Moje 5 małych postanowień, które pomogą też Tobie

Nie są to typowe postanowienia noworoczne jak „zacznę biegać” czy „rzucę palenie” choć na takie się nadają. Jest to kilka bardziej prozaicznych rzeczy, które sprawią, że będzie Wam się żyło (i biegało) lepiej!

REKLAMA

Wszystkie w 2016 przetestowałem na sobie.

Drzemka to zło!

Jeśli już rano zaplanujesz pobudkę (powiedzmy) o 7:00 to nie, nie klikaj drzemki w budziku, zegarku czy telefonie. Jeśli nawet „odpłyniesz” na kwadrans, dwa a nawet pięć to nie będzie sen. Nie wstaniesz bardziej wyspany, a potem w ciągu dnia zabraknie ci tego kwadransa czy dwóch.

Gwoli ścisłości to najlepiej byłoby zawsze wstawać o tej samej lub podobnej porze. Jak będziesz od poniedziałku do piątku wstawał o 6:30 a w niedzielę o 9:00 to nic z tego nie będzie. Godzina dłużej – to maks ile możesz pospać w weekend.

Dla większości łatwiej powiedzieć niż wykonać. Mi też to nie zawsze wychodzi.

Zaczynaj od śniadań!

Nie jestem zafiksowany na punkcie zdrowego jedzenia i każdy dietetyk moją „dietę” wywaliłby do kosza, ale śniadanie staram się zjeść zawsze. Czasami mniejsze a czasami większe. Jak nie zjem nic rano, to na „obiad” będą miał chęć już około południa. Zanim wyjdę z pracy znowu zdążę porządnie zgłodnieć i potem wracam do domu z wilczym głodem. Kończy się to drugim „obiadem” około 21:00. Przed snem.

Z pełnym żołądkiem gorzej się śpi. Opcja drzemki w budziku kusi coraz bardziej. Nie mówiąc już o tym, że po takiej solidnej obiadokolacji przed snem, mam sporą szansę na „dwójkę” gdzieś po 30-40 minutach porannego biegania.

A wystarczyło zjeść porządne śniadanie i lekką kolację.

Mniej znaczy więcej!

W 2016 wyrzuciłem z domu więcej rzeczy niż w poprzednich kilku latach. W 2017 ciężko będzie wyrzucić więcej. Pozbywałem się ciuchów, książek, pudeł z jakimiś szpargałami… Generalnie wyrzuciłem praktycznie wszystkie „przydasie”, które od lat się kurzyły i zostawiłem tylko to czego używam. Nagle okazało się, że w szafkach mam bardzo dużo wolnego miejsca. Szok!

Czy jest lepiej? Oczywiście. Po pierwsze teraz wszystko ma swoje miejsce, nie ma półek i szuflad w których mam „wszystko i nic”. Łatwiej też utrzymać porządek. Po drugie im masz większy ład dookoła tym łatwiej w domu coś zrobić i nic cię nie rozprasza czy to chcesz popracować czy poleżeć przed telewizorem.

Aha, nie da się jednego dnia czy w jeden weekend zrobić takiego porządku w całym mieszkaniu. Sprzątałem segmentami (szafa i ciuchy codzienne, komoda i rzeczy do biegania, książki, części IT, buty, dokumenty… itp, itd). Jeszcze kilka miejsc mi do sprzątnięcia w 2017 zostało i tobie też to polecam.

Jedna książka po wypłacie!

Niektórzy po wypłacie idą zawsze na piwo po wypłacie, a ja kupuję książkę. Tematyka ich jest bardzo różna. Czasami jest to jakaś cegiełka z branży IT. Czasami coś podchodzące pod rozwój osobisty. Czasami biografie… Czasami nawet coś o bieganiu…  Raz mało brakowało i w ramach „książki” kupiłbym sobie trylogię Tolkiena w specjalnym wydaniu.

Przyznaję, że część okazała się jednorazówkami, ale są też takie do których wielokrotnie już wracałem. Dlatego też powieści są najgorszym wyborem. Nawet najlepszą po przeczytaniu się odkłada. Nie ma po co wracać (chyba że to Tolkien). Do innych, bardziej motywujących, praktycznych czy poradnikowych łatwiej wracać, wertować i nawet po latach nie tracą swojej aktualności.

Zrób sobie „twardy reset”!

Nie rozstajesz się z telefonem, laptopem i Internetem? Zaplanuj w wakacje urlop gdzie oderwiesz się od wszystkiego. Zrobiłem tak w zeszłym roku i w tym też tak planuję. Wakacje bez codzienności, bez mediów, gdzieś gdzie prawie nic nie dociera. W moim przypadku głównym towarzyszem był rower, ale można to zrobić na wiele innych sposobów.

Przez tydzień mieszkałem bez prądu, wody i Internetu. Prąd zdobywałem w wiejskich spożywczakach. Wodę, poza tą którą kupiłem w drodze, miałem w jeziorach. Telefon włączałem tylko wieczorami aby rodzice mogli zadzwonić i dowiedzieć się że u mnie wszystko OK. Blog i cała reszta Internetu beze mnie przez ten tydzień nie umarła. Miała się dobrze, a ja żyjąc od wschodu do zachodu słońca i tylko jeżdżąc po mazurach odpocząłem jak nigdy wcześniej. Polecam każdemu!

Najgorszy w tym wszystkim był powrót do codziennej rutyny, wstawania rano, pracy i normalnych obowiązków…

REKLAMA

Skomentowali

  • 05.01.2017 at 12:59
    Permalink

    „Jeśli już rano zaplanujesz pobudkę (powiedzmy) o 7:00”
    Rano mówisz?
    Wstaje codziennie 4.30.
    Oczywiście w niedziele później gdzieś o 7-7.30 wiec tez się nie łapie 😉

    Odpowiedz
  • 07.01.2017 at 14:22
    Permalink

    Fajne propozycje na trening tym razem charakteru na pewno warto będzie z co niektórych skorzystać w 2017 pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *