek przed treningiem

Bieg chodnikiem wzdłuż głównej drogi z Katowic do Chorzowa szału nie robi. Jedne światła, drugie światła. Takie bieganie jest upierdliwe, bo co chwile musze się od nowa rozpędzać. A to nie jest komfortowa sytuacja. Do tego jeszcze jakieś lekkie górki, lekkie zbiegi, leciutki wiatr, oczywiście w twarz i piękne zachodzące słoneczko, również święcące prosto w oczy.

Katowice - ulica Chorzowska

W ten sposób droga do parku ciągnęła się trochę. Każda droga, której się nie zna się ciągnie. Ta do parku ciągnęła mi się podwójnie.

Wreszcie po długich trzech czy czterech kilometrach widzę park. Skręcam, wbiegam i od razu zacząłem mijać się z innymi biegaczami. Jednemu machnąłem, drugiemu machnąłem. Im bardziej wbiegałem w park tym biegających jest więcej i takie ciągłe machanie traciło sens. Skoro wszyscy biegają tutaj w kółko to nie będę każdemu za każdym razem machał.

Park Śląski

Ale biegacze to nie wszystko. Park jest tak zorganizowany ze mogą z niego korzystać tak biegacze jak i amatorzy innych aktywności jak jazda na rowerze, rolkach czy nordic-walking. W centrum parku jest też staw i kanał z rowerami wodnymi a także kilka knajpek, doskonałych do uprawiania łomżingu

Park Śląski - odpoczynek

 

Do tego w Parku znajduje się zoo, wesołe miasteczko, kompleks basenów i Stadion Śląski… Po kwadransie biegania w tej ciszy, spokoju i zieleni ciężko uwierzyć, że to sam środek Górnego Śląska. Trudno tez uwierzyć, że jeszcze w pierwszej połowie XX wieku w miejscu tego ogromnego parku były hałdy, biedaszyby i ogólnie nieużytki. W połowie XX wieku ogromnym wysiłkiem na tym terenie został zbudowany park, który dziś jest świetnym miejscem do biegania.

Jednym z ważniejszych i najbardziej znanym obiektem parku jest Stadion Śląski. Taki mój biegowy cel, do którego chciałem dobiec. Aktualnie nadal w trakcie (przerwanej) przebudowy.

Stadion Śląski - panorama

Ale to też jeszcze nie wszystko, co w Parku Śląskim można znaleźć. Z biegowych atrakcji znalazłem bardzo fajną pętlę biegową. Liczy milę, jest oznaczona, co sto metrów i nie jest wcale łatwa. W kilku miejscach prowadzi a to pod górę a to w dół. Kończy się też mocnym stumetrowym zbiegiem.

Park Śląski - mila

Takich miejsc oznaczonych sportowo jest w parku co niemiara. Pisałem o mili, ale nie wysilając się specjalnie znalazłem też znaki, bytności w parku Night Runnersów oraz Silesia Maratonu.

Park Śląski - Night Runners i Silesia Maraton

Tak więc po godzinie improwizowanego biegania po Parku Śląskim poznałem jego bardziej kulturalną część – okolice wesołego miasteczka, ogrodu zoologicznego, części barowej oraz Stadionu Śląskiego. Z map wiedziałem, że jeszcze, co najmniej trzy razy tyle terenu to część leśna, po której również można biegać i w której jeszcze kilka ciekawych obiektów, w tym planetarium, można znaleźć.

W ten sposób na bieganiu po Parku mógłbym spędzić jeszcze kilka ładnych godzin zapuszczając się w jego bardziej leśne głębiny, ale nie o to chodzi. Jutro mam drugi dzień szkolenia, musze być na chodzie. Za godzinę rozpoczyna się Mundial. Muszę zdążyć na mecz. Wypośrodkowując, kiedy Garmin piknął, że zrobiłem 10 kilometrów zacząłem wracać w kierunku hotelu.

Katowice - trasa biegu

Kiedy wróciłem znowu pod Spodek słonce juz chowało się za horyzontem. Cyknąłem fotę i z 15 kilometrami na koncie mogłem spokojnie wracać do hotelu. Sumarycznie z tego spontanicznego biegania po Katowicach i Parku Śląskim wyszło mi trochę ponad 15 kilometrów.

Park Śląski - Spodek po treningu

A potem mecz otwarcia na mundialu w Brazylii, sen i pobudka rano znowu na szkolenie.

REKLAMA

3 myśli na temat “One day in Kato, czyli jak się biega w Parku Śląskim

  • 16.06.2014 o 11:24
    Permalink

    byłeś u nas? trzeba było się odezwać – mieszkam zaraz obok parku śląskiego 🙂 pokazał bym ci parę fajnych miejsc (biegowych)
    poza tym druga opcja biegu jest w kierunku doliny 3 stawów i też nie uwierzył byś że to stolica górnego śląska

    pozdrowienia

    Odpowiedz
    • 16.06.2014 o 14:51
      Permalink

      Ano byłem 🙂 O trzech stawach nie słyszałem. Na mapach google park śląski był najlepszym miejscem. I nie zawiodłem się 🙂

      Następnym razem, o ile znowu będę w Katowicach, dam znać.

      Odpowiedz
  • 17.11.2015 o 10:26
    Permalink

    fajnie by było zrobić listę tras do biegania po parkach i zapisywać najlepsze czasy. Już na starcie chciałem przestrzec początkujących żeby nie niszczyli stawów bieganie w kiepskich butach. Ja do dopiero po miesiącu kupiłem sobie buty New Balance a wcześniej biegałem w zwykłych do chodzenia na codzień przez co ciągle miałem odciski, otarcia i stawy bolały jak bym z każdym biegiem starzał się o 20 lat.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *