Maratony Polskie: Poznań czy Warszawa?

Nie od dziś wiadomo ze w ostatnich latach to właśnie Poznań z Warszawą rywalizują o miano największego i najlepszego maratonu. W 2011 roku górą przynajmniej, jeśli chodzi o frekwencję, był Poznań. W 2012 rzutem na taśmę Stadionu Narodowego wygrała Stolica. Brałem udział w obu tych maratonach, i to zarówno w 2011 jak i w 2012. Sporo przebiegłem, sporo zaobserwowałem. Na tyle dużo, że postanowiłem zrobić małe porównanie obu zawodów.

REKLAMA

Pakiet startowy

Pierwszy plus dla Poznań Maratonu. Z perspektywy czasu uważam, że poznański pakiet był wartościowszy. Nie było w nim nic oszałamiającego, ale pamiętam dobrą maść rozgrzewającą (Perskindol) oraz techniczną koszulkę. Z obu tych rzeczy byłem i jestem zadowolony. Natomiast w Maratonie Warszawskim pakiecie najbardziej charakterystyczną i pamiętną rzeczą był zestaw (6 sztuk) cukierków Halls. Jedno opakowanie do tej pory leży nie napoczęte. Koszulka bawełniana. Nawet ładna, ale musiałem zajrzeć do szafy, by sobie przypominać jak wygląda.

Poznań – Warszawa 1-0

12 Poznań Maraton - na moście Rocha

Trasa

W 2011 lepiej biegło mi się po Warszawie. W 2011 trasa Maratonu Warszawskiego była płaska jak stół. Był, co prawda jeden delikatny podbieg, ale krzywdy nikomu nie zrobił. Trasa była szybka. Na tyle szybka, że dała najlepszy wynik w maratonie na polskiej ziemi. W Poznaniu było trudniej. Trasa, przede wszystkim, prowadziła po dwóch pętlach, na co cześć osób narzekała, a mi było to obojętne. W Poznaniu nie było też tak płasko jak w Warszawie. Kilka delikatnych podbiegów, w tym ten na 41 kilometrze, dawało się we znaki.

W 2012 nastąpiły duże zmiany. Przede wszystkim w Poznaniu wytyczono trasę po jednej pętli. Nie było podbiegu na 41 kilometrze. W tym roku podbieg był na 38 kilometrze. Ulica Serbska pewnie niejednemu śniła się potem po nocach. To było jedyne kryzysowe miejsce na trasie w Poznaniu. Warszawa też miała takie kryzowe miejsce – park w Natolinie. Było wąsko, ciasno, nierówno i pod górę. W tym roku trasa nie była tak szybka jak rok temu. Lecz mimo wszystko Natolin był w połowie drogi, i to był jedyny taki punkt. Poza tym w Warszawie znowu biegło się jak po stole.

Poznań – Warszawa 0-2

Miasto

Trasy w Warszawie i Poznaniu się różnią. W ostatnich dwóch latach w Warszawie zaczyna się w centrum, by potem najkrótszą drogą wybiec poza miasto i wrócić. W ten sposób na trasie mamy cały przekrój miasta. Mamy centrum ze starówką, mamy panoramę warszawskich wieżowców i ogród w Łazienkach Królewskich. Mamy też warszawskie osiedla jak Mokotów czy Ursynów. Mamy wreszcie też, silnie kontrastujące z centrum, pola kapusty pod Powsinem. Taka Warszawa w pigułce.

Poznań czy Warszawa - herby miast

Poznań natomiast biega dookoła. W 2011 pętla, którą obiegaliśmy dwukrotnie okrążała osiedle Rataje i zahaczała o starówkę. W tym roku jedna pętla obiegała cały Poznań – nie wybiegaliśmy jak w Warszawie na pola kapusty, ale starówki było jeszcze mniej niż rok temu. Znowu ją tylko liznęliśmy, tym razem z drugiej strony.

Tutaj nie mam faworyta. Są osoby, dla których jednym z kryteriów wyboru maratonu jest malowniczość trasy. Ja się do nich nie zaliczam. Dla mnie trasa to trasa. Na maratonie się biega a nie zwiedza. Remis.

Poznań – Warszawa 1-1

Miasteczko maratońskie

Tu jest problem. Bo co roku miasteczka były gdzie indziej. W Warszawie krążyły między Agrykolą (2011) a Stadionem Narodowym (2012). W Poznaniu natomiast między Maltą (2011) a Międzynarodowymi Targami Poznańskimi (2012).

Finisz na Stadionie Narodowym był strzałem w dziesiątkę, lecz sama organizacja mi się nie podobała. Rozumiem, że przy takiej ilości osób nie ma miejsca na rozczulanie się na mecie i trzeba podążać dalej, ale w tunelu stadionu czułem się jak krowa prowadzona na rzeź. Po kolei: depozyt, jedzenie. Bez możliwości zawrócenia czy skręcenia gdziekolwiek. Zanim wydostałem się do swoich kibiców na trybunach stadionu obszedłem go pod trybunami, wyszedłem na zewnątrz, wspiąłem się na koronę i po ponownym wejściu na stadion zszedłem na trybuny. Innej drogi nie było.

W Poznaniu było dużo lepiej. Strefa tuż za metą była wręcz ogromna. Droga z mety do kibiców była bardzo krótka. Można było na mecie iść po posiłek, do depozytu czy po prostu posiedzieć gdziekolwiek i kiedykolwiek się chciało. Był luz, była przestrzeń. Wybieram Poznań.

Poznań – Warszawa 1-0

34 Maraton Warszawski - finisz

Kibice

Najlepsi kibice na maratonie są w Poznaniu – takie stwierdzenie utarło się jakiś czas temu. I może było ono aktualne, ale jakiś czas temu. W ostatnich latach poziom kibicowania się wyrównał. Biegając nie odczułem wielkiej różnicy pomiędzy kibicami w Warszawie i Poznaniu.

Jeszcze w zeszłym roku wygrał Poznań. Wrażenie robiły dzieciaki na Ratajach i punkt kibicowania pod AWF. Było głośno, wesoło i noga sama szła do przodu. Poza tym większość trasy obstawiona była kibicami. Myślę, że przez fakt dwóch pętli, ustawili się oni zdecydowanie gęściej niż by zrobili na jednej pętli. Warszawa wypadała bladziej. W Warszawie różnicę w zeszłym roku robiły zespoły muzyczne, którym było naprawdę sporo. Ilość kibiców też zaskoczyła, lecz mimo wszystko w Poznaniu było ich więcej.

W tym roku stawka się wyrównała. W tym roku i Warszawa wystawiła reprezentacje swoich szkół podstawowych. Było zdecydowanie głośniej i bardziej kolorowo niż w zeszłym roku. Pomogła też trasa. Powrót do centrum dużo lepiej skomunikowaną i zamieszkaną Puławską zamiast Sobieskiego był strzałem w dziesiątkę. Kibice dopisali. Kibice warszawscy w moim odczuciu dorównali tym z Poznania.

Poznań – Warszawa 2-1

Podsumowanie

Wynik wskazał 5-4 dla Poznania, lecz tak naprawdę oba maratony są porównywalne. Jeśli ktoś chce szybszą trasę – polecam Warszawę. Jeśli komuś nie zależy aż tak na trasie, a woli mieć dobrą oprawę dookoła maratonu – polecam Poznań. Każdy z tych maratonów i każde z tych miast ma coś innego do zaoferowania.

Na koniec jeszcze raz: Poznań czy Warszawa? – tym razem w pigułce.

Poznań Maraton Maraton Warszawski
pakiet startowy 1 0
trasa 0 2
miasto 1 1
miasteczko maratońskie 1 0
kibice 2 1
RAZEM 5 4

A ty? Który maraton wybierasz?

REKLAMA

5 myśli na temat “Maratony Polskie: Poznań czy Warszawa?

  • 02.12.2012 o 19:44
    Permalink

    Ciekawe porównanie. Biegłam i w Poznaniu (2011) i w Warszawie (2012) i chyba właśnie ta malowniczość warszawskiej trasy przekonuje mnie bardziej do tego maratonu. Kiedy biegłam w Poznaniu były dwie pęle – to żaden dramat, ale to zawsze trochę mniej atrakcyjne niż jedna. Za to tegoroczny pomysł na metę w hali Targów Poznańskich wydaje mi się bardzo dobry. Generalnie wolę Maraton Warszawski, ale wcale się nie zarzekam, że już nie pobiegnę w Poznaniu.

    Odpowiedz
  • 02.12.2012 o 20:59
    Permalink

    W Poznaniu w tym roku była koszulka techniczna? To miło 🙂
    Z punktu widzenia Pozaniaka i moich startów w Warszawie dwa lata temu, a w Poznaniu w roku ubiegłym punktowałbym następująco:
    Pakiet startowy: Poznań-Warszawa 0:1
    Trasa: Poznań-Warszawa 0:1
    Miasto: Poznań-Warszawa 0:1
    Miasteczko maratońskie: Poznań-Warszawa 1:1
    Kibice: Poznań-Warszawa 1:0
    RAZEM: Poznań-Warszawa 2:4
    Przyznam, że wynik powyższy mnie zaskoczył zaskoczył 😉

    Odpowiedz
  • 04.12.2012 o 00:15
    Permalink

    Ja zaliczyłem oba w 2012 (plus Waw w 2011) i ciężko jest mi rozstrzygnąć co lepsze, więc spróbuję punktami tak jak Ty:)

    Pakiet startowy: Poznań-Warszawa 2:0 (koszulka techniczna vs sterta reklam!)
    Trasa: Poznań-Warszawa 1:2 (w Waw biegłem miejscami, w których mieszkałem, bywam, podobało mi się. W Poz w dużej mierze czułem się obco)
    Miasto: Poznań-Warszawa 1:1
    Miasteczko maratońskie: Poznań-Warszawa 1:1 (niby Poznań lepszy, ale Stadion..)
    Kibice: Poznań-Warszawa 2:1 (kibicowało mi prawie 17 osób na trasie!! vs kibice na Ursynowie byli cudowni, ale jednak..)

    RAZEM: Poznań-Warszawa 7:5.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *