III Półmaraton Skierniewicki – warto zaczynać powoli

Czy starty w zawodach warto planować? Zdecydowanie tak. Czasami jednak dosłownie za pięć dwunasta okazuje się, że tuż pod ręką w mieście obok będą rozgrywane zawody na dystansie półmaratonu. Wtedy można pobiec bez specjalnego przygotowania. Raz, że zrobi się długie wybieganie. Dwa, że będzie to na pewno mocniejszy trening niż samotny bieg.

REKLAMA

Tak właśnie podjęłam decyzję o starcie w Skierniewicach. Podjęłam ją tak bardzo na ostatnią chwilę, że nawet nie zdążyłem przelać wpisowego, a płaciłem je dopiero w biurze zawodów. A szkoda bo zapisujący się na ostatnią chwilę nie dostawali pełnych pakietów startowych. Chciałeś pełną torbę z wodą, koszulką, izotonikiem, piwem!! i innymi drobiazgami? Musiałeś zapłacić wcześniej. Zapisujący się w dzień zawodów dostali tylko chipa, numer i agrafki. Do startu mi wystarczyło!

Start meta ulokowane zostały nad zalewem Zadębie w Skierniewicach. Fajne miejsce z dużą ilością miejsca. Dzięki temu wszystko co potrzebne do biegania było w jednym miejscu i nie trzeba było niczego szukać.

Do przebiegnięcia były cztery kółka wokół zalewu. Pierwsze przedłużone z racji tego żeby dystans biegu wyszedł 21,095 kilometra. Pozostałe trzy – każde kubek w kubek takie samo.

Wystartowaliśmy o 10:30. Na starcie stanęło niecałe 200 biegaczy.

III Półmaraton Skierniewicki - start

Pierwsze 2,5 kilometra troszkę ciasne. Pobiegliśmy niejako pod prąd głównej trasy, zrobiliśmy dodatkowe małe okrążenie, które wymagało wbiegnięcia na azymut pod górę po trawie. To jest nasza Agrykola – skwitował to pewien Skierniewiak, z którym jak się okazało później przebiegłem większą część dystansu. Po trawie, znowu asfalt i ścieżka która zaprowadziła nas znowu w rejon startu. W nogach mieliśmy 2,5 kilometra i zaczynaliśmy pierwsze z czterech okrążeń dookoła zalewu.

Planu nie miałem poza tym aby potraktować zawody bardzo lajtowo. Na starcie nie wyrwałem, pozwalałem aby to inni mnie wyprzedzali i biegłem spokojnie. Pierwszy kilometr przebiegłem w 5:12, drugi kilometr w… 5:12. Generalnie na takim tempie i luzie mógłbym biec do końca.

Jakoś przede mną biegła grupka trzech osób – dwóch biegaczy i biegaczka. Trzymali mniej więcej podobne tempo więc już około 3 kilometra biegliśmy we czwórkę. Grupce liderował ten sam, który wcześniej chwalił się „Agrykolą”. Generalnie się znali więc też sporo ze sobą rozmawiali. Ja wiele nie mówiłem. Głównie kontrolowaliśmy czas i tempo a na piątym kilometrze byliśmy w stawce na miejscach 120+. Jeśli dobrze pamiętam ja byłem 122 i zaświtała mi w głowie myśl, że jak wyprzedzę 25 (liczyłem na zapas) biegaczy to wskoczę do pierwszej setki. Tak, we czwórkę, minęło pierwsze kółko.

Na drugim biegaczka zaczęła zostawać nieco w tyle więc zostaliśmy we trzech. Tempo minimalnie wzrosło do około 5:00 min/km ale nadal było to swobodne bieganie. Mijając znaczek 10 kilometra miałem na ręku czas 51:15. Wolno, ale śpieszyć mi się nie chciało… Jeszcze…

III Półmaraton Skierniewicki - trasa

Na początku trzeciego kółka, w punkcie z wodą grupka się rozsypała. Odwróciłem się za wodopojem i zauważyłem, że każdy z nas biegnie oddzielnie. W pierwszej chwili chciałem czekać. W drugiej pomyślałem, że skoro tak dobrze się czuję i idzie mi tak łatwo, pobiegnę sam. No i aby było ciekawiej trochę podkręcę tempo.

Momentalnie zacząłem wyprzedzać. W momencie kiedy niektórzy już zaczynali mieć kryzysy ja dopiero się rozpędziłem. Zostawiłem za sobą jednego. Zostawiłem drugiego. Po każdym kolejnym brałem na cel następnego przed sobą. I nie ważne czy miał nade mną dwadzieścia czy dwieście dwadzieścia metrów przewagi. Doganiałem każdego. Na trzecim kółku średnie tempo wyniosło już poniżej 5:00 min/km.

Zacząłem czwarte i mimo że biegłem sporo szybciej to nadal czułem się swobodnie. Na czwartym wyprzedzałem jeszcze więcej biegaczy, bo oprócz tych wyprzedzanych normalnie wyprzedzałem tych zdublowanych. Niektórych przeganiałem tak szybko, że aż nakręcałem się do jeszcze szybszego biegu. Efekt był taki, że w końcówce kiedy każdy powinien być najbardziej zmęczony ja biegałem kolejne kilometry po 4:34, 4:38…

I takie tempo trzymałem do samego końca. Widząc metę widziałem też czas 1:44 na zegarku, a więc złamanie 1:45 było realne. Ostatnie dwieście metrów pobiegłem w tempie jeszcze szybszym niż 4:00 min/km. Dzięki temu tuż przed metą wyprzedziłem jeszcze jednego biegacza i zawody ukończyłem z czasem 1:44:32.

III Półmaraton Skierniewicki - medal

Udało się też dosyć mocno przepchnąć w stawce. Z 122 miejsca na 5 kilometrze dopchnąłem się do miejsca 84. Jest to miłe tym bardziej, że ’84 to też mój rok urodzenia.

A no i jeszcze na mecie każdy oprócz medalu dostawał truskawki.

REKLAMA

6 myśli na temat “III Półmaraton Skierniewicki – warto zaczynać powoli

  • 23.06.2014 o 17:51
    Permalink

    O, a ja byłem na 5km ok. 125., więc jakoś blisko siebie musieliśmy być. Ale ostatecznie czas miałem o ponad minutę gorszy (za to tempo wybitnie równe aż do końca). Generalnie fajny bieg, ale pogoda dała się nieco we znaki (wiatr), nie? 😉
    Dystans mi wyszedł 21,3km (wg mapy), jestem ciekaw, ile faktycznie było…
    Nie sądziłem, że kiedyś na trasie minę gdzieś Autora tego bloga, jednego z moich ulubionych. Ale chyba faktycznie gdzieś mi tytuł bloga na jakiejś koszulce mignął.
    Biegowe pozdrowienia!

    Odpowiedz
    • 23.06.2014 o 20:09
      Permalink

      Dzięki 🙂 Mi na garminie wyszło 21,29km, czyli praktycznie tyle samo co Tobie. A na 5tym na pewno byłeś blisko mnie, a raczej nas, bo biegłem w takim małym czteroosobowym peletonie.

      Odpowiedz
  • 23.06.2014 o 22:24
    Permalink

    Gratki, nawet załapałem się na zdjęciu – pierwszy od lewej w niebieskiej koszulce 😉 Mój czas 1:54:24, mój rekord;)
    No i miałem pełny pakiet startowy z piwkiem, miło 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *