New Balance M890 v4 vs Puma Faas 600 v2 – porównanie

Była waga ciężka, czyli Glide vs Pegasus to teraz czas na coś lżejszego. Teraz czas na dwa buty, które nadal są butami typowo treningowymi z dobrą amortyzacją, ale które są zdecydowanie lżejsze niż standardowy but do biegania. Obydwa w rozmiarze 9 US nie przekraczają wagi 300 gram. Moje „dwunastki” są cięższe, ale to i tak waga lekka.

REKLAMA

Obydwa te buty łączy też jeszcze coś. I jeden i drugi są pierwszymi przedstawicielami swoich marek, które miałem na nogach. I oba debiuty wypadły bardzo dobrze:

Przeznaczenie

Pod katem typu stopy obydwa buty przeznaczone są zdecydowanie do stopy neutralnej. Dodatkowej stabilizacji potrzebnej pronatorom tutaj nie znajdziemy ani grama. Obydwa są typowymi butami treningowymi, ale z obniżoną wagą. Mogłoby kusić, aby wrzucić je do worka lekkich treningowych, ale byłaby to spora przesada. Owszem są lżejsze, ale nie aż tak.

Konstrukcyjnie

Pod katem konstrukcyjnym i technologicznym buty są bardzo do siebie podobne to znaczy teoretycznie tych technologii maja stosunkowo mało na pokładzie. Ale akurat na ilość technologii nie ma, co zwracać specjalnej uwagi. But może na papierze mieć mało, a faktycznie może być mocno zaawansowany i na stopie będzie się zachowywał o niebo lepiej od buta, który na papierze ma tych technologii kilkanaście. Papier wszystko przyjmie.

W tych butach mamy technologii niewiele. W New Balance jest to RevLite i Absorb w podeszwie i FantomFit w cholewce. Puma też jest prosta. Podeszwa FaasFoam, twardasza gumna EverTrack i EverRide, odpowiadające za trzymanie śródstopia  EverFit i … koniec.

New Balance 890 - bokiem

Cholewka

Ciężko porównywać. Obydwie są bezszwowe, w obydwu poza systemami trzymającymi śródstopie nie ma nic specjalnego. W NB za trzymanie śródstopia odpowiada FantomFit w Pumach EverFit. Nazwy podobne i działanie też podobne. Który lepszy? Trzeba przymierzyć i ocenić. Dla mnie komfort w butach jest podobny.

Jeśli chodzi o szerokość buta również nie ma jakiejś dużej różnicy. Obydwie cholewki są w śródstopiu umiarkowanie szerokie. Z tyłu, w kostce węższa jest Puma. Dlatego też, z racji sztywniejszej i węższej z tyłu cholewki jest lepsze w Faasach.

Do Faasów nie mogłem się tylko od razu przekonać. New Balance 890 był i jest takim butem, w którym jeśli chodzi o komfort stopy, nie mam się, czego uczepić. To jest po prostu taki but, który jest wygodny. Od początku, mam nadzieję, że do końca.

Puma musiała się ułożyć i pierwsze wrażenie zrobiła gorsze. Z początku przeszkadzała mi w nich wąska i sztywna pięta, która powodowała dyskomfort w rejonie kostek. To się z czasem ułożyło i kiedy obydwa buty się już do stopy dopasowały – nie widzę różnicy. Nie jestem w stanie powiedzieć, który jest wygodniejszy.

New Balance 890 vs Puma Faas 600 - cholewka

Odblaski

Ciekawą rzeczą, którą cholewka Pumy bije na głowę New Balance są odblaski. O tym dużo pisałem, kiedy pisałem o Faas 600. Otóż Puma to jedne z bardziej choinkowych butów po zmroku. Z takimi kompletnie odblaskowymi butami typu Nike Shield nie wygrają, ale całą resztę butów do biegania póki, co pod kątem widoczności po zmroku kładą na kolana. NB 890 też nie ma z nimi szans. A duża ilość odblasków robi różnicę. Plus dla Pumy!

Podeszwa i amortyzacja

Amortyzacja w NB opiera się na piankach. Marka korzysta z całej ich masy. Mamy Acveva, Acteva plus, RevLite, N2, Absorb i pewnie jeszcze coś, co pominąłem. W NB 890 v4 wykorzystane są dwie z nich. RevLite to ta, która rozciąga się po całej długości buta. Absorb jest umieszczona bardziej z tyłu.

Puma w podeszwie jest jeszcze prostsza. Tutaj mamy tylko jedna pianke – Faas Foam. Ciągnie się od pięty aż po palce. Które rozwiązanie jest lepsze? Przymierz i sam stwierdź, co ci lepiej odpowiada pod stopą.

Pod katem ilości amortyzacji żaden z tych butów nie jest stworzony dla najcięższych biegaczy. Nawet tym „tylko” ciężkim raczej ich nie zaproponuję. Amortyzacja w jednym i drugi bucie jest dobra, ale nie przesadzajmy. Masz jakieś nadprogramowe kilogramy? Poszukaj coś z lepiej amortyzowanych butów. Mogą być te z poprzedniego zestawienia – Glide lub Pegasus.

Tutaj natomiast dla mnie wygrywa Puma. W tym bucie od początku czuć lepszą amortyzację. Natomiast na krótszym dystansie jeden i drugi but sprawiają wrażenie jednocześnie miękkich i lekkich. Jednak im dłużej biegam, tym lepiej czuję dobrą amortyzację w Pumie. To jest po prostu but stworzony do nawijania kilometrów.

Puma Faas 600 v2 - zgięcie

I tak New Balance w moim przypadku uważam za buta maksymalnie na półmaraton. But ten promowany jest edycjami limitowanymi z okazji dużych światowych maratonów, ale brakuje mi w nim dobrej amortyzacji z przodu stopy, bym w nich pokusił się o maraton. Ta twardość po 20 kilometrach zaczyna mi po prostu przeszkadzać. W Pumach natomiast jest dużo bardziej miękko. I cały czas miękko. Nawet po 20 czy 30 kilometrze. W Pumach pobiegłem Maraton Warszawski i nawet pod koniec but nie wydawał się twardy.

A wiec na krótsze treningi – raczej NB!

A na długie klepanie kilometrów – zdecydowanie Puma!

Bieżnik, przyczepność i uniwersalność

Pod kątem bieżnika buty różnią się diametralnie. New Balance to taki agresywny plaster miodu z dziurami jak w szwajcarskim serze. Puma to wielki biały piankowy wafel.

Jeśli biegamy po suchym asfalcie to w zasadzie jest to bez różnicy. Suchego asfaltu każde buty się dobrze trzymają. Na mokrym miałem obawy o płaski i prawdopodobnie śliski bieżnik w Pumie, ale też jakiejś dramatycznej różnicy w przyczepności nie było. Aczkolwiek w New Balance czuję się pewniej. W NB udało mi się też raz pobiec w ulewie i w totalnych kałużach. Wtedy mnie specjalnie analiza przyczepności butów nie zajmowała, ale było OK. W każdym razie New Balance drugi raz w ulewie zaufam. Pumie… niekoniecznie, bo jej do końca nie sprawdziłem.

New Balance 890 vs Puma Faas 600 - podeszwa

Poza asfaltem również lepszy jest NB. Jest lekki jako but i ma na tyle agresywną i przyczepną podeszwę, że mogę biegać w nim wszędzie. Dopiero, kiedy zaczynają się grube kamienie mówię dość! To nie są buty na takie warunki. Natomiast z racji lekkości i tego uniwersalnego bieżnika w lato, kiedy robiłem treningi 12 km rower – 12 km biegu – 12 km rower, to zawsze leciałem w NB. Na rowerze były lekkie i nie przeszkadzały. W biegu czy po asfalcie czy po szutrowych drogach trzymały się doskonale.

Natomiast Puma to jest jednak but głównie na asfalt. Poza asfaltem nie jest źle, ale traci dużo więcej z przyczepności niż NB.

Jedna rzecz łączy bieżnik i podeszwę obydwu butów – dziury w podeszwie. Mają one dodawać lekkości tej wizualnej jak i faktycznej. I faktycznie dają, bo lżejszy but, czyli NB ma tych dziur dużo więcej. Dziury są na tyle duże, że widać w niej spód cholewki. Dzięki tym dziurom but jest też tak lekki i znajduje się w kategorii butów, które NB w katalogu określa mianem FAST. W Pumach dziury są raptem trzy, są malutkie i lekkości raczej nie dodają. Wręcz przeciwnie. Dziury po biegach na szutrowych drogach szybko zapychają się kamieniami. Niby te kamyki nie przeszkadzają, ale to nie powinno mieć miejsca.

Puma Faas 600 v2 - kamyki

Tak wiec szybszą, lżejszą, bardziej agresywną i bardziej uniwersalną podeszwę ma NB.

Puma wygrywa tutaj tylko na asfalcie.

Drop, czyli różnica pięta-palce

Drop, czyli różnica między piętą a palcami wynosi w New Balance 890 v4 – 10 mm a w Puma Faas 600 v2 – 8 mm. Na papierze różnica jest niewielka.

W praktyce natomiast specyfika tych butów jest taka, że NB pod względem ułożenia stopy w bucie nie różni się od innych butów biegowych. Czy to jest 12 mm w innym modelu czy 10 mm w NB 890, jest mi to bez różnicy. Szukasz buta, który da ci, choć trochę wrażenia naturalności i bliskości stopy z podłożem? W NB raczej tego nie znajdziesz.

Znajdziesz to w Pumie, która choć drop ma raptem o 2 mm niższy to w praktyce jest butem o wiele bardziej naturalnym. W Pumach mimo całkiem wysokiego dropu ma się wrażenie, że stopa leży praktycznie płasko na ziemi. I napiszę to po raz kolejny – osobiście mam wrażenie, że w 600 ten drop jest niższy niż deklarowane 8mm. Ale to tylko moje wrażenie.

W każdym razie jak szukasz czegoś z niższym dropem i bardziej naturalnego to tylko Puma!

Waga

Obydwa buty to waga lekka butów do biegania. Rozmiary 9US, które to są ważone przez producentów i których waga jest podawana w materiałach produktowych ważą odpowiednio 230 gramów dla NB 890 v4 i 270 gramów dla Pumy Faas 600 v2. W tym momencie na wadze o 40 gramów wygrywa NB.

Natomiast moje rozmiary 12 US waza więcej. To normalne. Większy but – cięższy but. U mnie NB wazy 280 gramów, a Puma 315 gramów. Waga wzrosła, bo wzrosnąć musiała ale nadal, tym razem o 35 gramów wygrywa NB.

Tak wiec, jeśli chcesz lżejszego buta to zdecydowanie NB.

New Balance 890 - tyłem

Podsumowując

Kiedy zacząłem biegać w Faas 600 to z początku regularnie porównywałem je do NB890. Obydwa buty wydawały mi się takimi najlżejszymi ale jednak butami stricte treningowymi. Takie też są, ale jest też pomiędzy nimi sporo różnic.

Owszem i NB i Puma są butami treningowymi i są lekkie jak na buty treningowe. Niemniej jednak specyfika obydwu butów jest zupełnie inna. NB 890 to dla mnie lekka treningówka na dystanse do półmaratonu. Piekielnie wygodna, bardzo dynamiczna i szalenie uniwersalna. Niestety po 20 kilometrze tupania zaczyna mi brakować w nich amortyzacji i miękkości.

Puma natomiast, choć może nie tak wygodna ma dużo bardziej miękką podeszwę. To jest but, w którym można biegać dowolną ilość kilometrów. Puma nie jest tak uniwersalna, ale nadrabia bardzo naturalną specyfiką połączoną z miękkością. Faas 600 czy po 10 kilometrach czy po 40 zachowuje się tak samo i jest tak samo miękki. Maraton dla Faasów to bułka z masłem.

Tak, więc tutaj nie ma zwycięzcy, bo buty różnią się znacznie swoją specyfiką. Chcesz uniwersalne buty do szybszego biegania na dystansach do półmaratonu? Wybierz New Balance 890 v4. Chcesz miękkie lekkie buty do biegania na naprawdę długie dystanse i lubisz czuć się w butach naturalnie? Wybierz Pumę.

REKLAMA

4 myśli na temat “New Balance M890 v4 vs Puma Faas 600 v2 – porównanie

  • 26.10.2014 o 00:02
    Permalink

    Generalnie, porównania butów różnych marek/modeli to zwykle jeden wielki fail 🙂 różne przeznaczenie/specyfikacja pokazują że używać można ich zamiennie/ w totalnie różnych sytuacjach, ze względu na to nie ma idealnego buta 🙂 jeden kocha asicsa inny lata w pumach 500kach 🙂 inny tramposze FTW! Wracaj do zdrowia Paweł 🙂

    Odpowiedz
    • 26.10.2014 o 10:20
      Permalink

      Tyle że mało kto ma taki komfort, aby używać ich zamiennie. Większość musi się zdecydować na jeden konkretny model. A często dwa modele, czy to tej samej marki czy różnych marek, mają na papierze podobne przeznaczenie. Praktyka jednak później pokazuje coś innego. Tutaj właśnie tak było.

      Inna sprawa że but musi jeszcze dobrze leżeć na stopie. A to już bardzo indywidualna sprawa.

      Odpowiedz
      • 27.10.2014 o 10:45
        Permalink

        Dlatego mimo wszystko jestem za tym, żeby pomimo recenzji, opisów, poleceń nie nastawiać się w ciemno na jeden model buta. Już nie raz miałem tak, że kilkoro znajomych polecało mi jakieś buty, że są mega wygodne wytrzymałe i tak dalej, a gdy je ubrałem, okazało się, że po prostu się w nich źle czułem.

  • 04.11.2014 o 13:38
    Permalink

    ja osobiście nabyłem jakiś czas temu faas 600 w poprzednim wydaniu. przy mojej całkiem sporej wadze (100) bucik zachowuje się rewelacyjnie. na razie ćwiczę je głównie na dystansach do 10km ale odczuwam ogromną różnicę w porównaniu do wcześniej używanych adidasów. jest lżej i szybciej a do tego but zmusza do efektywniejszego korzystania z łydek i stopy. moje kolana (mimo niezbyt dużej amortyzacji) są wdzięczne za ten zakup. niedługo mam nadzieję sprawdzić je na połówce 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *