Kalenji Ekiden 50 – tani but nie do zdarcia

Jak by na niego nie spojrzeć, to najtańszy but biegowy świata. No może nie najtańszy całkowicie, ale najtańszy z tych, co posiadają jakąś rozpoznawalną markę. Kosztuje całe 49,99 zł. Nie jest to dużo. To jest nic, jeśli chodzi o buty biegowe, ale to już nie jest bezimienny bazarowy bucik. But zasadniczo jak podaje producent: „dla mężczyzn biegających rekreacyjnie po drogach asfaltowych i polnych”. Zasadniczo tak. Choć ja sam osobiście jego definicję mocno nagiąłem.

REKLAMA

Podstawowe informacje

Parametry

  • amortyzacja – mała
  • stabilizacja – mała
  • elastyczność – umiarkowana
  • waga rozmiaru 12US – 286 g
  • spadek pięta-palce – brak danych
  • cena katalogowa – 49 zł

Wyglądem nie bije na kolana, chociaż minimalistyczna koncepcja z dużą ilością białego, może się podobać. A już na pewno ładnie wyglądają w komplecie z białymi skarpetkami. Sporo siateczki, co da się odczuć w lato, gdy stopa ma w miarę sensowny przewiew. Oraz w zimę, gdy but po prostu szybko puści wodę do środka.

Stopa leży w nim miękko i mimo, że szwy nie są jakoś specjalnie ugłaskane, to z reguły nic nie uwiera. Jedyne, do czego mógłbym się uczepić, to szerokość i wykończenie języka. Nie wiem może jest za wąski, może mógłby być inaczej wszyty lub inaczej wykończony na brzegach… Faktem jest, że czasami uwiera w wierzch stopy. Ale to kwestia wprawy. Teraz już tak je zakładam i tak sznuruję, że uwierać nic nie ma prawa.

Kajenji Ekiden 50 - czyste

Podeszwa miękka. Takie lubię i na to zwracałem uwagę pierwszy raz je zakładając i biegając między półkami Decathlonu. Wtedy pierwszy raz doświadczyłem, co to amortyzacja i pianka EVA. Moja przyzwyczajona do spartańskich warunków stopa, czuła to aż za dobrze.

A gdy wieczorem wyszedłem na trening, czułem jakbym leciał. Tak miękko i sprężyście pod nogami jeszcze nigdy nie miałem. Czułem jakbym pierwszy raz założył buty. Czułem jakbym pierwszy raz biegał! Po serii bazarowych butów, gdzie niemal wszystko, co leży w kartonach jest twarde jak kalosz, zwracam na to uwagę. Teraz czuję jak stopa biegnie. Czuję podłoże pod nią.

Pierwsze Kalenji kupiłem na Maraton Warszawski. Na maratonie spisały się dobrze. No może prawie dobrze, bo odbiłem sobie paznokieć, którego uratować się nie dało i który w końcu zczarniał i zszedł. Nie wiem czy to od butów czy nie, bo następne setki kilometrów już nic się w nich nie działo. Ale co do samego biegania w maratonie, to nie miałem z nimi najmniejszego problemu. Zero obtarć, pęcherzy i dyskomfortu na trasie.

Po maratonie biegałem już tylko w tych Kalenji. Nawet po lesie. Początkowo, było mi szkoda w białych butach zasuwać po leśnych błotach, ale wszystko jest do przełknięcia. Po pierwszym błocie już mi było ich mniej żal. Potem wpakowałem się w błoto po raz drugi, trzeci, czwarty i… sto czterdziesty trzeci. Wygląd butów przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Całą zimę w nich biegałem.

Upodliłem je tak, że mycie już nie pomagało. Ale co ciekawe, dopiero po około 1200 km zobaczyłem ubytki w siateczce. Na samym czubku z przodu lewego buta zaczęła się strzępić. Wnętrze? Lekko wydarte na piętach, równomiernie w obu butach. Ale tylko lekko, czyli tak, że póki co w ogóle tego nie czuć podczas biegu. Podeszwa? Co ciekawe cała. Bieżnik się lekko wytarł od biegania, to normalne, ale jest w dobrym stanie. Znaczenie mają tu też według mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, moja waga, gdzie przy wzroście 190 cm ważę średnio 76 kg. Mniej kilogramów do przenoszenia, to i buty dłużej wytrzymują. Po drugie, to warunki w jakich biegam. Głównie jest to las, czyli miękko. Nie zdzieram tak gumy z podeszew kręcąc się na twardym asfalcie, tudzież jeszcze twardszej kostce brukowej. W efekcie, mimo że już z pierwotnej amortyzacji wiele nie zostało, to dalej ich używam. Choć teraz już tylko na trasy leśne, ale mimo wszystko nadal są niezastąpione w miejscach o wątpliwej nawierzchni.

Kajenji Ekiden 50 - po kilkuset kilometrach

A jeszcze warto wspomnieć o tej wątpliwej nawierzchni. Bo jako że jest we mnie taki mały biegowy wariat, to czasami biegam po lesie w sposób iście ekstremalny.

Że buty lądowały regularnie w jakimś mniejszym lub większym błocku – już pisałem. A że je regularnie zakopywałem w głębokim śniegu, kiedy miałem dość dużych dróg i przedzierałem się tymi małymi. Tego jeszcze nie pisałem, ale to też wytrzymały. Albo, że topiłem je w lodowatej wodzie, kiedy zapragnąłem biegać zimą po mokradłach. Takie wariactwo zrobiłem, co prawda tylko raz i buty dosłownie zamarzły, ale… też wytrzymały.

Zużycie

Natomiast co do wytrzymałości… W butach tych potrafiłem przebiec nawet i ponad 1500 kilometrów. Ciężko to stwierdzić, bo z początku biegowej przygody nie prowadziłem dokładnych statystyk jeśli chodzi o buty.

W każdym razie dosłownie „zarżnąłem” każdą ze swoich par tych butów. Tutaj znajdziesz test co z tych butów zostawało po 1500 kilometrach.

Podsumowując

Podsumowując jest to idealny but do rozpoczęcia przygody z bieganiem. Nie powala parametrami technicznymi ale jest bardzo wytrzymały i wbrew opisowi ze strony producenta, że jest to but „dla mężczyzn biegających rekreacyjnie po drogach asfaltowych i polnych” wytzymuje bardzo wiele. Jak na but za 50 zł… To całkiem nieżle.

REKLAMA

Skomentowali

  • Beata
    23.10.2012 at 23:04
    Permalink

    A jak oceniasz te buty z perspektywy czasu w porównaniu z innymi? Chodzi mi szczególnie o amortyzację. Ja teraz biegam w ich damskiej wersji i mam wrażenie, że amortyzacja mogłaby być lepsza. Tyle, że ja w innych butach jeszcze nie biegałam…

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      25.10.2012 at 20:03
      Permalink

      Amortyzację w Kalenji oceniam nieźle. Jeśli bym miał mówić o nowych butach to jest nawet porównywalna z bardziej znanymi markami. Ja przynajmniej nie odczuwam większej różnicy. Trochę gorzej jest z jej trwałością, bo w porównaniu do innych butów, Kalenji dosyć szybko się ubijają. Z tego też powodu Kalenji z większym przebiegiem używam głównie do biegania po lesie. Po lesie amortyzacja nie jest mi już tak potrzebna, więc buty się sprawdzają dobrze. No i wiele wytrzymują. Wytrzymałość to ich spory plus.

      Odpowiedz
  • Gewcio
    25.05.2013 at 15:41
    Permalink

    A dostanę gdzieś te buty w cenie 50zł w rozmiarze 42 1/2?

    Odpowiedz
  • Tomek
    13.09.2013 at 23:23
    Permalink

    Kupiłem je niedawno i szukam jakiś opinii co do biegania w nich zimą. Stopy w nich nie marzły? Jak je oglądam to wyglądają mi na typowo letnie. Wrażenie po bieganiu w nich zimą Panie Pawle?

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      17.09.2013 at 21:35
      Permalink

      Mogę tylko potwierdzić Twoje przypuszczenia. Biegałem w nich w zimę i ciepło nie jest. But jest na tyle przewiewny, że kiedy po biegu w głębokim śniegu mi przemakał, to stopy już tylko i wyłącznie marzły. Inne buty (robione z myślą o trudniejszych, czy też zimowych warunkach) potrafią w takich przypadkach nieco ogrzać stopę (a raczej zatrzymać trochę ciepła tak by nie wychłodziła się za szybko).

      Odpowiedz
      • Maciej
        19.09.2013 at 09:11
        Permalink

        Biegając w tych bucikach od ponad 1,5 roku mogę w 100% zgodzić się z Pawłem. CO do biegania w zimie … hmm, co kto woli, faktycznie super ciepłe nie są, ale dopóki nie biegamy po mokrym i nie przesiąkną, to nie jest źle. Przebiegałem całą zimę i odmrozić się nie odmroziłem. Stopa w czasie treningu się grzeje sama w sobie, więc problem zimna jako takiego istniał tylko na początku 🙂

  • gozdek
    08.04.2014 at 11:46
    Permalink

    Ekiden 50 to moje pierwsze buty biegowe (model ten sam co Twoj tylko edycja maj 2013). przebieglem w nich przez kilka miesiecy lekko ponad 500km w tym kilka polmaratonow (takze terenowych), oraz kilka razy odcinki 26km.

    Hmmm. Lekkie, praktycznie nie czuc ich na nodze. Pierwsze 2-3 treningi na dystansie 3-5km super. Wszystko bylo ok az do mojej pierwszej dychy ktora zrobilem w tych butach – wysiadly mi oba kolana. I to tak na amen. Ponad miesiac kulalem, a pierwszy tydzien po biegu praktycznie nie chodzilem. Odczekalem 1,5 miesiaca i zaczalem znowu biegac.
    Jakos sie to niby wygoilo, ale jednak zawsze po biegu czulem kolana i zaczynalo cos lekko kluc w prawej pachwinie (mijalo po kilku kilometrach).
    Po 2-2,5 miesiach treningu przyszedl pierwszy polamraton (Kampinoski). Przebieglem chyba nawet spoko (1:47.01) jak na 33 letniego debiutanta po 2,5 mies treningow 🙂 Jednak po biegu zaczela mnie mocno bolec pachwina. Na tyle mocno ze do konca roku juz wcale nie biegalem. W miedzyczasie udalem sie do fizjoterapeuty aby cos poradzil. Dal cwiczenia i powiedzial zebym kupil odpowiednie buty.

    Nie posluchalem sie i nadal biegalem w Ekiden50… Pachwina dzieki cwiczeniom wracala do normy, ale nadal ja czulem po biegu.
    Po ktoryms treningowym polmaratonie (przygotowywalem sie do Orlen Maratonu ’14) tak mnie bolaly podeszwy stop i kolana ze stwierdzilem iz zaryzykuje i kupie buty dopasowane do mojego stylu biegania.

    Nagrano mnie na kamere itp. Kupilem Asics Gel-Pulse 5.

    Niebo a ziemia! juz na drugim treningu w tych butach przebieglem 30km – fakt ostatnie 4km byly ciezkie ale nie z powodu kolan czy pachwiny ale ogolnego zmecznia. W Ekiden50 meczylem sie niesamowicie juz po 15-16km, moze nie tyle meczylem co musialem walczyc z bolem.

    Poza tym na kamerze zoabczylem jak te Ekiden trzymaja stope, a raczej jej nie trzymaja – moja pieta przy kontakcie z bieznia poprostu prawie cala wysuwala sie poza obreb podeszwy.

    Po zmianie na porządne buty nie mam problemow z kolanami, pachwinami itp.

    13 kwietnia proba generalna na Orlen Marathon. Cel: czas ponizej 4h.

    PS Nie przekreslam tych butow calkowicie – byc moze dla kogos kto tygodniowo biega 10km, max 15km beda ok, ale jesli masz zamiar biegac polmaratony, czy maratony to lepiej kupic cos lepszego. Ja zaoszczedzilem na pierwszych butach i polem musialem 200 wydac na fizjoterapeute + 350 na nowe buty. Szkoda czasu, kasy i zdrowia 🙂

    Odpowiedz
    • Kuba
      26.08.2014 at 21:33
      Permalink

      No ja ze swoich doświadczeń mogę dodać tylko, że lepiej się biega w nawet zupełnie zarżniętym dobrym bucie, niż całkiem nowym ale ogólnie kiepskim.

      Dobry but to nie tylko amortyzacja, ale i dobre trzymanie stopy, dopasowanie, niska waga, płaskie szwy (lub ich brak), porządne materiały. I choć po 3000km z amortyzacji niewiele już zostanie, to cała reszta wciąż procentuje. But nie staje się cięższy, ani stopa nie zaczyna nagle latać… a wręcz jest odwrotnie – czas tylko dopasowanie poprawia (generlanie).

      Oczywiście – z dobrymi butami kupujemy w pakiecie całą markeingową otoczkę, która sprawia, że cena jest zwykle mocno przesadzona. To może odrzucać, nie tylko dlatego że drogie, ale i dlatego że właśnie zawyżone. Na szczęście obserwuję u nas tendencję wzrostową jeśli chodzi o obniżki modeli z poprzedniego sezonu (wcale nie gorszych od aktualnych! po prostu innych) więc można poszukać i znaleźć za zupełnie przyzwoite pieniądze nawet topowe modele (żeby nie być gołosłownym – Nike Pegasus30 można powszechnie dostać za 270zł [lato 2014] co jest bardzo racjonalną ceną jak zestawimy ją z katalogową 450zł za nowe Pegasusy31, widziałem Asics Nimbus15 za 400zł, a wyjściowa cena to chore 630zł). Generalnie za mniej niż 300zł można znaleźć sobie znakomite buty.

      Ja w swoich starych parach robiłem po ładnych kilka tys km i patrząc na ich cenę przez ten pryzmat, to zwróciły mi się w zupełności. A komfort biegania miałem wysoki (poza siadająca amortyzacją rzecz jasna), no i miałem frajdę przy kupnie – bo kto nie lubi kupować wychwalanych flagowych produktów 😉

      Odpowiedz
  • Joanna
    03.08.2014 at 23:49
    Permalink

    O kurcze, jestem w szoku – przebiegłeś w nich aż 1400 km? Moje się rozsypały po niecałych 140 km! A ważę 20 kg mniej od Ciebie! Może jeszcze nie całkiem, ale siateczka w jednym bucie pękła, skarpetka prześwieca, a w obu zapiętkach od środka jest wytarta wyściółka do żywego. Podeszwa się nawet tak bardzo nie zużyła. I wcale nie biegam ekstremalnie – głównie po udeptanej trawie, delikatnie, bom początkująca. I tylko latem – więcej nie zdążyłam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *