Maraton: 5 błędów, których mogłem uniknąć…

Maraton nie wybacza. Takie 10 kilometrów da się pobiec z marszu. Półmaraton również. Na krótszych biegach nawet jak coś pójdzie nie tak, to sobie poradzimy. Natomiast jak coś zawalimy na maratonie to skończyć się to może piękną katastrofą. Ja miałem takich kilka…

REKLAMA
Nie wiem który błąd był największy, ale każdy z nich powodował, że kończyłem w czasie nie takim jaki sobie zakładałem. Czasami była to katastrofa i wynik w rejonach 5 godzin, czasami strata tylko 5 minut, ale te 5 minut też boli kiedy walczyłem o życiówkę.

Kupiłem sobie na Expo nowy żel…

Klasyczny przykład kombinowania na ostatnią chwilę. Bo właśnie w ostatniej chwili zorientowałem się, że brakuje mi żeli… Wtedy korzystałem regularnie z żeli Nutrendu. Te miałem sprawdzone i nie miałem po nich sensacji. No, ale na maraton brakowało. Obszedłem więc Expo i co… i nic… Nutrendu nikt nie ma. Kupiłem Vitargo…

Sensacji na szczęście wielkich nie było ale po Nutrendach tradycyjnie nic się nie działo. Vitargo natomiast odbijało mi się nieprzyjemnie do samej mety. Nie ten smak, nie ten skład. Żołądek nie nauczył się jak tą mieszankę w warunkach bojowych trawić.

Nie jest to wina Vitargo tylko moja. Później wiele razy używałem żeli Vitargo i było dużo lepiej. Natomiast ten pierwszy raz wspominam okropnie.

A wystarczyło na kilka dni czy tygodni przed, kupić więcej tego sprawdzonego Nutrenda…

Rano zjadłem za dużo węglowodanów…

Z reguły nie przejmuję się dietą, liczeniem ile czego zjadłem i dlaczego tego nie powinienem. Śniadania przed startem jadam też najczęściej takie same jak na co dzień. Raz mi się natomiast zachciało zrobić sobie ładowanie węglowodanowe… A więc najpierw 3 dni bez węglowodanów, a potem 3 dni na węglowodanach. Nawet śniadanie przed startem było stricte węglowodanowe. Efekt?

Do piętnastego kilometra było ok, a potem od 15 do 25 wszystkie toi-toiki moje. Dosłownie wszystkie plus jeden krzak. Siły w nogach były, ale co z tego jak biegałem interwałowo od toi-toia do toi-toia… Końcówkę pobiegłem już bez problemów ale co straciłem wcześniej to straciłem.

I znowu jest tak jak z tym Vitargo. To nie „ładowanie węglowodanami” jest złe tylko to, że nigdy tego nie robiąc i nie wiedząc jak to dokładnie działa, testowałem to przed samym startem. Efekt – mizerny…

A wystarczyło nie kombinować i zjeść to co zawsze, czyli kilka kanapek i jajka na miękko.

Orlen Warsaw Marathon - na trasie

Zacząłem finisz na 35 kilometrze…

Błąd który swego czasu prawdopodobnie kosztował mnie życiówkę. Przed tym biegiem życiówka wynosiła 3:28. Wystartowałem z grupą na 3:30 i biegłem z nimi jak po sznurku na 3:30 brutto. 5, 10, 15, 20, 25, 30 kilometr wszystko szło zgodnie z planem. Aż nadszedł kilometr 35 gdzie na punkcie odżywczym grupa się rozsypała i nagle wszyscy zostali za mną. Nie czekałem. Pobiegłem sam. Podkręciłem tempo i wyprzedzałem innych. A potem co… koło 39-40 zaczęło mnie odcinać. Nie byłem w stanie sam utrzymać przewagi nad balonikiem na 3:30 i w końcu pacemakerzy mnie dogonili. Skończyłem w 3:30 netto, a życiówka nadal stała i stoi na 3:28…

A wystarczyło trzymać się planu i biec z pacemakerami do 40 kilometra.

Nie zszedłem kiedy było mi słabo…

To chyba największy przykład nie tyle błędu, co mojej głupoty.

Do Wrocławia pojechałem na antybiotykach. Do tego było bardzo gorąco tego dnia. Czułem się osłabiony ale wystartowałem. Co prawda asekuracyjnie bo nie czułem się w pełni sił. Lecz asekuracja nie pomagała i z każdym kilometrem czułem się coraz gorzej. Około 20 kilometra już tylko powłóczyłem nogami. Gdzieś po 30 kilometrze było mi już tak słabo, że leżałem na chodniku, a kibice podawali mi wodę.

Wtedy powinienem zejść. A nawet powinienem zejść jeszcze wcześniej bo to nie pierwszy raz kiedy czułem się słabo. Na tym 30-ktorymś było mi już tak słabo, że leżałem na chodniku. Gdyby mnie wtedy zauważyli sanitariusze to skończyłbym w karetce… Szkoda, że tego nie zrobili…

A wystarczyło po prostu schować dumę (Co?! Ja nie nigdy nie zejdę z trasy!!) do kieszeni i pomyśleć o własnym zdrowiu. Zdrowie ma się tylko jedno, a skoro już nawet iść nie miałem siły to powinienem zejść. Skończyłbym bez cierpienia na trasie.

Orlen Warsaw Mararton - meta

Pojechałem na maraton prosto z pracy…

A w zasadzie to po 7 dniach w pracy z rzędu… Bo co? Ja nie pobiegnę maratonu po tygodniu pracy?! Ja?!?! Potrzymaj mnie piwo i patrz…

Prawda jest taka, że nie pobiegnę. Ja taki właśnie mocno przemęczony pracą pojechałem do Gdańska. Efekt? Do 20 biegło mi się dobrze, a potem… stanąłem. Wyższa temperatura też pewnie dołożyła swoje ale żeby aż tak?! Żeby już na 20 kilometrze mi sil zabrakło? Efekt był taki, że od 20 do 30 jeszcze walczyłem, a potem, kiedy mnie wszystkie baloniki minęły zrobiłem sobie spacer do mety. Dumny z tego nie jestem…

A wystarczyło wziąć z jeden dzień odpoczynku bezpośrednio przed zawodami i więcej odpoczywać w ostatnim tygodniu. To takie proste…

REKLAMA

Zobacz także:

Co robić na trzy tygodnie przed maratonem? Trener podpowiada! Orlen Warsaw Marathon już za trzy tygodnie. Dla wielu biegaczy to główny start tej wiosny. Co robić w ciągu ostatnich tygodni opowie nam Raf...
Co możesz zrobić na dwa dni przed maratonem? Z treningowego punktu widzenia nic nie możesz zrobić. Pod tym kątem już dawno powinieneś być przygotowany. Natomiast poza treningiem jest je...
10 pomysłów jak spieprzyć maraton Rok temu napisałem mini poradnik "Przebiec maraton: O czym warto pamiętać". W tym roku ten temat wraca, bo zaczyna się też kolejna maratońsk...
Przebiec maraton: O czym warto pamiętać W przededniu Orlen Warsaw Maratonu dostałem wiadomość od Marcina, który pojutrze stanie na starcie swojego debiutanckiego maratonu. Marcin p...

Skomentowali

  • js
    18.08.2015 at 18:24
    Permalink

    Część,
    Za 2 miesiące biegnę swój pierwszy maraton. Mam jeszcze trochę czasu aby potestować żele. Jakie polecasz?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      18.08.2015 at 20:27
      Permalink

      Warte przetestowania:
      – Agisko – najbardziej kaloryczne (dające najwięcej energii)
      ALE – o rzadkiej konsystencji przez co choć kalorii mniej to łatwiej go przyswoić i nie trzeba popijać

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *