Inwentaryzacja: Pięć lat biegania i 27 koszulek!

Kontuzje i długie okresy nie biegania mają to do siebie że znajduje się czas do sprzątania swojego biegania. Jakiś czas temu zrobiłem porządek z medalami. Teraz zrobiłem porządek z koszulkami. Najstarsze pamiątkowe koszulki okolicznościowe z zawodów mam z 2009 roku. Od tego czasu nazbierałem ich 27 sztuk! A liczę tylko te, które były dołączone do pakietów startowych!

REKLAMA
Koszulki biegowe to chyba ten element zawodów, który powszednieje najszybciej. Pierwszymi moimi koszulkami były te z Biegu Konstytucji i Biegu Majowego z 2009 roku. Mam je do dzisiaj.

Pamiętam dobrze też swoją pierwszą poważną koszulkę z 32. Maratonu Warszawskiego. Czarna, bawełniana i całkiem nieźle na mnie leząca. Podobała mi się na, tyle że dosyć często w niej chodziłem i jeździłem na kolejne zawody. To jest koszulka z mojego debiutanckiego maratonu, więc jej noszenie było dla mnie dumą. Nawet jak inni mieli to głęboko w poważaniu.

Potem koszulek zaczęło przybywać. Tak się składa, że koszulka to obok medalu i numeru startowego rzecz, którą z zawodów przywozimy najczęściej. Więc i ja przywoziłem. Koszulka na koszulkę kupka w mojej szafie systematycznie rosła. Na dzień dzisiejszy w ciągu pięciu lat biegania wziąłem udział w 39 mniejszych bądź większych zawodach. Przywiozłem z nich 27 koszulek.

Koszulki z zawodów biegowych podzielić można na dwa zasadnicze rodzaje: bawełniane i techniczne. Kiedy zaczynałem startować w zawodach, jeszcze kilka lat temu, królowała bawełna. Dziś wraz ze wzrostem popularności biegania, a co za tym idzie większą konkurencją między poszczególnymi zawodami, zaczyna się to zmieniać. Wystarczy spojrzeć jak wygląda podział bawełniane/techniczne w rozbiciu na lata:

rok bawełniana-techniczna koszulki techniczne
2009 2-0
2010 2-0
2011 4-3 Cracovia Maraton, Łódź Maraton, Wrocław Maraton
2012 5-2 Bieg Rzeźnika, Poznań Maraton
2013 2-7 Orlen Warsaw Marathon, Bieg Rzeźnika, Rzeźniczek, MGS, Koral Maraton, Maraton Warszawski, Poznań Maraton

Z tego krótkiego podsumowania nie ma, co wyciągać daleko idących wniosków, ale jakby nie patrzeć w tym roku niemal z każdego dużego biegu przywoziłem koszulkę techniczną. We wcześniejszych latach natomiast bywało z tym różnie. Wychodzi, że rok 2013 był rokiem koszulek technicznych!! Ciekawe czy tylko ja tak mam?

Koszulki bawełniane są dobre, na co dzień i do… spania

Koszulki bawełniane są z punktu widzenia organizatorów tańsze. Natomiast z punktu widzenia uczestników – najczęściej gorsze. Bawełna ma to do siebie, że jest miła do noszenia, na co dzień, ale kompletnie niepraktyczna, jeśli chodzi o bieganie. Bawełniane koszulki bardzo szybko chłoną wodę i stają się ciężkie i mało komfortowe w biegu.

Takich koszulek w szafie doliczyłem się 15 sztuk. Myślałem, że większość z nich to koszulki białe. A tu niespodzianka! Koszulek białych jest najwięcej, ale nie stanowią dominującej większości. To cieszy, bo ileż to można mieć białych koszulek?! Ja mam ich tylko 6 sztuk. Pozostałe 9 klasyfikuje się do prania kolorowego. Kolorystyka wszelaka: dwie czerwone, dwie czarne i reszta kolorów występująca po razie.

W tych koszulkach nie biegam, bo już dawno wyrosłem z biegania w bawełnie. Ale coś z nimi zrobić muszę. Głupio wyrzucać. Skoro nie mogę w nich biegać to w nich chodzę lub… śpię.

Wszystko zależy od kroju, rozmiaru i stopnia zużycia koszulki. Im większa i bardziej wyglądająca na mnie jak namiot tym większą karierę zrobi w łóżku. Pozostałe koszulki, czyli te dobrze na mnie leżące i niezniszczone służą mi, na co dzień. Nie jako sam t-shirt, bo nie lubię aż tak epatować miedzy cywilami wielkim logotypem biegania na klacie, ale do założenia pod sweter, jak najbardziej. Koszulka to koszulka. A jeszcze czasami są to naprawdę dobre gatunkowo koszulki. W kilku z nich – tych najlepszych jakościowo i nienachalnie odrukowanych – chodzę jak w t-shitrach.

W koszulkach technicznych biegam

Koszulki techniczne to te lepsze. To te przygotowane specjalnie do uprawiania sportu, przewiewne i oddychające. To też te, z punktu widzenia organizatorów, droższe.

Takich koszulek w szafie mam 12 sztuk. Ich kolorystyka jest mniej zróżnicowana, co koszulek bawełnianych. W koszulkach technicznych dominuje niestety biel. Z 12 koszulek aż 8 jest w nudnym białym kolorze. Natomiast tylko 4 są kolorowe. W tej czwórce jest czerwień Orlen Warsaw Marathonu, niebieski Festiwalu Biegowego, czerń Maratonu Warszawskiego i zieleń Maratonu Gór Stołowych. Nieprzypadkowo większość koszulek z tego skromnego grona to te leżące na półce ulubionych koszulek do biegania.

Koszulki biegowe

W mojej szafie wygląda to tak jakby organizatorzy chcieli oferować biegaczom koszulki techniczne, ale już na dodatkowe wydatki w postaci droższej, bo kolorowej koszulki nie było ich w większości stać.

Podobnie jest z jakością, bo koszulka techniczna koszulce technicznej jest nierówna. Te robione masowo nie zawsze są najwyższej jakości. Powód jest ten, co zawsze – pieniądze. Organizator chce dać koszulki techniczne, ale nie ma budżetu z gumy. Więc wybierając koszulki techniczne oszczędza na jakości i kolorze. Dlatego większość pamiątkowych technicznych koszulek biegowych to białe koszulki mało znanych lub nie znanych firm.

W tym gronie wyróżniają się koszulki okolicznościowe, ale płatne dodatkowo. Taką opcję z koszulką Adidasa ma Maraton Warszawski. Taką opcję z koszulkami Salomona ma Maraton Gór Stołowych. To są pełnoprawne i wysokojakościowe koszulki. Ja mam taką jedną, właśnie z MGSu i ją uwielbiam.

W przypadku koszulek technicznych nie mam wątpliwości, do czego ich używać. Do biegania i innych wszelakich aktywności sportowych. Czasami też pojawiam się w nich w innych miejscach związanych z bieganiem. W cywilnym życiu natomiast używam je stosunkowo rzadko. Powód ten sam, co przy koszulkach bawełnianych – nie lubię aż tak epatować bieganiem.

A cześć rozdałem!

Jest też, co prawda mała, ale część koszulek których już nie mam. Są to koszulki które z różnych względów rozdałem.

Taka koszulka może sprawić, że ktoś, kto zaczyna przygodę z bieganiem dostanie dodatkowy bodziec do biegania. Taka koszulka może też sprawić, że ktoś, kto jedzie za Tobą jako kibic, w końcu założy buty i zacznie biegać po to, aby dostać swoją własną koszulkę. Taka koszulka wreszcie może sprawić przyjemność komuś, kto w biegu pobiec nie mógł. W każdym razie koszulka, która dla mnie jest jedną z wielu dla kogoś może być miłym i motywującym upominkiem. Z wszystkich moich koszulek 3 znalazły nowych właścicieli. I z tego co wiem, w większości były to prezenty trafione.

REKLAMA

2 myśli na temat “Inwentaryzacja: Pięć lat biegania i 27 koszulek!

  • 03.12.2013 o 19:45
    Permalink

    Ja w tym roku zdobyłam swoją pierwszą koszulkę. Różową, z biegu dla kobiet. Czekam na lepszą pogodę bo aż szkoda ją chować pod bluzą 🙂

    Odpowiedz
    • 03.12.2013 o 20:21
      Permalink

      Dokładnie. Koszulka z pierwszych zawodów jest szczególna i należy jej się trochę szacunku 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *