Ich ulubione buty do biegania – Mateusz Śliwiński

Do kolejnego odcinka zestawienia „Ich ulubione buty…” zaprosiłem Mateusza. Kolegę z pracy, którego na co dzień możecie spotkać w Sklepie Biegacza w Lublinie. Jest też jednym z najszybszych biegaczy pracujących w naszej firmie. Zobaczcie w jakich butach biega mu się najlepiej.

REKLAMA

Nike Air Zoom Pegasus 33

Flagowy model obuwia biegowego od Nike to aktualnie mój najczęstszy partner treningowy. Obuwie użytkuję od początku wiosny i stanowi ono obecnie numer jeden w mojej biegowej szafie.

Dlaczego? Przede wszystkim przekonała mnie do nich ich uniwersalność. Z butów tych skorzystać mogę wykonując zróżnicowane jednostki treningowe począwszy od dynamicznych akcentów na bieżni tartanowej, przez kilkukilometrowe szybsze biegi ciągłe a na rekreacyjnych długich wybieganiach kończąc. Mimo, że but nie należy do najlżejszych (waga w moim rozmiarze 9 US to 275 g) jest niezwykle dynamiczny co w moim przypadku jest szalenie istotne. Przednia poduszka gazowa Zoom bardzo dobrze sprawdza się na twardej nawierzchni, kiedy ląduję na śródstopiu. Cholewka z systemem dopasowania Flywire świetnie opina moją stopę, natomiast dość sztywny zapiętek sprawia, że moja pięta jest prawidłowo osadzona i nie przemieszcza się w tylnej części buta. Dodatkowo nie mam najmniejszych zastrzeżeń do gumy w podeszwie zewnętrznej, która ściera się stosunkowo wolno i jest zróżnicowana.

Ponad to w mojej opinii model Pegasus jest butem niebywale wygodnym do codziennego użytkowania. Dlatego też, bez wahania poleciłby go wszystkim osobom, które w swojej pracy spędzają wiele godzin na nogach a charakter tej pracy nie wymaga stroju wizytowego. Ciekawe warianty kolorystyczne to dodatkowy plus.

Może więc nasunąć się pytanie: dlaczego nie Pegasus 34? Odpowiedź jest banalnie prosta. Otóż nie miałem okazji testować, ani użytkować jeszcze najnowszej odsłony Pegasusa. Nie mam jednak wątpliwości, że zastosowanie nowych rozwiązań tj. sztywniejszej pianki Cushlon ST czy cholewki typu FlyMesh o znacznie szerszych oczkach przekładających się na jeszcze większą oddychalność buta przypadłyby mi do gustu i z powodzeniem zastąpiły model poprzedni.

Podsumowując mogę zdradzić, że to właśnie w Pegasusach 33 ustanowiłem swoje dotychczasowe rekordy życiowe na 5 i 10 kilometrów, pomimo tego, że nie są to typowe buty startowe.

Nike Zoom Pegasus 33

Asics DynaFlyte 2

Ten model obuwia biegowego użytkuję jedynie miesiąca czasu, ale posiadam w swojej szafie również pierwszą odsłonę DynaFlyte. Dlatego też stanowi ona świetny punkt odniesienia. Mówiąc krótko pierwsza edycja Asics DynaFlyte nie była idealna, co zresztą nie jest jedynie moją opinią, ale i innych osób z branży, w której przyszło mi pracować. DynaFlyte „1” popełnił kilka błędów „debiutanta”.

Nowa odsłona tego modelu daję jednak dużo satysfakcji już od pierwszych kilometrów użytkowania. Sama konstrukcja podeszwy środkowej bazującej w dużej mierze na piance FlyteFoam nie zmieniła się drastycznie, chociaż w moim odczuciu jest nieco sztywniejsza i zaliczyć to mogę na plus. Duże zmiany zaszły jednak w cholewce, gdzie w miejsce Meshu pojawił się Adapt Mesh. Oznacza to, że cholewka zyskała otworki i jest teraz nieporównywalnie lepiej oddychająca i przewiewna. Efekt „ciepłoty” to jeden z największych wad pierwszej edycji DynaFlyte. Muszę przyznać, że falę negatywnych opinii producent wziął sobie do serca i znacznie poprawił się w tej kwestii. Drugim grzechem głównym w debiutanckim modelu była szybko eksploatująca się pianka i co za tym idzie amortyzacja buta. Mimo iż butów nie spisałem zupełnie na straty i w dalszym ciągu użytkuję do biegania to jednak nie da się ukryć, że ich żywotność na tle konkurencji wydaje się dużo krótsza. Trudno powiedzieć jak będzie z DynaFlyte 2, ale wierzę, że i ten element został poprawiony. Jeszcze jeden mały detal. W nowej odsłonie DynaFlyte okrągłe sznurowadła zostały zastąpione płaskimi i bardziej przypominają te z modeli chociażby Brooks czy Saucony.

Nowy DynaFlyte 2 w moim rozmiarze waży 260 g i podobnie jak Pegasus 33 daję mi dużo radości, dzięki swojej dynamice. Na ten moment nie przebiegłem w nich więcej, niż 200 kilometrów a to oznacza, że więcej będę mógł wypowiedzieć się dopiero za kilka miesięcy. Właściwie zagadkowa pozostaje kwestia żywotności amortyzacji, ponieważ w pozostałych Asics zdecydowanie odpokutował.

Asics DynaFlyte 2

Salomon Fellraiser

Jestem typem asfaltowca, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Byłbym głupcem jednak, gdybym przynajmniej od czasu do czasu nie korzystał z dobrodziejstw lasu, który znajduje się niespełna kilometr od mojego domu. Dlatego też w tym zestawieniu postanowiłem jedną pozycję przeznaczyć na model obuwia trailowego. W swojej szafie biegowej nie miałem ich wiele, ponieważ nie startuję w biegach górskich, w lesie trenuję sporadycznie najczęściej w pełni upalnego lata, gdzie można skryć się przed żarem lejącym się z nieba lub zimą, gdzie oszronione polany i gałęzie drzew wyglądają przepięknie.

Jeśli miałbym wybrać jedne, które w zupełności spełniają moje oczekiwania postawiłbym na model Salomon Fellraiser. But o podobnym do flagowych Speedcrossów agresywnym bieżniku Contagrip w podeszwie dobrze radzi sobie w grząskim piachu jak również głębszej pokrywie śnieżnej. Dodatkowo posiada niski profil co przekłada się na lepsze czucie podłoża. Przód buta podobnie jak w większości modeli trailowych różnych producentów został wzmocniony tak, aby zapewnić ochronę palcom. Charakterystyczny dla Salomona jest również system wiązań, gdzie tradycyjne sznurowadła zastąpione są żyłkami typu Quicklace z błyskawiczną funkcją zaciskania i luzowania. To rozwiązanie akurat średnio do mnie przemawia i wymaga stosowania dodatkowych elementów podczas użytkowania chipów takich jak np. podczas zawodów z cyklu City Trail. Niestety kilkukrotnie zdarzyło mi się wykręcić staw skokowy, ale wynikało to jedynie z braku zachowania ostrożności na wymagającym terenie, aniżeli jakichkolwiek wad w konstrukcji.

W moim rozmiarze but waży 300 g, ale nie jest to dla mnie duży problem. Sporym atutem Salomon Fellraiser jest to, że można kupić go w dość przystępnej cenie a jest bez wątpienia butem, który poradzi sobie nawet w bardzo ciężkich warunkach na dystansie do kilkunastu kilometrów.

Salomon Feelraiser


Łukasz OskierkoMateusz Śliwiński w stolicy Koziego Grodu, skąd pochodzi i mieszka znany jest w społeczności biegowej głównie jako Mati. Swoją przygodę z bieganiem rozpoczął zaledwie trzy lata temu i z dumą reprezentuję amatorską drużynę biegową lubelskibiegacz.pl TEAM. W pierwszej fazie swojego rozwoju postanowił skoncentrować się na dystansach średnich, by z czasem spróbować swoich sił również w bardziej wymagających biegach. Pasję do biegania realizuje poprzez systematyczny trening oraz pracę na stanowisku trenera produktowego w Sklepie Biegacza Lublin, który jest jedynym tego typu specjalistycznym sklepem branży biegowej w tym regionie kraju.

REKLAMA

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *