Jak przez 2 lata zmienił się Poznań Maraton?

Maraton poznański jak to tej pory doczekał się 14 edycji. Pierwsza z nich miała miejsce w 2000 roku. Ostatnia, raptem tydzień temu. W trzech ostatnich dane mi było uczestniczyć i mogłem zaobserwować jak na przestrzeni tych lat zmienił się Poznań Maraton. A raczej, co zmieniło się wraz z przeprowadzką z Malty na Targi?

REKLAMA

Miasteczko maratońskie

Lokalizacja miasteczka to największa zmiana, jaka odbyła się na poznańskim maratonie. W 2011 maraton rozrzucony był po całym Poznaniu. Pakiety odbierało się w poznańskiej Arenie, start biegu ulokowany był na ul. abp. Baraniaka, a meta nad samym jeziorem Maltańskim. Miejsce to miało swój niepowtarzalny urok i bardzo dobrze je wspominam, ale wraz że wzrostem ilości biegaczy stało się po prostu za małe.

Tak, więc w 2012 maraton przeniósł się na tereny Międzynarodowych Targów Poznańskich. To rozwiązało problem miejsca, bo na Targach jest go tyle, że przy odpowiedniej organizacji zmieściłoby się nawet 20 tys. biegaczy. Plusem jest też to, że wszystko jest w jednym miejscu: biuro zawodów, targi, depozyty, start i meta. Nie trzeba jeździć po Poznaniu za maratonem, bo on w całości mieści się na Targach. To wielka zmiana na plus. W tym roku plus był jeszcze o tyle większy, że miasteczko było jeszcze bardziej zintegrowane. W zeszłym roku z mety do depozytu miałem kilkaset metrów, w tym może raptem 100. Pal licho, że kawałek po schodach ale było blisko jak diabli.

12 Poznań Maraton - na moście Rocha

Logistycznie

W 2011 logistyka wyglądała tak – stacja PKP, biuro w Poznań Arenie, nocleg na Chwiałce, start i mata na Malcie. Po biegu jeszcze trzeba było z Malty wrócić na dworzec PKP. Przy trwającym jeszcze maratonie i korkach spowodowanych zamknięciami ulic stanowiło to nie lada wyzwanie. Nie powiem, że to była łatwa logistyka.

W 2012 było lepiej – stacja PKP, biuro na terenie Targów, nocleg na Arenie, start i meta na Targach. Z targów na dworzec PKP jest rzut beretem. Wystarczy przejść przez ulicę. W porównaniu z rokiem 2011 było dużo łatwiej.

W 2013 było jeszcze łatwiej, bo juz znajomo. Więc tak: stacja PKP, biuro na terenie Targów, nocleg na Chwiałce, gdzie znałem już drogę i poszedłem na pieszo, start i meta na Targach. Z punktu widzenia odwiedzającego Poznań – prościej się nie dało.

Pakiety startowe

Rzeczą, która w pakietach się przez te trzy lata nie zmieniła są niebieskie worki sznurkowe, w których wydawane są pakiety startowe. Nie są najwyższej jakości, ale do wożenia ciuchów biegowych na zawody się nadają. Do noszenia ich samych na plecach – niekoniecznie.

Największa zmiana w pakietach, poza różnymi ulotkami, które i tak wylądują w koszu, są koszulki. Wizualnie zmieniły się niewiele. W każdym z trzech lat koszulka była biała i z grubsza z logotypami tych samych sponsorów. Zmienił się natomiast materiał. Kiedy biegłem w Poznaniu po raz pierwszy koszulka była bawełniana. Kiedy biegłem drugi i trzeci raz – techniczna. Na tej z 2012 roku podpisał mi się nawet Scott Jurek. W każdym razie zmiana jest zdecydowanie na plus.

13 Poznan Maraton - na trasie z Weroniką

Trasa

Ocena trasy to najbardziej subiektywna ocena. To też wybór pomiędzy trasa dwupętlową z 2011, a trasa jednopętlową z 2012 i 2013 roku.

W 2011 wiele osób narzekało na dwupętlową trasę, ale mi ona odpowiadała. Pierwszy raz widziałem Poznań na oczy, więc fakt, że po półmetku biegłem znajomą już trasą działał na moją korzyść. Mi dwie pętle się podobały, ale z tego co zauważyłem, byłem pod tym względem wyjątkiem.

W 2012 Poznań zaprezentował jedna trasę. Około 1/4 jej części prowadziło ulicami znanymi z poprzedniego roku. Tym razem za półmetkiem nie miałem tego komfortu znajomości trasy. Technicznie trasa była podobna to tej dwupętlowej. Było względnie płasko i szeroko, ale trochę delikatnych zbiegów i podbiegów się znalazło.

Obecny 2013 rok utrzymał tą trasę. Nadal była jedna pętla, z lekkimi podbiegami i zbiegami. Jedyną zmianą, niestety na minus, był podbieg po kostce brukowej na ostatnim kilometrze.

Frekwencja

Oceniać frekwencje jest najłatwiej, bo wystarczy wyciągnąć liczbę uczestników z kolejnych lat. Wygląda ona tak.

  • 2011 – 4630 osób
  • 2012 – 5425 osób
  • 2013 – 5680 osób

Poznań Maraton rośnie jak wszystkie inne uznane w kraju maratony, choć w ubiegłym roku ten wzrost był niewielki. Jeszcze w 2011 był największym maratonem w Polsce i regularnie gościł najwięcej maratończyków w kraju. W 2012 utracił palmę największego na rzecz Maratonu Warszawskiego i tak też zostało w tym roku. Czy wróci na piedestał? Raczej nie, bo Maraton Warszawski w ciągu tych trzech lat zanotował dużo większy wzrost i lideruje zdecydowanie. Na chwilę obecną Poznań stabilnie usadowił się na drugim miejscu największych polskich maratonów.

14. Poznan Maraton - ostatnie kilometry
fot: Emilia P

Finisz

Jedyna rzeczą, która zmieniła się na gorsze jest finisz. Malta miała swój niepowtarzalny klimat i tym finisz na niej się wyróżniał. Tak jak charakterystyczny jest warszawski finisz na Stadionie Narodowym czy łódzki na Atlas Arenie tak charakterystyczna była Malta. Cieszę się, że chociaż raz mogłem tam finiszować. Tym bardziej, że był to finisz bardzo szczęśliwy bo na życiówkę.

Natomiast finisz na targach… jest taki jak wszędzie. Ostatnia prosta, na wprost brama z zegarem, po bokach kibice za nimi budynki. Widok taki, jaki może być wszędzie. Owszem miejsca za meta jest zdecydowanie więcej niż na Malcie, ale to nie ten klimat.

Poznań Maraton - medale

Reasumując

Poznań Maraton się zmienił i urósł tak samo jak zmienia się i rośnie bieganie w Polsce. Stracił, co prawda palmę największego polskiego maratonu, ale tegoroczne zawody były lepsze od tych sprzed dwóch lat. Przeprowadzka na Targi była jedynym rozsądnym wyjściem, dzięki czemu maraton zyskał miejsce i dużo łatwiej się wokół niego poruszać. Jest miejsce, jest lepsza logistyka są koszulki techniczne… Nawet medal zmienił kształt i co niektórzy nazwą go lepszym. Szkoda tylko jednego. Tego specyficznego klimatu Malty… Ale nie można mieć wszystkiego. Albo klimat, albo wygoda.

A dlaczego o tym właściwie pisze? Bo chcę spiąć klamrą te trzy starty, bo za rok w Poznaniu nie pobiegnę. Kiedy się znowu na nim pojawię – nie wiem. Na razie chcę dać szansę innym maratonom.

REKLAMA

Jedna myśl na temat “Jak przez 2 lata zmienił się Poznań Maraton?

  • 19.10.2013 o 14:47
    Permalink

    Jakoś nie potrafię się z Tobą zgodzić w dwóch kwestiach (ale to przecież wynika z indywidualnych upodobań). Po pierwsze meta na MTP rownież ma swój klimat (nigdzie indziej poza Poznaniem nie ma MTP), w moim odczuciu lepszy niż Malta. Poza tym meta na Malcie wciąż jest na połówce 🙂 Po drugie na co mi tyle koszulek technicznych – już nie mam co z nimi robić. Zdecydowanie wolę koszulki bawelniane (byle by tylko były dobrej jakości).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *