Nikt w Internecie nie testuje butów do biegania

Albo prawie nikt. To, co przyjęło się nazywać testami to tak na prawdę po prostu opisywanie i recenzowanie butów. Nie jest to złe, ale to nie jest testowanie. Testowanie jest wtedy kiedy dostaję coś przed wprowadzeniem na rynek, a moja opinia ma wpływ na końcowy produkt.

REKLAMA

Natomiast w praktyce w „testowaniu” chodzi o to, aby informacja o nowym produkcie dotarła do jak największej ilości osób. Dlatego marki przekazują buty i sprzęt do tzw. „testowania”. Niemniej jednak to nie o testowanie tutaj chodzi, tylko o pokazanie i reklamę produktu. A im szybciej informacja o butach czy innym sprzęcie pojawi się w Internecie tym do większej ilości osób dotrze. Tylko czy to można nazywać „testowaniem”?!

Pierwsze wrażenie najmocniej pożądane

Najważniejsze jest pierwsze wrażenie. To stara prawda sprawdzająca się w normalnym życiu i w tzw. „testowaniu”. Buty pojawiają się na rynku, nikt nic o nich nie wie i wtedy najmocniej klienci szukają o nich informacji. Dlatego w Internecie można znaleźć „pierwsze wrażenia” i często owe krótkie „pierwsze wrażenie” jest bardziej popularne od docelowej pełnej recenzji. Czasami też ludzie traktują takie „pierwsze wrażenie” jako test. Ale czy pierwsze wrażenie może być testem? Nie może!!

Asics Gel-Cumulus 16

Recenzja czy „test”?

Sensowną opinię o butach można wygłosić po przebiegnięciu 100 czy 200 kilometrów. Szczerze, jeśli coś w bucie nie wyszło po tych 100 czy 200 kilometrach to już nie wyjdzie. To jest optymalny czas na poznanie buta. Generalnie z każdym z nich jest tak, że najważniejsze rzeczy czuje się w nim właśnie na tych pierwszych kilkudziesięciu czy stu kilkudziesięciu kilometrach. Czy są miękkie, jak trzymają stopę, jak sobie radzą na asfalcie, jak sobie radzą na ziemi, czy coś mi uwiera, a wreszcie jakie są MOJE wrażenia podczas biegania w tych butach.

Właśnie, MOJE wrażenia, bo nikt, absolutnie nikt nie przetestuje buta za Ciebie. W bucie może biegać pięćdziesiąt osób i każda może mieć trochę inne wrażenia i spostrzeżenia. Dlatego ja zawsze namawiam do przymierzania butów przed zakupem, a nie sugerowaniem się kolejnymi „testami” butów.

Poza tym warto pamiętać, że „testy” z zasady są pozytywne. Raz, że nie wypada krytykować i źle oceniać czegoś, co się dostało do opisania. Dwa, zdecydowanie nie wypada (przesadnie) krytykować produktów za reklamę których, wzięło się pieniądze. Trzy, jeśli nawet napiszesz rzetelną, ale mało pozytywną recenzję butów czy innego produktu dla zewnętrznego portalu, to portal ten prawdopodobnie jej nie opublikuje. Opublikuje tą, która będzie pozytywna. Cztery, tak jest też z niektórymi markami. Te mniej poważne po opublikowaniu mało pozytywnej recenzji potrafią zerwać współpracę.

Jest jeszcze kwestia owego MOJEGO wrażenia. Buty to sprawa mocno indywidualna i to co mi nie pasuje i mnie w bucie wkurza, inni mogą tego nie zauważyć lub wręcz uznać to za zaletę. Dlatego, jeśli moja recenzja ma być użyteczna dla innych, nie ma co demonizować negatywów, a po prostu je rzetelnie opisać. No chyba, że wszystko w danym bucie mnie wkurza…

Na koniec zostawiłem sobie jedno przekonanie, które wyniosłem z branży IT – testuje się rzeczy czy rozwiązania, które dopiero mają być wprowadzane na rynek lub dopiero na nim raczkują. Testowanie ma poprawiać błędy i służyć ulepszaniu. Opisanie czy zrecenzowanie gotowych, wypuszczonych z wielką pompą na cały świat butów, to po prostu opisanie butów. Moja opinia, czy to pozytywna czy negatywna, nie przyczyni się do ich ulepszenia. Dlatego właśnie uważam, że bardzo mało osób cokolwiek tak na prawdę testuje.

Mizuno Wave Rider 17 - na asfalcie

A może tak test do zajechania?!

Więc może, aby w pełni przetestować buta należałoby zrobić mu test ostateczny? Taki do zdarcia, do momentu aż buty będą się nadawały tylko wyrzucenia? Część osób za takimi testami optuje. Taki test będzie miał wartość, bo pokaże faktyczną wytrzymałość buta. Tyle, że jest jedno, ale… Do zajechania buta potrzeba najczęściej więcej niż zwyczajowe 1000 kilometrów. Zanim osoba testująca go zajedzie, na rynku może być już następna generacja tego modelu lub kilka nowszych generacji. A kogo (poza kilkoma pasjonatami) interesuje test butów sprzed roku, dwóch czy trzech lat?!

Jak chcę kupić buta to szukam wśród aktualnych modeli! I to nie tylko chodzi o buty. Chcąc kupić pralkę czy laptopa wybieram spośród tych, które są na rynku a nie, które już ludzie powoli wyrzucają na śmietnik. Takich testów jest mało i mało, kto je czyta. A jak mało czyta, to mało ich powstaje. Takie błędne koło…

Kalenji Ekiden 50 po 1500km - czubek buta

Kto tak na prawdę pisze o butach?

Wiecie, co?! Przez pięć lat biegałem, miałem kilkanaście par butów do biegania i myślałem, że wiem o nich dużo. Tak na prawdę wiedziałem tyle, co nic! Tak na prawdę potrafiłem powiedzieć i napisać, że są miękkie, przyczepne i że dobrze mi się w nich biega. Tak jestem w stanie napisać o każdych butach, jakie dostanę w ręce!

To, że nic nie wiem uświadomiłem sobie dopiero, kiedy trafiłem do Sklepu Biegacza. Jedno szkolenie, drugie szkolenie i przerzucanie materiałów produktowych. Przez rok nauczyłem się więcej o butach niż nauczyłbym się biegając w nich przez kolejne 20 lat. Teraz jestem w stanie rozebrać ci buta na części i powiedzieć, które modele będą dla ciebie dobre, a które możesz sobie od razu odpuścić.

Dlatego też ważne, kto o danych butach pisze.

Czasami robią to osoby zawodowo związane ze sprzętem. Oni, czyli my, znamy się na tym teoretycznie i praktycznie. Mogę ci opowiedzieć o systemach w tych butach, wiem, które są lepiej amortyzowane, które mniej. Jestem w stanie skonfrontować tą wiedzę z praktyką. I choć znam z praktyki kilkadziesiąt modeli butów, testerem się nie nazwę bo testerem nie jestem. Testerami są ci, którzy testują buty przed ich wprowadzeniem na rynek. Ja tylko o tych butach piszę, je oceniam i pomagam innym wybrać te optymalne.

Natomiast zdecydowana większość osób piszących o butach to tak na prawdę osoby po prostu biegające. Niemające rozległej wiedzy technicznej i nieznające się na tych wszystkich technologiach. Takie osoby opisują buty z punktu widzenia po prostu osób biegających. Czy im się biegało dobrze czy nie. Czy są wygodne czy nie. To nic złego, bo takie subiektywne opinie zwykłych osób też są bardzo ważne. Jedna do drugiej składają się na ogólną opinię o butach.

New Balance M610v2 - w błocie

Co mnie wkurza w „testowaniu”

Inną sprawą, że czasami za takie „testowanie” biorą się osoby kompletnie nieznające się technicznie, ale próbujące być na siłę profesjonalne. Piszą całe akapity pierdół o perfekcyjnym dopasowaniu, doskonałej amortyzacji, świetnie oddychającej cholewce, płynnym przetaczaniu czy bardzo dobrze trzymającym zapiętku. Cały ich „test” to jedna wielka marketingowa papka, której się nie da czytać. W skrajnych przypadkach połowę takiego „testu” zajmuje informacja prasowa.

Tak samo szlag mnie trafia jak czasami czytam ze ktoś po przebiegnięciu 100 kilometrów w danym bucie stwierdza, że siateczka buta jest wytrzymała! Nosz kur… Po 100 kilometrach siateczka każdego buta jest wytrzymała!! Chyba, że potniesz ją nożem lub rzucisz buty psu do wszamania. Jak u licha po 100 kilometrach można oceniać wytrzymałość buta?! I jeszcze nazywać to testem?! Nie można!!

New Balance 890 vs Puma Faas 600 - cholewka

Kilka słów na koniec

Testowanie było, jest i będzie, bo nikt nie wymyślił na to lepszej nazwy. W praktyce jest to natomiast bardziej recenzowanie gotowych produktów niż ich testowanie polegające na tym że testujący sprawdza produkt w każdych możliwych warunkach i przekazuje swoje spostrzeżenia mające go usprawnić.

Poza tym osoby recenzujące sprzęt to najczęściej tacy sami biegacze jak ty czy ja, którzy bazują na swoim subiektywnym odczuciu i wrażeniach. Mało jest pasjonatów znających buty technicznie od podszewki. Czasami też, można trafić na „test” osoby słabej technicznie ale próbującej na siłę udawać profesjonalistę. Dlatego nie należy ufać ślepo tym wszystkim recenzjom butów biegowych. Każda taka recenzja to subiektywna ocena testującego oparta na jego własnych wrażeniach.

REKLAMA

Skomentowali

  • sepq
    15.01.2015 at 11:38
    Permalink

    Paweł, podstawowe pytanie brzmi: czy Ty masz opory przed pisaniem negatywnych recenzji butów? Bo domyślam się, że też dostajesz modele do testowania (przynajmniej niektóre) i interesuje mnie czy można w Twoich recenzjach doszukać się „naciągania” ocen tylko ze względu na to, że butki dostałeś w gratisie.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      16.01.2015 at 10:59
      Permalink

      Nie, nie mam oporów przed pisaniem jeśli coś mi w butach nie pasuje. Ot, po prostu mi nie pasuje. Jednak też staram się nie wyolbrzymiać wad, bo z doświadczenia wiem, że to co dla mnie jest wadą i mi przeszkadza innej osobie może odpowiadać.

      Odpowiedz
  • Funky Monk
    15.01.2015 at 13:26
    Permalink

    Paweł nie zgodziłbym się z jedną rzeczą, długoterminowe testy butów biegowych są niezwykle cenne, i dla mnie najbardziej wiarygodne. Fakt, jest ich jak na lekarstwo, ale jakoś bardziej ufam obuwiu, które jest w stanie wytrzymać np. 2,5 k.

    Odpowiedz
  • mr
    15.01.2015 at 16:32
    Permalink

    Hej,
    Paweł.
    To czy coś nazwiemy testem, czy recenzją to jedynie kwestia nazewnictwa i ja bym się jakoś specjalnie nie czepiał, że te terminy są traktowane dowolnie. Zresztą sam to robisz w powyższym tekście i już sam nie wiem czy coś cię wkurza w „testowaniu”, czy coś cię wkurza w „recenzowaniu”…

    Nie rozumiem czemu nie odpowiada ci, że buty recenzują zwykli biegacze. Czy powinny to robić jedynie osoby, które pracują w sklepie dla biegaczy? To dopiero byłoby pole do nadużyć! Zgadzam się natomiast z tym, że jeśli ktoś nie zna profesjonalnej terminologii związanej z technologiami użytymi w danym modelu, to nie powinien silić się na operowanie nią.

    I na koniec mam dwa pytania dotyczące twoich recenzji, które dręczą mnie od dłuższego czasu, a taki tekst to dobra okazja, żeby je zadać.
    1. Pierwsze wrażenie. Po co piszesz tego typu teksty, które opierają się tylko i wyłącznie na opisie technologii zawartych w danym modelu? Bardzo mało jest tam twoich przemyśleń i dla mnie taki tekst jest bezużyteczny, tym bardziej, ze później częśto pojawia się pełnoprawna recenzja.
    2. Ile czasu i kilometrów poświęcasz na testy jednego modelu? Ile modeli jednocześnie testujesz? Porównanie twoich miesięcznych raportów treningowych i ilość zamieszczonych recenzji pozwala myśleć, że czasami jest to niewiele. Ile na przykład przebiegłeś w Mizuno Wave Rider 17?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      16.01.2015 at 10:14
      Permalink

      Chodzi o rozróżnienie. W moim przekonaniu testuje się rzeczy, które chce się ulepszyć i usprawnić. Recenzuje się to co już ktoś inny zrobił. Wiem że to określenia bardzo podobne i płynne, ale czasami wkurza mnie przesadne nazywanie pisania o butach „testowaniem”.

      Bardzo mi odpowiada że buty recenzują zwykli biegacze. Nigdy nie twierdziłem inaczej.

      AD 1. Paweł Ignac ujął to najlepej: „”Pierwsze wrażenia” to taki zabieg, żeby wilk był syty i owca cała. Sam często praktykuję. Dystrybutor jest zadowolony bo ma info na blogu, czytelnik też ma już jakieś info, a ja mam czas, żeby dotestować kapcia. Wierzę, że większość czytelników potrafi odróżnić pierwsze wrażenia od końcowej recenzji.” Sam bym tego lepiej nie nazwał.

      AD2. Poniżej 100 kilometrów jeszcze żadnej recenzji nie napisałem. W przypadku Mizuno było to o tyle skomplikowane, że nie mogłem biegać tyle ile chciałem ale recenzja była pisana po około 100 kilometrach.

      Odpowiedz
  • Marcin
    16.01.2015 at 08:48
    Permalink

    Napisałeś: „Poza tym warto pamiętać, że „testy” z zasady są pozytywne. Raz, że nie wypada krytykować i źle oceniać czegoś, co się dostało do testowania. Dwa, zdecydowanie nie wypada (przesadnie) krytykować produktów za reklamę których, wzięło się pieniądze….”

    Czyli rozumiem, że Twoje wcześniejsze recenzje/testy butów można wyrzucić do koszą ze względu na „ustawiony” werdykt?
    Niewyobrażań sobie pisać pozytywnie o czym co jest negatywne i naciągać rzeczywistości. A to, że jak napisze o czymś źle i agencja się na mnie obraża i nie da mi następnych butów czy innego produktu na testy to mam do gdzieś.. Mam kilka po obrażanych firm ale jestem w porządku wobec siebie i czytelników mojego bloga.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      16.01.2015 at 10:53
      Permalink

      Źle rozumiesz. Z tech recenzji które napisałem tylko jedną wyrzuciłbym do kosza. Po czasie sporo w niej wyedytowałem i wykreśliłem, ale nadal nie jestem z niej dumny. To jedna z pierwszych moich recenzji. W przypadku każdej innej jeśli coś mi w butach nie pasowało to o tym pisałem. I im więcej czasu piszę, tym coraz mocniej jestem ugruntowany w tym że tak się powinno robić.

      Odpowiedz
  • adam
    20.01.2015 at 23:35
    Permalink

    W związku, że wyczuwam w tym wpisie lekki ton wyższości musze przeprowadzić taki oto atak: drogi Pawle, przywołujesz swoje uczestnictwo w szkoleniach itp. Powiedzmy sobie szczerze – prawdziwe szkolenie merytoryczne kosztuje. Obawiam się, że sto procent Twoich ‚szkoleń’ to prezentacje marketingowe nowych produktów tak opakowane aby dać pozory merytoryki – 99% komercji + 1% informacji merytorycznej. Domyślam się, że te szkolenia prowadzone są przez ekspertów/sprzedawców/repów konkretnych firm. Ile zatem dowiedzialeś się o wadach nowych produktów, ile znasz niezależnych badań wpływu nowego obuwia na urazowość w bieganiu itp. Zakładam, że są gdzieś prowadzone niezależne badania nad materiałami używanymi w obuwiu – czy znasz jakies? Ile podczas swojej pracy w sklepie wydaleś pieniedzy na doszkalanie się?
    Jako nauczyciel uczestniczyłem dosłownie w tuzinach ‚szkolen’ dotyczacych nowych publikacji, nowych programów, nowych zalożen maturalnych i tak dalej – jest to wielkie pranie mózgów. Za prawdziwe szkolenia nauczycielskie, obozy metodyczne musialem placic. Sam prowadząc takie szkolenia rownież otrzymywalem wynagrodzenie. Wydaje mi się zatem, żę komercyjna papka którą repy karmią sprzedawców nie zasługuje na miano ‚szkolenia’ – owszem z pewnoscia operujesz stosownym słownictwem, masz dobre rozeznanie co do rynku – to Twoja praca, lecz doprawdy nie wiem czy na tym tylko polega bycie ekspertem? Pozostaję z szzacunkiem i dalej będę zaglądal na Twoj blog – ustosunkuj się, proszę, do moich uwag.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      21.01.2015 at 12:00
      Permalink

      Zgadzam się z Tobą. Nie istnieją zewnętrzne, niezależne szkolenia czy prezentacje na temat butów do biegania i ich doboru. Każde takowe będzie prowadzone przez ekspertów/sprzedawców/repów konkretnych firm. Jeśli takie się pojawi to chętnie wezmę w nim udział. Inna kwestią, jest to aby nie wierzyć w kolejne „rewolucje w bieganiu”, które pojawiają się co każdy topowy model, tylko spojrzeć na to na spokojnie i wziąć z tego tylko to co jest potrzebne.

      Wiarygodnych badań nie znam. Trafiałem kiedyś na jakieś opracowania amerykańskie, ale nie potrafiłem ich zweryfikować i dałem sobie spokój.

      A jeszcze odnośnie samego doboru to też warto słuchać fizjoterapeutów i w miarę możliwość brać udział w ich szkoleniach czy warsztatach. Oni są najbardziej niezależni. Ja raz na taki cykl (płatnych) warsztatów trafiłem i sporo się dowiedziałem.

      Odpowiedz
  • anja
    21.01.2015 at 19:32
    Permalink

    A mi bardzo zaimponowałeś pisząc taki odważny tekst.
    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  • Michał
    22.01.2015 at 16:58
    Permalink

    Zaczne od tego, ze tekst jest jednym z tych tekstow po ktorych mam jeszcze wieksza ochote na kolejne teksty danego blogera. Jest odwazny, wyraza konretna, troche oportunistyczna opinie i jest prawdziwy. Zgadzam sie z kazdym slowem i choc mam swiadomosc, ze „testy” sa i beda, to rozumiem tez, ze TESTow nikt nie robi, a przynajmniej nie na blogach, bo to zwyczajnie niemozliwe.
    Czytajac twoje slowa wiedzialem juz, ze poleci w Twoja strone troche atakow, ciesze sie jednak, ze sa bardziej merytoryczne niz emocjonalne. Tutaj kolejne gratulacje dla Ciebie, ze zgromadziles wlasciwych odbiorcow 🙂
    Pawel tak trzymaj dalej! Nie wpadam tu czesto, ale teraz bede wpadal jeszcze chetniej!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *