Mój pierwszy triatlon – Steve Trew

„Mój pierwszy triatlon” to trzecia z serii książek od Buk Roweru. Podobnie do swoich dwóch poprzedniczek jest krótkim i zwięzłym wprowadzeniem do kolejnego stopnia sportowego wtajemniczenia – w tym przypadku triatlonu. To książka dla kogoś, kto jest kompletnym triatlonowym laikiem, a chciałby ukończyć pierwszy triatlon i nie wie jak się do tego zabrać.

REKLAMA

To trzecia z serii książek wydawnictwa Buk Rower wprowadzających do uprawiania sportu. Pierwszą książką jest „Jak zacząć biegać”. Potem czas na „Mój pierwszy maraton” i w końcu na triatlon o którym jest ta książka. Pierwszą i drugą z nich opisywałem z punktu widzenia zaawansowanego, który już dawno zaczął biegać i dawno przebiegł swój pierwszy maraton. Tym razem czytałem książkę z punktu widzenia laika, który co prawda wie z czy się je triatlon, ale daleki… bardzo daleki jest od chęci jego ukończenia.

Książka jest dosyć krótka (255 stron) i tak naprawdę można ją przeczytać czy też się z nią porządnie zapoznać w ciągu jednej, dwu- trzygodzinnej podróży. Ja właśnie pierwszy raz tak zrobiłem. Zacząłem w Warszawie i czytając z drobnymi przerwami skończyłem w Ostródzie. Można by rzec, że była to lektura szybka, miła i przyjemna. Taki triatlon w pigułce.

Autorem jest Steve Trew – kiedyś zawodnik, potem trener triatlonu na poziomie kadry narodowej. Poza tymi cechami w przedmowie autor przedstawia się dosyć konkretnie i szczegółowo. Bez przesadnego rozczulania się nad swoją pasją, choć oczywiście stwierdza, że pokochał ten sport. Autor podaje gdzie i jaką kadrę trenował oraz w jakich organizacjach triatlonowych się udzielał. Takie techniczne i konkretne podejście do triatlonu zapowiadało, że cała książka będzie równie konkretna.

I taka własnie książka jest – konkretna. Takie lubię. Nie czytałem przesadnie wielu „ochów” i „achów” nad triatlonem. Nie jest traktowany z jakąś wręcz nabożną czcią, co często zdarza sie bieganiu. Z drugiej srony nie jest tez demonizowany. Jest fachowo i konkretnie. Może przez tą konkretność brakuje tutaj trochę takiego „polotu”, ale taki już urok tej pozycji.

Jeszcze odnośnie demonizowania można wspomnieć, że w książce od samego początku jest powiedziane, że będzie trudno i że triatlon to jest wyzwanie. Trening zakładkowy, czyli łączenie w jednej sesji roweru i biegu, pojawia się już we wstępne.

Mój pierwszy triatlon - Steve Trew

O czym jest ta książka?

Książka „Mój pierwszy triatlon” jest o… triatlonie. Skierowana jest do absolutnych debiutantów, którzy chcieliby mieć w jednym miejscu wszystkie triatlonowe podstawy. Autor sukcesywnie na łamach książki wprowadza czytelnika w tajniki triatlonu. Najpierw opowiada o samym triatlonie, z czym go się je i jak się w ogóle do niego zabrać. Mówi też, w bardzo prosty sposób co do takiego triatlonu będzie potrzebne.

Dalej oczywiście wprowadza w kolejne dyscypliny, a więc w pływanie, jazdę na rowerze i bieganie. Wszystko w dosyć prosty i konkretny sposób. Dla początkującego – w sam raz.

Ostatni rozdział książki to plan treningowy do pierwszego w życiu triatlonu. Rozpisany jest na pół roku. Wszystko ujęte w zgrabne tygodniowe tabelki i okraszone sporą ilością tekstu. Plan jest dosyć ogólnikowy, bo sam autor pisząc o nim twierdzi, że to bardziej taki szkic niż gotowy plan, ale patrząc okiem triatlonowego żółtodzioba wydaje się dobry. To znaczy, jeślibym nagle zapałał gwałtowną chęcią ukończenia swojego pierwszego triatlonu, to mógłbym się na własnie ten plan skusić.

Technicznie książka, podobnie do poprzedniczek ułożona i zorganizowana jest dobrze. Kolejność rozdziałów jest odpowiednia. Jest też dużo podrozdziałów i śródtytułów które pozwalają łatwiej się poruszać po książce. W organizacji treści pomaga też sporo ramek czy wypunktowań. Po przeczytaniu wszystkich trzech książek stwierdzam, że to jedne z lepiej zorganizowanych książek, które mam na półce.

Podsumowując…

„Mój pierwszy triatlon” dobrze wpisuje się w całą serię trzech książek od Buk Roweru dla początkujących. Książka jest dobrze zorganizowana i dosyć rzeczowo napisana. Z punktu widzenia laika i osoby nie trenującej triatlonu jest to dobre wprowadzenie w triatlon i pokazanie z czym to się je. Można z nią również pierwszy triatlon ukończyć i zapewni podstawy do dalszego triatlonowego rozwoju.

REKLAMA

2 myśli na temat “Mój pierwszy triatlon – Steve Trew

  • 13.01.2016 o 17:07
    Permalink

    Napisał Pan, że książka to dobre wprowadzenie i dobra pozycja dla laika, jednak końcowa ocena to tylko 2,5/5 – co spowodowało tak surowe podsumowanie? Czy tylko wspomniany „brak polotu”? Czy mógłby Pan rozwinąć tę myśl?

    Ja zastanawiam się nad podjęciem triatlonowego wyzwania i tak trafiłam na Pana stronę 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *