Nike LunarGlide 4 – but nie do końca dopasowany

Oto jest! Kolejna, czwarta już odsłona księżycowych butów Nike’a – Nike LunarGlide+ 4. Buty łączące w sobie dwie innowacyjne technologie: Nike Flywire oraz Dynamic Supprort. Ta pierwsza, ma zapewniać maksymalne dopasowanie buta do stopy. Ta druga, wspierać stopę i amortyzować kolejne biegowe kroki aby bieg był komfortowy jak nigdy wcześniej. A czy był? O tym poniżej.

REKLAMA

Podstawowe informacje

Parametry

Wygląd i pierwsze wrażenie

LunarGlide+ 4 występuje w dwóch wersjach: białej i czarnej. A raczej prawie białej i prawie czarnej, bo oba główne kolory są delikatnie złamane zielenią. Podeszwa, niezależnie od koloru cholewki, jest jaskrawo zielona. Design prosty i nie przeładowany.

Charakterystyczne jest to, że wizualnie, podeszwa dominuje cholewkę. Raz, że jaskrawa zieleń rzuca się w oczy dużo bardziej niż grafitowa czerń. Dwa, że podeszwa jest zdecydowanie gruba i szeroka. A co za tym idzie i jaskrawej zieleni więcej.

Przy pierwszym wrażeniu zwracają uwagę dwie rzeczy.

Lekkość butów. Ważą 283g, czyli mniej niż typowe treningowe buty do biegania. Mniej też niż którekolwiek z poprzednich LunarGlide. Tą lekkość czuć, ważąc but w dłoni i potem, kiedy już się je założy na nogi.

Drugą rzeczą są żyłki systemu Flywire. Są to sznureczki wplecione w cholewkę buta i trzymające sznurówki. Są widoczne przez delikatną siateczkę cholewki, by przy dziurkach sznurówek wyjść na wierzch. To właśnie one, wespół ze sznurówkami, mają zapewnić idealne dopasowanie ? zarówno na poziomie śródstopia, jak i łuku stopy.

Nike LunarGlide+ 4 - żyłki flywire

But też jest kompatybilny z systemem Nike+, dzięki czemu biegacze mogą śledzić, analizować i dzielić się swoimi wynikami z innymi za pośrednictwem portalu nikeplus.com. Miejsce na sensor znajdziemy tradycyjnie pod lewą wkładką.

Cholewka

Cholewka, a co za tym idzie całe buty, są bardzo wygodne. Stopa czuje się w nich jak w miękkich wełnianych kapciach. Jest miękko pod stopą i jest miękko dookoła. Wygoda to wielki plus tych butów.

Większość cholewki pokryta jest siateczką mesh. Zapewnia ona dobrą wentylację, co w połączeniu z wygodą sprawia, że buty są bardzo komfortowe. Nawet podczas ostatnich, dochodzących do 30?C upałów, stopy mi się nie przegrzewały. Jednak to, co jest plusem, może być też minusem. Siateczka jest delikatna i podczas biegu w sypkim piachu sprawiła, że do wnętrza buta dostało się całkiem sporo niechcianych drobinek. Podejrzewam, że delikatna siateczka też dosyć szybko przepuści deszcz. Lecz tylko podejrzewam. Ostatnio mało padało i nie miałem, kiedy tego zweryfikować.

Przód buta wygodny i umiarkowanie przestronny. Miejsca na palce nie jest dużo. Jest akurat tyle, ile potrzeba.

Nike LunarGlide+ 4 - wspięcie na palce

Śródstopie jest teoretycznie trzymane przez Nike Flywire – to te zielone żyłki przy sznurówkach. Jednak, jak dla mnie, ten system nie działa. Stopa w Nike’ach leży dosyć luźno. Bez sznurowania nie czuję nic, co można by nazwać trzymaniem śródstopia. To jeszcze nie jest błąd, choć niektóre buty już na tym etapie trzymają stopę. Po zasznurowaniu stopa jest trzymana nieźle, choć czuję delikatny luz. I to nieważne jak mocno zasznuruję but. Luz jest nawet, jeśli zasznuruję go tak mocno, że jest to niekomfortowe. Trochę luzu zawsze mi zostaje. But nie dopasowuje się idealnie do mojej stopy.

Z tym luzem w śródstopiu wiąże się jeszcze jedna rzecz, która w tych butach najbardziej mnie irytuje. Stopa w bucie na zakrętach ucieka mi na boki. Najczęściej na zewnątrz. Niemal zawsze, kiedy biegnę szybciej niż trucht i wchodzę w ostrzejszy zakręt (90 stopni wystarczy), zewnętrzna stopa przesuwa się w bucie na zewnątrz. Nie jest to duży ruch, lecz na tyle zauważalny, że mi przeszkadza. Szczególnie na zakrętach po długich asfaltowych prostych. Wtedy stopa przyzwyczajona do pracy w przód, zdecydowanie najbardziej ucieka. Wtedy najbardziej to przeszkadza i psuje pewność pokonywania zakrętów.

Pięta solidna. Jej cechą charakterystyczną jest zewnętrzny klips, który obecny jest we wszystkich modelach serii LunarGlide. Klips jest sztywny, lecz wnętrze i góra zapiętka jest miękka. Dzięki temu pięta jest trzymana dobrze. Nie za mocno, by nie ograniczać ruchomości w kostce i nie za lekko, by stopa w pięcie nie poruszała się na boki. Zapiętek podczas biegu nie uwiera i nie obciera. Jest wygodny jak cała reszta butów.

Podeszwa

Trzy główne cechy podeszwy najnowszych LunarGlide’ów to:

  • Pianka Lunarlon, z której zbudowana jest wewnętrzna podeszwa. Pianka ta występuje w dwóch różnych gęstościach i uformowana jest w dwa kliny ułożone przeciwlegle na sobie. Na zewnątrz widać to w dwóch różnych odcieniach koloru zielonego, a także na pięcie, gdzie widać doskonale oba kliny.
  • Zewnętrzna podeszwa waflowa Waffle Fill, czyli najogólniej mówiąc bieżnik butów.
  • Guma węglowa BRS 1000. Najtwardsza i co za tym idzie najodporniejsza na zniszczenie guma w podeszwie. Trzy jej elementy znajdują się pod piętą, w miejscu, które przejmuje większość ciężaru i impetu, podczas lądowania stopy na asfalcie. Pod warunkiem, że lądujemy na pięcie.

Nike LunarGlide+ 4 - bieżnik

Podeszwa w biegu sprawia dobre wrażenie. Jest miękka i elastyczna. Przede wszystkim zapewnia dobrą amortyzację. But też dobrze trzyma się nawierzchni. Nawet podczas tych newralgicznych zakrętów, kiedy stopa mi ucieka w bucie na zewnątrz, podeszwa dobrze trzyma się drogi.

Bieżnik nie jest zbyt agresywny i przeznaczony zdecydowanie na asfaltowe drogi. Poza asfaltem radzi sobie nieco gorzej choć biegając w nim po ziemnych drogach nie odczuwam wielkiej różnicy. But zachowuje się dobrze na każdej z tych nawierzchni lecz na żadnej też nie błyszczy.

Wrażenia z treningów

W butach Nike LunarGlide+ 4 biega się bardzo przyjemnie. Mimo niedoskonałości systemu Flywire, na treningach zachowywały się całkiem dobrze. Dobrze radziły sobie zarówno z asfaltem jak i z ziemną nawierzchnia. Nawet na sypkim piachu sobie radziły sobie dobrze. Mam nawet wrażenie, że bardziej lubię je na nawierzchniach miękkich. Dlaczego?

Na asfalcie biegnie się w nich dobrze, lecz nie mam wrażenia, że buty „idą”. Nie są demonami szybkości. Dobrze amortyzują, stopa czuje się w nich komfortowo, lecz na asfalcie brakuje mi „tego czegoś”. Prawdopodobnie to kwestia sprężystości podeszwy. W Nike’ach jest ona bardziej miękka niż dynamiczna. Problem z uciekaniem stopy na bok też występuje i jest najbardziej odczuwalny, właśnie na asfalcie.

Na ziemi jest mi w nich lepiej. But nieźle radzi z urozmaiconą nawierzchnią. Nie ogranicza ruchów w kostce. Stopa może pracować na nierównościach swobodnie i dokładnie tak, jak tego chcę. W terenie brakuje przyczepności, ale miękka i elastyczna podeszwa dopasowuje się do podłoża. Na takiej nawierzchni biega mi się w nich lepiej, bo nie odczuwam aż tak niestabilności w śródstopiu.

Nike LunarGlide+ 4 - po treningu

Podsumowanie

Nike LunarGlide+ 4 to uniwersalny but na codzienne, lecz niezbyt ambitne treningi. Jest wygodny, miękki, przewiewny i stopa będzie czuła się w nim komfortowo. Nawet w upale. Wygoda to duży plus tych butów. Zapewnia też solidną porcję amortyzacji. Jest to but dobry na wszelkie wybiegania i rozbiegania, gdzie potrzebuję komfortu i przewiewności. Polubiłem go na ziemi, gdzie według mnie sprawuje się lepiej niż na asfalcie.

Jednak jest też i gorsza strona. Jak dla mnie but jest zbyt słabo dopasowany i niestabilny na zakrętach, by robić w nim szybsze treningi. Przeszkadza mi to szczególnie na asfalcie i dlatego właśnie wbrew zaleceniom i specyfice buta preferuję LunarGlide+ 4 w treningach na nawierzchni ziemnej. Na takiej da się w nim całkiem nieźle biegać.

Więcej zdjęć

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *