Nike Flyknit Lunar 2 – jedynki były dużo lepsze

Flyknity to druga edycja buta, który tak mnie w zeszłym roku zachwycił. Jedynki do dziś są moim numerem jeden jeśli chodzi o buty Nike’a. W dwójkach idea buta pozostała taka sama. Nadal jest to połączenie lekkiej i tkanej z jednego kawałka nici cholewki Flyknit z miękką i dobrze amortyzującą podeszwą Lunarlon. Idea się nie zmieniła, zmieniło się tylko jej wykonanie. I według mnie jest to zmiana na gorsze.

REKLAMA

Podstawowe informacje

Parametry

▪ amortyzacja – duża
5/7
▪ stabilizacja – mała
3/7
▪ elastyczność – umiarkowana
4/7
▪ waga rozmiaru 12US – 278 g
278 g
▪ spadek pięta-palce – 10 mm
10 mm
▪ cena katalogowa – 649 zł
649 zł

Z wierchu – tkany Flyknit

W cholewce zmieniło się najmniej. Ideą Flykniktów jest wykonanie jej z jednego kawałka nici. Dzięki temu cholewka ma bardziej przypominać skarpetę niż normalny but. Czy przypomina skarpetę? No nie do końca. Tył buta to jednak dosyć sztywny zapiętek. Żadna znana mi skarpetka nie jest tak sztywna. Z przodu owszem, tkana cholewka przypomina skarpetę, ale tył mimo wszystko jest dosyć sztywny. Za sztywny jak na nazywanie buta skarpetą.

Nike Flyknit Lunar 2

Fajna rzeczą w bucie jest zintegrowanie języka z cholewką. To jedna z rzeczy podkreślająca podobieństwo cholewki do skarpety. Język jest niemal w całości z nią zintegrowany. Tak na prawdę to nawet ciężko mówić tutaj o języku. Bardziej można powiedzieć ze Flyknity z przodu w miejscu języka mają ściągacz, który dodatkowo można dosznurować. Plusem takiego rozwiązania jest praktycznie zero jakichkolwiek potencjalnych miejsc ucisku. Mnie nigdy w butach nic nie uciskało i cholewka bardzo dobrze dopasowywała się do stopy. Pod tym kątem czuje się w tych butach równie świetnie, co w jedynkach.

Nike Flyknit Lunar 2 - środek

But jest tez raczej wąski, przez co na mojej stopie leży idealnie. Pięta jak wspomniałem jest usztywniona, co czuć, ale śródstopie i palce to już istna skarpeta. Wyszedłem w butach raz z domu bez skarpetek i z przodu nic mnie nie obcierało, nie uwierało a jednocześnie cholewka cały czas fajnie trzymała stopę. Podobno w butach też można biegać bez skarpetek. Nie sprawdzałem, bo wiem, że mnie każdy but będzie po prostu obcierał na Achillesie. I to niezależnie czy to taki z dużym sztywnym zapiętkiem czy z małym miękkim. Ja po prostu nie potrafię biegać bez skarpet.

Nike Flyknit Lunar 2 - język

Cholewka ma tylko jeden minus. Cholernie ciężko ją później doczyścić. Pewnego pięknego acz mokrego dnia pobiegłem w Flyknitach na dychę w Milanówku. Było sporo wody i kałuż jak to po deszczu. Buty, szczególnie na czubkach przybrudziły się mocno. Doczyściłem ile mogłem wodą z mydłem, ale tak czyste jak wcześniej już nie były. Gdyby to było klasyczne tworzywo nie byłoby z tym problemu. Ale to Flyknit i jeśli ktoś chce, aby długo wyglądały świetnie to powinien w nich… nie biegać. Taki juz ich urok.

Od spodu – miękki Lunarlon

Charakterystyczną rzeczą w podeszwie jest z przodu jej bieżnika. Znaleźć tam można kilka koncentrycznych… hmmm… kręgów? Każdy z nich wykonany jest z tworzywa innej gęstości i miękkości i razem dają taka jakby mapę nacisku stopy na podłoże. Wygląda to trochę dziwnie. Działa… A bo ja wiem czy działa. Generalnie podczas biegu nic w tym miejscu nie czuję. Mam taki komfort, jaki mi potrzeba, a czy jest on wynikiem mapy nacisku czy po prostu dobrej konstrukcji podeszwy nie wiem. Różnicy nie czuję, to raczej taki gadżet.

Nike Flyknit Lunar 2 - mapa nacisku

Tyl wykończony jest natomiast twarda gumą BRS 1000. To klasyka w butach Nike’a. Wykończone tak jest z 80% moich butów Nike’a. Jeszcze w żadnym modelu tej gumy nie zdarłem. Teraz też nie sądzę abym to zrobił.

Podeszwa zapewnia niezłą, ale też nie przesadną amortyzację. Pod piętą czuję miękkość, ale Flyknitom daleko do amortyzujących poduch znanych z Pegasusów czy Vomero. We Flyknitach nie czuję specjalnej poduszkowatości podeszwy i nie mam wrażenia zapadania się w niej. Podeszwa nie idzie też w druga stronę i nie jest twarda. Generalnie podeszwa to taki kompromis miedzy dobrą amortyzacją a niezłym dynamizmem.

Nike Flyknit Lunar 2 - podeszwa

Z tego też względu też nie jest to but dla cięższych biegaczy, bo wraz z mniejszą miękkością idzie mniejsza amortyzacja. Tutaj wystarczy jej dla biegacza maksymalnie 80 kilogramowego. Dla cięższych będzie w nim za mało amortyzacji. Natomiast dla lżejszych, takich jak ja (76 kg) mniejsza jej ilość sprawia, że but jest szybszy i trochę bardziej dynamiczny. Dzięki temu but z powodzeniem może posłużyć do nieco szybszego bieganie i jako startówka.

Nike Flyknit Lunar 2 - bokiem

W tym momencie też warto powiedzieć jedno – Flyknit nie jest typowym butem startowym. To coś w stylu startówki dla wolniejszych biegaczy. Prawdziwy but startowy, dla tych którzy chcą naprawdę biegać po rekordowe czasy jest jeszcze mniej amortyzowany i dużo lżejszy.

Natomiast dla mnie, wolniejszego biegacza, Flyknit butem startowym czy też treningowo-startowym może być jak najbardziej. Na zawodach biegłem w nich raptem raz w Milanówku, ale sporo zrobiłem w nich szybkich dyszek (no powiedzmy, że dyszek, bo moja dyszka ma 11,5 km) i biegało mi się całkiem dobrze. Natomiast gorzej się w nich czuję na, rozbieganiach kiedy mam biegać wolniej czy wręcz, co chwilę zwalniać pilnując tempa czy tętna. Generalnie niewygodnie się w tym bucie człapie po 5:20 czy 5:30 min/km… Na takich luźnych biegach but mi nie pasuje. Na takie treningi przydałaby się maksymalna amortyzacja i wygoda. A ciężko uznać Flyknity za buty maksymalnie amortyzowane. Owszem jest miękko, ale to jednak nie to.

Nike Flyknit Lunar 2 - tył

 

Główny minus – niestabilność

Na koniec zostawiłem jeden i to duży minus Flyknitow – niestabilność. Na to trzeba w tym bucie uważać. Podeszwa jest tak wyprofilowana, że but razem ze stopa ma tendencję do uciekania na boki. I to nie jest kwestia jakiejś specyfiki mojej stopy, bo znam kilkoro innych biegaczy, którzy mają identyczne odczucia. But po prostu ucieka na boki jak żaden inny.

Nike Flyknit Lunar 2 - po treningu

Przy wolniejszym bieganiu ta niestabilność nie jest jeszcze wielkim problemem. Przy wolniejszym bieganiu czasami czuje ta niestabilność, ale najczęściej but zachowuje się dobrze. Problem rośnie natomiast wraz ze wzrostem prędkości i zakrętami. Na pierwszym stuosiemdziesięciostopniowym nawrocie na zawodach w Milanówku poczułem to bardzo. W żadnych wcześniejszych butach tak nie miałem i to stało się w dużej części przez buty.

Przez taki profil bieganie we Flyknitach jest bieganiem bardziej wymagającym. Początkującemu na pewno tych butów do biegania bym nie dał.

Podsumowanie

Flyknity dwójki mnie nie porwały. Oczekiwałem buta nie gorszego od jedynek, które uważałem i nadal uważam za jedne z najlepszych butów do biegania, jakie mam. We Flyknitach dwójkach wiele rzeczy zostało tak poprawionych, że aż zepsutych. Nadal jest to but ze świetną i bardzo fajnie dopasowującą się do stopy cholewką. Nadal jest to but z fajną miękką i jednocześnie dosyć sprężystą podeszwą. Te rzeczy się nie zmieniły. Zmieniły się natomiast rozwiązania podeszwy. Pojawiła się mapa nacisku, która z mojego punktu widzenia nic nie zmieniła. Zmieniony został też profil podeszwy, przez co but stał się dużo bardziej niestabilny. Dlatego też w drugiej edycji Flyknitów nie biega mi się już tak doskonale jak w pierwszej. W drugiej edycji biega mi się słabo.

REKLAMA

12 myśli na temat “Nike Flyknit Lunar 2 – jedynki były dużo lepsze

  • 06.06.2014 o 17:24
    Permalink

    A biegałeś kiedyś w Lunaracer? Kupiłem niedawno Lunaracer+3 – buty niby startowe ale spokojnie można w nich biegać na treningu, amortyzacja jak dla mnie wystarczająca a waga około 200g.

    Odpowiedz
  • 08.06.2014 o 18:39
    Permalink

    I tutaj mamy dowód na to, że co biegacz to opinia. Mi osobiście w dwójkach biega się o wiele lepiej i nowa podeszwa jest jak najbardziej ok. Chodź przyznam, że pierwsze kilometry w dwójkach był bardzo ciężkie i byłem przerażony. Na szczęście z biegam czasu polubiliśmy się z butami 🙂

    Odpowiedz
  • 18.07.2014 o 12:38
    Permalink

    Witam!
    Kupiłem dziś Nike Flyknit Lunar 1. Nie powiem, sugerowałem się miedzy innymi recenzją Pawła i tym porównaniem. Trafiły mi się jedynki w dobrej cenie więc długo się nie zastanawiałem. Mam pytanie: jak jest z wytrzymałością tych butów? Chce je używać, jako treningowe, może czasem jakieś zawody ale generalnie jako startówki mam Lunaracer 3, które mają stosunkowo mało gumy brs1000 na podeszwie przez co są bardzo delikatne i szkoda ich do wolniejszego biegania na treningu.

    Odpowiedz
  • 23.07.2014 o 21:43
    Permalink

    zachwycona flyknit’ami modelem 1, kupilam flyknit 2. i niespodzianka bo buty obtarly mnie do krwi na pietach;/ z wczesniejszym modelem nie bylo zadnych problemow. gdyby nie to, bylabym nimi zachwycona, maja naprawde swietna i wyczuwalna amortyzacje.

    Odpowiedz
    • 23.07.2014 o 22:07
      Permalink

      A może to też wynik tej niestabilności. Może jej nie czujesz ale pięta pracuje bardziej i dlatego obciera?

      Ja tego nie zweryfikuję, bo mam pod tym względem wrażliwego Achillesa i mnie każdy but w biegu obetrze do krwi. Nawet ten w którym biega mi się najlepiej ze wszystkich.

      Odpowiedz
    • 26.08.2014 o 22:50
      Permalink

      A może spróbuj innych skarpet? Rozbiegaj buty trochę? To się musi dopasować – różne obtarcia podczas pierwszego użycia to powszechna sprawa. Dlatego nie można przesadzić i biec długo i ostro przy pierwszym użyciu…

      Przykład – mój własny. Nigdy nie miałem kłopotów z achillesem i zapiętkiem (tą górną krawędzią). Kupiłem poduszkowce Vomero. Do tego cieniutkie skarpetki, choć zwykle biegam w grubszych. Zamiast sprawdzuć, to poleciałem w tym zestawie od razu 14km. I na 10 poczułem, że chyba coś tam za bardzo uciska, ale przecież nie będę szedł, do domu już tylko 4km… A w domu – zdarte do krwi… 😉 A że skóra tam nie przywykła u mnie do obtarć, to się goiło i goiło… Ale buty się wyrobiły szybko i już jest ok.

      Odpowiedz
  • 26.08.2014 o 23:18
    Permalink

    A ja muszę powiedzieć, że mnie ta podeszwea Lunar zupełnie nie pasuje.

    W tym roku kupowałem kilka par, jako że musiałem wymienić prawie cały swój arsenał (jakoś tak wszystko równo mi poumierało na raz) i kupiłem m.in. Lunarglide6. Nigdy żadnych lunarów nie miałem, nie wiedziałem czego się spodziewać, w sklepie mogłem tylko pochodzić, pasowały fajnie, kupiłem.

    Po pierwsze, to kolejny raz się przekonuję, że wsparcie, stabilizacja i inne motion controle to nie moja bajka. Mam pronację w normie i biega mi się dobrze tylko w neutralnych butach. Tutaj ten klips może nie jest taki mocarny, wsparcie delikatne, ale i tak mnie to drażni (mimo iż podobno przy bieganiu, jak ja, ze śródstopia stabilizacja w pięcie nie odgrywa żadnej roli i jej nie czuć, a buty można mieć dowolne…).

    Sam Lunarlon i jego amortyzacja – ok. Ja jestem lekki, wiec niczego nie zgniatam na śmierć, jest ok, nie poduszkowo, dość dynamicznie. Choć chyba jednak to nie jest mój ulubiony rodzaj amortyzacji… Zwykły Cushlon, adiPrene, Zoom, Powergrid… – wszystkie pasują mi bardziej niż Lunarlon w kategorii butów treningowych.

    Natomiast sama podeszwa – jak dla mnie to fatalnie. A widzę tu na zdjęciach, że we FlyKnitach jest bardzo podobna do tej z Lunarglide6. W marszu i przy chodzeniu jest ok, ale w biegu – ona jest za mało elastyczna. Za mało giętka jakby. Bieżnika jest jak na lekarstwo, niemal cała podeszwa to pianka… ale ona sprawia mi wrażenie bardzo opornej na zginanie. Jest miękka przy nacisku, ale słabo się zgina. Jak biegnę z pięty to jeszcze się ten but jakoś przetacza, ale jak tylko ląduję płasko lub śródstopiem, nawet minimalnie, to czuję jakbym miał sztywną deskę przyklejoną pod warstwą amortyzacji. Już sam dźwięk to potwierdza – one mi kłapią, klepią… nie wiem jak określić. Głośnie jak diabli 😉 Nocą biegnę i hałasuję jakbym leciał w chodakach. Te „kręgi” w moim odczuciu nic nie dają, poza tym że ładnie wyglądają. Różny na nich kolor gumy bieżnika, ale ta przyklejona jest do tego samego materiału przecież… Chociaż, ponieważ jest tak rozczłonkowana, to elastyczność powinna być większa… Ale ja tego nie czuję zupełnie.

    Nie wiem, ale jak dla mnie ta podeszwa do biegania nadaje się średnio. Tutaj jest nieco inna pod piętą widzę, ale przód już jest identyczny jak w Lunarglide6, zunifikowany przez Nike we wszystkich Lunarach.

    Odpowiedz
  • 14.08.2015 o 20:20
    Permalink

    Może noga lata dlatego, że biegasz w skarpetkach?
    Mi też noga latała w skarpetkach i zacząłem biegać bez i nogę trzyma idealnie.

    Odpowiedz
    • 15.08.2015 o 10:32
      Permalink

      U mnie to nie zadziała. Próbowałem kiedyś jeszcze we Flyknit Lunar 1 biegać bez skarpet i skończyło się tak, że po 5 kilometrach miałem obtartego Achillesa do krwi. Zdjąłęm buty i do domu wróciłem biegnąc na bosaka.

      Odpowiedz
  • 14.09.2016 o 15:39
    Permalink

    Dorzucę swoje 5gr do tego bo uzywam tych butów jako startówek drugi sezon. Faktycznie podeszwa sprawia wrazenie niestabilnej ale to kwestia przyzwyczajenia i opanowania, natomiast trzeba uwazac na bruku – latwiej wyjkrecic stope. Co do Achillesa to jest w nich wiekszy ucisk niz w pozostalych Nike’ach ale nigdy mnie nie obtarly a zaliczylem maraton i sporo HM. Dodatkowo podczas Triathlonu – spokojnie biegałem bez skarpet. W deszczu, blocie – sprawdzily sie swietnie, po wypraniu buty jak nowe.
    W porownianiu do Pegasusa 31 sprawiaja wrazenie butow „szybszych”, nie wiem ale faktycznie jakos przy wolnym tempie coś w nich nie pasuje…
    Poza tym w kolorze jaskrawym wyrozniaja sie, raz kolorem a dwa konkstrukcja, wiec łatwiej siebie dostrzec na zdjęciach.

    Odpowiedz
  • 12.11.2017 o 12:29
    Permalink

    Czy sprzedaż tego rodzaju butów Nike jest kontynuowana? Chodzi mi to czy w tym roku pojawił się następca? Szukając w sieci nie mogę znaleźć nic więcej niż lunar 3.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *