Latarka czołowa Mactronic Freeq – czego się po niej spodziewać?

Kilka dni temu przyjechała do mnie paczka z czołówką Mactronic FREEQ. W wersji kolorowej wygląda trochę jak zabawka. Pasek dookoła głowy przypomina ten z okularów pływackich. Ale choć jest mała, lekka i niepozorna to ma spore możliwości.

REKLAMA

W przód i w tył

Przede wszystkim jest to jedna z tych czołówek która oferuje oświetlenie zarówno w przód jak i w tył. Składa się w ten sposób z dwóch elementów. Część przednia jest lżejsza, mniejsza i mieści w sobie główne oświetlenie w postaci diody „LG 3W Gen2 LED” o mocy 140 lumenów oraz dwóch małych „3m Red LED”. W przedniej obudowie mieści się też całkiem spory przycisk do włączania i przełączania się miedzy trybami. Całość ma możliwość regulacji kąta padania światła – od 0 do 90 stopni.

Mactronic FREEQ - przód

Z tyłu znajduje się drugi element zestawu. Jest większy i cięższy ponieważ mieści w sobie akumulator 3.7V 600mAh ładowany poprzez USB. Akumulator ma postać „paluszka” więc kiedy dokona już swojego żywota można go wymienić. Można też na długie biegi czy wyprawy, gdzie nie ma możliwości ładowania przez USB, zabrać kilka naładowanych uprzednio akumulatorów. To bardzo wygodne rozwiązanie.

Mactronic FREEQ - tył

Tylna część mieści też oczywiście w sobie oświetlenie w postaci dwóch małych diod. Prawdopodobnie również „3m Red LED”. Mogą świecić światłem ciągłym lub pulsującym oznaczając naszą pozycję dla znajdujących się za nami. Jesteśmy przez to lepiej widoczni po zmroku.

Osiem trybów świecenia

Latarka oferuje aż 8 różnych trybów świecenia. Sześć z nich dotyczy oświetlenia przedniego:

  • 100 % – 6 h 50 min,
  • 50 % – 11 h 35 min,
  • 10 % – 36 h 10 min,
  • 3 % – 78 h,
  • Red LED – 23 h,
  • Red LED flashing – 50 h.

A dwa oświetlenia tylnego:

  • Rear LED – 11 h,
  • Rear LED flashing – 29 h.

Każdy tryb w innym stopniu zużywa baterię. Tak jak wspomniałem można ją ładować przez USB, lub wymieniając cały akumulator w postaci paluszka AA.

Mactronic FREEQ

Co jeszcze?

Producent wymienia jeszcze wodoodporność (ale nie wodoszczelność) latarki i odporność na upadki. Latarka ma też diodki sygnalizujące niski stan baterii i ładowanie. Tych jeszcze nie sprawdziłem. Póki co ograniczyłem się do rozpakowania latarki.

W najbliższym czasie przyjdzie czas na zabranie jej na trening. Nie będzie to trudne ponieważ 80% treningów robię ostatnio po zmroku. Zobaczymy czy Mactronic zastąpi mojego „starego dobrego” Petzla?

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *