IV Festiwal Biegowy, czyli kibicowanie

Drugi dzień Festiwalu Biegowego w Krynicy upłynął pod znakiem kibicowania. Najpierw zaocznie Emkowi na trasie Biegu 7 Dolin, potem osobiście startującym w Życiowej Dziesiątce Taurona a na sam koniec finisherom setki. Ja tego dnia miałem dzień wolny. A przynajmniej dzień wolny od biegania.

REKLAMA

Ale zanim mogłem kibicować musiałem się obudzić. A to było dosyć brutalne. Z tych wszystkich festiwalowych emocji zapomniałem poprzedniego wieczora wyłączyć budzik i zerwał mnie na nogi już o 6 rano. Nosz kurna mac… Zakląłem, wyłączyłem budzik, pomyślałem że Emek już od dwóch godzin jest na trasie Biegu 7 Dolin i poszedłem spać dalej.

Kiedy ostatecznie wstałem gdzieś około ósmej/dziewiątej Emek był już po 36 kilometrach i cisnął dalej.

Drugi dzień stał pod znakiem kibicowania. W rejon biura zawodów wyruszyłem dopiero około południa wraz z ekipą startującą w biegu na 10 kilometrów. Bieg ten nazywany jest Życiową Dziesiątką Taurona. Tauron to oczywiście sponsor biegu. Dziesiątka to oczywiście dystans. Ale dlaczego Życiowa? Dlatego, że biegnie z góry w dół. Startuje w Krynicy i biegnie do Muszyny. Według profilu trasy – 128 metrów w dół. Czad!!

Festiwal Biegowy - start życiowej dziesiątki

Kiedy dycha wystartowała miałem czas wolny. Czas, który mogłem bez skrępowania zmarnować na jedzenie lodów, które sponsor imprezy firma Koral dostarczała w nieograniczonej ilości za darmo. Czas ten też mogłem pomarnować na gustownych różowych leżaczkach pod namiotem T-Mobile. Było słonecznie, wygodnie i oprócz lodów miałem także Wi-Fi. Nic więcej nie potrzebowałem.

Mogłem też bez skrępowania wrócić na nieco już opuszczone Expo by dalej toczyć dyskusje o Buffach… To właśnie na ich stanowisku, choć nic nie kupiłem, spędziłem najwięcej czasu.

Tak zabiłem prawie dwie godziny aż usłyszałem, że na mecie są zwycięzcy Biegu 7 Dolin. Jako pierwszy z czasem 8:57 dobiegł Węgier, Csaba Nemeth. Drugi był Litwin Grindus Gediminas. Trzeci był Polak Józef Pawlica i to jego jako pierwszego witałem osobiście na mecie. Od tego czasu krążyłem niczym elektron wokół linii mety i wyłapywałem kolejnych setkowych finisherów.

Festiwal Biegowy - Józef Pawlica

Natomiast wśród kobiet wygrała bezapelacyjnie Magdalena Łączak z teamu Salomona. Czas 10:07 był na tyle znakomity, że dała się wyprzedzić tylko ośmiu mężczyznom. Ten czas jest też nowym kobiecym rekordem trasy.

Ja natomiast czekałem na Emka. Mówił o tym, że chciałby pobiec na 12 godzin. Rano pisał o mocnym tempie na 36 kilometrze. Liczyłem, więc że będzie dobrze i dobiegnie szybko. Wiec czekałem i czekałem. W międzyczasie oklaskiwałem kolejnych setkowiczów dobiegających do mety. Wpadali w dużych odstępach – 10 czy 15 minut miedzy zawodnikami to nic specjalnego. Takie przerwy zdarzały się regularnie. Jedni byli w lepszej formie inni w gorszej, ale każdy parł do przodu. Jeden z nich, czego niestety nie widziałem, przekroczył ją na rękach!! Szacun!

A ja dalej wypatrywałem Emka. Nie wiedziałem jak dokładnie był ubrany, ale wiedziałem jak na pewno nie był. Skarpety kompresyjne odpadały, bo to nie jego styl. Długie spodnie i rękawy również, bo już z 36 kilometra pisał, że leci na krótko… Tylko, że 12 godzin minęło a Emka nie ma…

Festiwal Biegowy - finisz Biegu 7 Dolin

Czekałem na niego do czasu 13:00 na zegarze mety. Później zabrałem się do kwatery. Byłem głodny, a jutro to ja mam zasuwać po górkach i dołkach i muszę mieć energię. Muszę coś zjeść, bo jutro padnę na trasie maratonu. Tak oddaliłem się z ostatniej prostej Biegu 7 Dolin. Trochę może niefortunnie, bo Emek bieg ukończył w 13:24 tak wiec minęliśmy się niewiele.

Wieczór to już relaks w moim wykonaniu. Na wieczór zaplanowane było kilka festiwalowych atrakcji. Z tych artystycznych był koncert Budki Suflera, na którym oczywiście nie byłem. Było też pasta party dla maratończyków i ultramaratonczyków, na które jakby nie patrzeć się kwalifikowałem, ale też nie skorzystałem. Emek poszedł sam a ja zapuściłem korzenie przed telewizorem w naszej kwaterze razem ze stosem kanapek i innymi odżywkami. Ładowałem energię na jutrzejszy dzień…

A potem poszedłem spać…

Więcej o IV Festiwalu Biegowym Forum Ekonomicznego

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *