Określenie „buty dla biegaczy do 80 kg” to bzdura!

Buty X przeznaczone są dla biegaczy do 80 kilogramów – takie magiczne zdanie pojawia się czasami w opisie butów. Ba, sam go nawet pary razy używałem i  to całkiem niedawno, ale im głębiej wchodzę w tematykę butów biegowych tym bardziej stwierdzam, że takie określenie jest bez sensu.

REKLAMA
Skąd to się wzięło? Sam nie wiem, ale pewnie z lenistwa. Ma to niejako opisywać amortyzację, bo im dla cięższego biegacza but jest przeznaczony, tym tej amortyzacji ma więcej. Określenie „dla biegaczy do 80 kg” ma opisywać buty z mniejszą amortyzacją. A np „buty dla biegaczy powyżej 80 kg” to te z większą amortyzacją. Ta wartością można się sugerować szukając butów do biegania, ale nie może być ona jedyną wartością na podstawie, której dobieramy buty.

Dlaczego? Dlatego ze dobranie dobrego buta do rzecz mocno indywidualna i trzeba trzeba wziąć pod uwagę kilka rzeczy.

Sylwetka

Sylwetka sylwetce nie równa. I nie da się sylwetki opisać wagą. Co innego jeśli jesteś biegaczem który wazy 90 kilogramów, ale jest wysoki i szczupły, a co innego kiedy jesteś niski i masz sporo nadprogramowej tkanki tłuszczowej. W tym pierwszym przypadku, choć teoretycznie powinieneś szukać butów 80+, jesteś w stanie również spokojnie biegać w wielu butach opisywanych jako 80-. Natomiast, kiedy jesteś tym drugi przypadkiem, czyli masz powiedzmy 160 cm wzrostu, ale ważysz 75 kg i masz sporo tłuszczu to, choć waga 75 kg predysponuje cię raczej do grupy 80- to z racji dużej ilości masy tłuszczowej powinieneś szukać raczej butów z kategorii 80+, czyli tych lepiej amortyzowanych. To taki trochę drastyczny przykład, ale pokazujący, że nie ma czegoś takiego jak buty dla biegaczy 80 kilogramowych.

Technika biegania

Dlatego że trzeba też wziąć pod uwagę sposób biegania. Bo są biegacze ważący 90 kilogramów, ale biegający nienaganną wręcz techniką. Ładny wyrzut uda w przód, lądowanie na śródstopiu, wybicie z palców. Aż milo patrzeć. Im poducha pod piętą nie jest potrzebna. Gdybym patrzył tylko na suche opisy wybrałbym takiemu biegaczowi coś z półki „dla biegaczy ponad 80 kilogramowych”. Natomiast, jako że biega na śródstopiu wiem, że tej wysokiej amortyzacji nie wykorzysta. A powiem więcej. Wysoka amortyzacja zabija trochę ładne bieganie ze śródstopia. Dlatego takiemu biegaczowi polecałbym raczej coś z mniejszą amortyzacją. Coś (choć wazy 90 kg) opisanego jako „dla biegaczy do 80kg” i najlepiej z mniejszym dropem czyli różnicą miedzy piętą a palcami.

Regularność

Regularność to kolejna rzecz, którą trzeba wziąć pod uwagę dopierając buty. Bo co innego, kiedy biegasz regularnie 5 razy w tygodniu po 10 kilometrów, a w weekend robisz długie 20 kilometrowe wybieganie. A co innego, kiedy dopiero zaczynasz i biegasz powiedzmy dwa razy w tygodniu po 4-5 kilometrów w wolnym tempie.

W tym pierwszym przypadku amortyzacja powinna być większa, bo suma przeciążeń działających na stawy nawet przy niskiej wadze będzie dużo większa niż w drugim przypadku. W drugim przypadku, choć ważysz dużo, sumarycznie w tym samym okresie, zrobisz dużo mniej kroków i na twoje stawy zadziałają mniejsze przeciążenia. Tak wiec wbrew pozorom możesz biegać w butach z amortyzacja trochę mniejsza.

Ale nie przesadzajmy. Ktoś ważący grubo ponad 100 kg nawet jak chce biegać 2 razy w tygodniu po 4 kilometry musi mieć buty bardzo dobrze amortyzowane. Inne po prostu kompletnie nie dadzą rady. No i najlepiej byłoby, aby zrzucił trochę zbędnych kilogramów, bo taka waga jest zaporowa dla każdego buta biegowego.

Buty do biegania

Przebyte kontuzje

Czasami też to kontuzje determinują, że potrzebujemy butów z lepszą amortyzacją niż wynika to z suchych danych. Przeciążenia i kontuje w kolan, bóle stóp, problemy z kręgosłupem. Nie twierdzę, że amortyzacja w butach rozwiązuje te problemy, ale możne je rozwiązać. Czasami nawet fizjoterapeuci wysyłają swoich pacjentów po buty z lepszą amortyzacją…

To też trzeba mieć na uwadze

Indywidualne preferencje

Wreszcie ostatnia rzecz – indywidualne preferencje. Może być tak, że biegacz waży 70 kilogramów, jest szczupły, biega regularnie, ale niezbyt często, nie przebył w swojej karierze żadnej kontuzji, choć biega już 10 lat… a lubi mieć miękko pod stopami. No to niech ma miękko i niech biega w butach z dużą amortyzacją.

Krzywdy sobie tym nie zrobi. Ot może trochę nie wykorzysta tych wszystkich pianek i innych cudownych substancji w podeszwie. Ale będzie miał miękko. I będzie miał gdzieś, że jest to but podpisany jako „dla biegaczy powyżej 80 kg”. W nich się będzie czuł najwygodniej.

Bywają też inne przypadki. Pamiętam jak do sklepu przyszedł kiedyś biegacz po buty. Wysoki, prawie mojego wzrostu – tyle pamiętam. Ważył jakoś tak pewnie z 80 kilogramów, ale szczupły. Biegał sporo. Generalnie predysponowało go to, do co najmniej dobrej amortyzacji. A potem okazało się, że ładnie biega ze śródstopia, biega regularnie od 10 lat i cały ten czas biega w… trampkach!

– Miał pan jakieś kontuzje? – pytam
– A nie, nic mnie nigdy nie bolało.

Taki biegacz nie wyjdzie biegać w żadnym bucie z wysoką amortyzacją. Dla niego w takich butach jest po prostu za miękko i źle się w nich czuje. Segment butów lekkich treningowych to maks, co jest dla niego do przyjęcia. A lekkie treningowe nigdy wysoka amortyzacja nie grzeszą. Niemniej jednak w takich butach będzie biegał i w takich butach będzie się czuł najwygodniej.

Buty „do 80 kilogramów” to bzdura!

Tyle w temacie. Jeśli gdzieś jeszcze zobaczycie napis, że buty są „do 80 kilogramów” lub „od 80 kilogramów”, to traktujcie to tylko jako bardzo ogólną wskazówkę. Taki punkt wyjścia, od którego później musisz wziąć poprawkę na sylwetkę, technikę biegu, regularność biegania, przebyte kontuzje, czy własne preferencje. I to razem dopiero powie Ci jak amortyzowanego buta potrzebujesz. A co do butów do 80 kilogramów to od dziś na blogu daje sobie zakaz pisania, że buty są dla biegaczy do iluśtam kilogramów. To po prostu bzdura!

REKLAMA

Zobacz także:

Najdroższe buty do biegania nie muszą być najlepsze Nie jest tak, że im droższy but tym będzie lepszy. Bo przede wszystkim co to znaczy lepszy? Lepszy w sensie większej amortyzacji? Lepszy bo ...
Trzy razy nie – dlaczego buty to zły prezent dla biegacza?... Co kupić biegaczowi? Pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa to buty. Ale jest to prezent tak indywidualny i obarczony tak dużym ryzykiem, że kup...
Dlaczego ten sam but w innym kolorze jest droższy? Dzień jak co dzień. Pomagam klientowi wybrać buty do biegania. Klient mierzy i ma już wybrany model, który leży mu najlepiej. Pyta się o cen...
Jak sprawdzić rok produkcji butów biegowych? Pretekstem były buty Asics Turbo Phantom - kolce lekkoatletyczne do biegów krótkich. Kiedy brałem je w ręce wiedziałem, że są wiekowe jak na...

Skomentowali

  • Agata
    15.10.2014 at 10:02
    Permalink

    No i kolejny dowód na to, że jeśli chodzi o bieganie, to wszelkie generalizacje nie mają sensu. 🙂

    Odpowiedz
  • navi_gator
    20.10.2014 at 12:00
    Permalink

    A jak ma się sprawa z butami, w opisie których znajdziemy na przykład „Do biegania mniej niż 30 minut po betonie” itd? Czy to faktycznie ma jakieś znaczenie?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      22.10.2014 at 08:13
      Permalink

      Też traktowałbym to jako taką wskazówkę, czyli punkt wyjścia. Znaczy to też że buty nie mają dużej amortyzacji i choć można to nagiąć to trzeba o tym pamiętać.

      Odpowiedz
  • Filip
    25.01.2015 at 10:20
    Permalink

    Miałem buty NB, które rozpadły mi się po roku (na pięcie była amortyzacja z „kolumienek” i tam buty pękły). Okazało się, że były do 80 kg. Następne kupiłem z taką samą amortyzacją, ale powyżej 80 kg i po dwóch latach podeszwa była starta, lecz nie popękana. W tych drugich biegałem intensywniej, więc twierdzę, że kategorie wagowe biegaczy mają znaczenie. Moja waga oscyluje wokół 80 kg właśnie.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      27.01.2015 at 13:14
      Permalink

      Nie twierdzę, że całkowicie nie mają znaczenia. Ale też trzymanie się ich sztywno nie jest dobrym rozwiązaniem, bo na dobór butów ma wpływ bardzo wiele czynników i nie polega to tylko na wybraniu butów „od” lub „do” 80 kilogramów.

      Odpowiedz
  • Robert
    17.04.2015 at 22:36
    Permalink

    Biegam od 10 lat w zasadzie bez różnicy w jakich butach. Nie ma znaczenia drop pronacja czy jakis inny badziew na który producenci usiłują nabrac klienta. Biegam ultramaratony dziennie pokonuję około 25- 30 km i jest mi bez różnicy. Ważne żeby bieganie sprawiało przyjemność to po pierwsze, a po drugie but musi być wygodny.reszta jest nieistotna. A wiem to ponieważ rocznie zużywam około 4 par w sezonie wiosenno jesiennym i ze dwie pary butów przeznaczonych do biegania w zimie.

    Odpowiedz
    • Rav
      02.12.2016 at 10:39
      Permalink

      Dokładnie takie samo miałem podejście i zasadnicze tak biegałem, ale rok temu złapałem kontuzje i do dnia dzisiejszego z nią walczę …. jak na ironie teraz widzę nadziej do powrotu w wszystkich możliwych stabilizacjach i amortyzacjach. 🙁

      Odpowiedz
  • Marian
    05.06.2016 at 01:57
    Permalink

    Panie Pawle, świetny artykuł. Dzis spac nie moge bo czytam juz kolejny pana artykul. Sam jestem bardzo ciężkim biegaczem. Ostatni rok był dla mnie bardzo zły, miałem kontuzje barku, odstawilem sport na bok i sporo przytyłem. Cale życie byłem mimo sporej wagi choć mniejszej niż teraz dosyć dobrze wytrenowany. Teraz chce wrócić do formy. Także biegając. Problem w tym ze sam juz nie wiem jakie buty kupić. W profesjonalnym sklepie a mojej okolicy PAN sprzedawca nie był w stanie powiedzieć mi nic mądrego i sugerował mi nawet buty naturalne aka minimalistyczne co chyba najlepszym pomysłem w moim przypadku nie jest bo obciążenia są spore stawów. Czy mógłby mi Pan polecić na szybko – co by Pan mógł polecić? Biegi 5-7 km 3 razy tyg. Waga 115kg (o matkoooo) i 187cm. Czytałem artykuły o pumie faas ale slaba dostępność ich.

    Odpowiedz
  • Wichrowiak
    19.06.2016 at 11:37
    Permalink

    bardzo przypadł mi do serca ten artykuł; biegam w maratonach od ponad 20 lat, jestem amatorem biegania, samoukiem i tak naprawdę cały czas zbieram wnioski i analizuję, jak to jest z tą klasyfikacją butów – moje przemyślenia idą w tym kierunku, że mogę podzielić swoje bieganie (pod kątem rodzaju butów) na „miękkie”, „twarde” i pośrednie; lubię raz na tydzień pobiegać szybko – buty lekkie, z mocno sprężystą, wręcz twardą podeszwą – to pozwala na większą kadencję (ilość kroków na minutę), odbicia są krótkie i mocne, dodaję element wzmocnienia odbicia z biodra, do tego środek ciężkości ciała nie oscyluje w pionie tak jak przy bieganiu „miękkim”, które różni się od poprzedniego tym, że można biec dłużej i czuć się komfortowo, lecz owa miękkość wymusza w dużym stopniu kadencję, ponieważ ciężar ciała z kroku na krok przenoszony jest w rytmie cech sprężystości pianki podeszwy – tworzy jakby zjawisko rezonansu, do którego się przystosowuję; po bieganiu „twardym” zawsze odczuwam dyskomfort – czuję się jakbym biegał po gąbce (obrazowo rzecz ujmując; no i kolosalne znaczenie ma waga ciała; kiedy w moim przekonaniu moja waga jest o parę kilogramów za duża, unikam biegania twardego – zbyt duże ryzyko mechanicznych uszkodzeń(zbyt duże obciążenia na mięśnie wrażliwe – u mnie to piszczelowe przednie) , natomiast wtedy biegam w butach o dobrej stabilizacji (mocne, grubsze poszycie) – mogą być znacznie cięższe – to tylko wzmocni na przyszłość niektóre partii mięśni nóg, a ich ciężar sprawi, że używam większej siły i przez to szybciej zgubię niepożądaną wagę.. jest jeszcze sporo innych składników , jak choćby temperatura otoczenia – różnica temperatur między zimą a latem jest znacząca – wtedy miękkość staje się pojęciem względnym …

    Odpowiedz
  • Dave
    21.09.2016 at 13:25
    Permalink

    Powiedzmy sobie szczerze – wiele osób zaczynające biegać startowali od wagi 100-110 kg. Ktoś powie – z taką wagą bieganie powinno być zabronione a ja zapytam – a gdzie te kilogramy mają zrzucić? Rower to za mało bo cały ciężar i tak się wozi cały czas z punktu A do punktu B. Znam „kolarzy” co jeżdżą po 50 km każdego dnia i nadal brzuch wylewa się im spod pasa. Podstawą przy takiej wadze jest amortyzacja i ostrożność na treningach czyli nie przesadzanie z ilością km. Wiadome, buty z dobrą amortyzacją kosztują ale ja na tym bym nie oszczędzał. Dlaczego? Bo tanie buty z żółtego sklepu przyczynią się tylko do bóli w łydkach, stopy będą piec a w najgorszym wypadku czeka nas kontuzja. Jak ktoś nie wierzy to polecam google – jest tam masa takich przypadków. Sumarycznie trzeba myśleć – jak ważymy dużo to trzeba więcej zainwestować w swoje buty. Ja zawsze ludziom powtarzam – narząd ruchu masz jeden na całe życie i jak go sobie zepsujesz to w szpitalu nóg ci nie wymienią. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Alojzrowerowy
      27.09.2017 at 10:47
      Permalink

      Ale bzdura. Niech jezdza na tych rowerach szybciej, kto im broni podejsc z pulsem do poziomu jaki maja przy bieganiu…

      Odpowiedz
  • Tomek
    09.02.2018 at 00:29
    Permalink

    Witam Paweł, jestem biegaczem amatorem, biegałem w butach Nike revolution 3, pojawił się ból ściegien Achillesa. Dowiedziałem się że w/w buty sa do 80 kg. Chcę uniknać ponownego złego wyboru. Czy codziennie można Cię spotkać i w którym sklepie biegacza? Chętnie się poradzę w sklepie. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      13.02.2018 at 20:39
      Permalink

      Na codzień można mnie spotkać w Sklepie Biegacza w Warszawie na Wybrzeżu Kościuszkowskim 45A (na przeciwko Centrum Nauki Kopernik).

      Oczywiście nie codziennie 😉 Jeśli będziesz się wybierał możesz napisać do mnie na pawel@pawelbiega.pl to dam znać, czy danego dnia będę w pracy 🙂

      Odpowiedz
      • Tomek
        16.02.2018 at 00:14
        Permalink

        Dzięki, odezwę się:)

    • Tomasz
      14.07.2018 at 17:32
      Permalink

      No ładnie, właśnie kupiłem takie buty, a waże 92 kg, biegam 10 km każdego dnia, mam badzieje, że każdy przypadek jest indywidualny. Kupiłem na wyprzedaży, zachęciła mnie cena, na szczęście mam też inne buty ponić do 100 kg.

      Odpowiedz
  • Artur
    03.06.2018 at 18:57
    Permalink

    Witam
    Mam dość głębokie,wrodzone płaskostopie(pronacja).
    Każdy lekarz i każde forum mówią co innego co chwila sobie zaprzeczając i…już jestem głupi..:)
    Może…opiszę po krótsze swój przypadek…
    Jestem drobną dorosłą, osobą(164cm i 52kg).
    Kilka lat temu(jeszcze nie biegałem)napotykały mnie po drodze różne kontuzje nóg(kostki,kolana,biodra jak i kręgosłup).
    Rehabilitacja nie pomagała,bo…lekarz(specjalista)nawet nie zauważył mojej płaskiej stopy…
    Przypomniało sie mi,że gdzieś tam kiedyś za młodych lat nosiłem wkładki,ale..później każdy olał to i ja też o tym zapomniałem aż..samo się przypomniało:)
    Wkładki mam na zamówienie,ale(jak wiadomo)stopa w nich nie pracuje co nie jest zbyt dobre,ale..bez nich też nie mogę biegać…
    Buty zminiałem już 3y razy i….sam nie wiem,czy”sport to zdrowie”i czy nie lepiej dać juz sobie na spokój?
    Kupowałem najczęściej jakieś tańsze buty w Decathlon(Kalenji) i..ogólnie nic mi poważniejszego od kiedy zacząłem biegać (1,5 roku)nie dolegało i byłem zadowolony,dopóki niedawno nie stwierdziłem,że czas na wydłużenie trasy z 3-5km na 6-8km.
    Biegałem przeważnie co drugi dzień i to tylko truchtem(zwolniłem po wydłużeniu trasy).
    Niestety od razu odezwał się i achilles i kostki od wewnętrznej strony(szczególnie lewej nogi)i kolana(też od wewnątrz).Z bagatelizowałem po pierwszym biegu,przy drugim a przy trzecim już ledwo biegłem starając się biegać na śródstopiu.
    Mam zły nawyk biegania z pięty,ale…bardzo ciężko mi się przemóc,bo na śródstopiu mogę tylko bardzo szybko(zdycham po krótkim odcinku,bo mm krzywą przegrodę i przez to problem z oddychaniem)lub bardzo wolno co jest dla nie niezmiernie monotonne(nie cierpię joggingu).
    Pytanie…czy lepsze buty tu pomogą?
    Biegam w terenie,czyli w terenie(czytając Pana inny artykuł…nie,nie jest to chodnik,czy asfalt,tylko lasy i łąki,więc przeważnie są to zarośnięte lub lekko utwardzone,szutrowe ścieżki a czasem i grząski teren) i przeważnie kupuję buty typu trail(głęboki bieżnik).
    Są one najczęściej z cieńszą warstwą amortyzacji niż te na utwardzoną nawierzchnie i myślałem,że tu tkwi sedno problemu,ale moimi ostatnimi butami były Kalenji kapteren discover ,które właściwie(jak dla mnie)są najmiększe i wszystko było dobrze na początku,ale teraz jest na tyle źle,że przez dwa tyg ledwo łażę i ani myślę o dłuższych biegach,bo mogło by się to skończyć rehabilitacja i zwolnieniem lekarskim a do roboty chodzić trzeba…
    Myślę,że stopa w nich przez tą lepszą amortyzację przestała zupełnie pracować a do tego,czuje iż straciłem trochę na stabilizacji(„sztywności”nogi i czuciu terenu)i czasem stopa potrafiła mi uciec na którąś ze stron co też pewnie nie służy…
    Stosuję rozgrzewki(lekki bieg)i rozciąganie(najczęściej w trakcie biegu a nie na koniec,bo mniejszy odczuwam ból…
    Wiemy,że przymiarka butów w sklepie niewiele daje,bo ile to ja juz czytałem opinii,że buty były super przy przymiarce a potem ni dało się biegać…
    Kupować buty na pronacje i wydawać ok 500zł…?
    Wydał bym,ale…czy to(znowu)nie przyniesie tylko rezultatu na krótki czas,bo stopa w ogólne przestanie pracować???
    Jak mam si zapisać na rehabilitację i ćwiczyć jeszcze w domu,to..pierdziele to bieganie ,bo mam dużo innych zajęć/hobby do roboty i nie raz z czegoś rezygnowałem na koszt biegania..
    Teraz znowu szkoda mi by mi było rezygnować,bo się wciągnąłem,mam tego frajdę i…całą półkę ubrań…:)
    Czy te buty mogą mi pomóc,czy jednak jest,to tylko ściema?
    Tak jak piszę…czytałem wiele opinii i lekarzy i sportowców i każdy ma inną(swoją)teorię na ten temat…

    Co poradzisz?

    Odpowiedz
  • Artur
    03.06.2018 at 20:03
    Permalink

    Mój model Kapteren,to teraźniejszy Active Grip.
    Znalazłem fajne,w miarę niedrogie buty Asics gt-1000,które uznawane są jako model dla osób z pronacją….może zaryzykować 200zł?
    Zastanawiałem się też poważnie nad butami z wysokim dropem Kalnji kiprun trail TR lub już dość drogimi MT,bo pomimo głębokiego bieżnika mają też wydajną amortyzację(model MT)polecana na górskie biegi.
    zastanawiam się też nad długością trasy…
    Model TR jest na krótsze i średniej długości trasy a model MT jest na dłuższe trasy/maratony…
    Niby pasuje do mnie bardziej ten pierwszy model,ale(tak samo jak pisałem w przypadku wagi)nie ma co uogólniać i jeśli czuje ból po wydłużeniu trasy,to może właśnie lepszym rozwiązanie będą buty na długi dystans?
    Jest tyle par butów,że człowiek jest głupi….
    Gdybym wiedział,że bardzo droga para „X” ,będzie dla mnie trochę lepsza niż niż dużo tańza para „Y”,to..i tak bym kupił parę „X”,bo zdrowie(i nie odczuwanie bólu) jest najważniejsze,ale(właśnie),czy to nie będzie tylko rezultat na chwilę,bo stopa się przyzwyczai do wysokiego dropu i przestanie zupełnie pracować..?
    terii może być wiele,tylko…która jest słuszna…
    A jeśli się okaże,że te mln systemów jest mi niepotrzebne a „tylko” trzeba zmienić sposób biegania lub zmienić ćwiczenia na rozciąganie?
    Domowy(państwowy)lekarz niewiele pomoże a prywatny zedrze kasę i też każdy przedstawi inną diagnozę..
    Dodam,że kolor buta jest dla mnie też bardzo ważny,bo staram się wybierać stonowane kolory(najlepiej czarne),bio nie lubię szpanować „oczojebnym” zielnym,niebieskim,pomarańczowym etc.Co też mi i zawęża pole manewru,ale i znowu ułatwia wybór…
    Model TR ma „oczojebną” piankę,ale zawsze można przemalować,ale MT już ma takie wstawki na cholewce…
    A może model Kalenji Run Konfort lub Kiprun Long?Choć są na twardą nawierzchnie(płytki bieżnik)
    Ten drugi(jak nazwa wskazuje)na dłuższe dystanse,ale i 100zł droższy i trochę tego fluorescencyjnego koloru…
    Podoba mi się też model Adidas Trail CG3982.
    Jest też sporo fajnych butów na twarde nawierzchnie każdych firm i ceny dość okazyjne(do 200zł)też modele Reebok instalite CN0517,czy Reebok speedlux bd5447,Reebok Ahary Runner,Adidas galaxy cp8822,Nike revolution3 i revolution 4,kilka par Puma i…jest tego za dużo!:)
    Biorę te pod uwagę do testów dwa modele Kalenji o dosć wysokiej podeszwie,ale…innym stosunku piany do gumu….
    Modele Kalenji BRUN CUSHION GRIP i RUN CUSHION.
    Niedrogie(wydam na dwie pary 150zł)a może dowiem się co mi jest potrzebne…
    Spróbuję na początku „potruchtać” w nich w domu i jak się nie sprawdzą,to zwrócić..:)
    Czekam na poradę….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *