Gdzie biegać, jak wszędzie jest czerwone?

W idealnym (ale też nudnym) świecie codziennie biegałbym w tym samym miejscu. Zawsze po tym samym „swoim” lesie i „swoich” polach. Praca i rozmaite jej zobowiązania sprawiają, że co jakiś czas melduję się w innym mieście. Najczęściej w jego centrum i gdzie się nie obejrzę to zamiast „swojego” lasu widzę tylko czerwone światła?

REKLAMA
W mieście nie jest tak różowo! Jest czerwono!

W centrum miast biegać nie lubię. Nie jest tak, że przeszkadza mi hałas czy smog. Nie przeszkadzają mi też dziurawe chodniki. Najbardziej przeszkadza mi fakt, że co chwilę zatrzymuje mnie jakieś czerwone światło. Czasami zatrzymuję się i czekam aż zmieni się na zielone. Czasami natomiast bieg zamienia się w bieg na orientację…

– Dobra! Pobiegnę tamtędy bo tam mam zielone…

– Nie, tu nie, bo jest rondo ze światłami…

– A może wiaduktem, tam nie ma świateł…

I tak też oczywiście swoje wybiegam, ale jakbym nie kombinował to i tak zawsze wychodzi mi tak porwany i poszarpany trening, że olaboga. Czerwonych świateł w centrach miast nie da się uniknąć. Chyba że jakiś kwartał ulic będę do upadłego obiegiwał w kółko… Ale co to za bieganie?!

Dlatego jeśli ląduję na kilka dni w jakimś mieście to już w drodze przeczesuję okolicę hotelu w którym się zatrzymam. Szukam…

Bulwary nad Wisłą

Parków i lasów!

Parki są niemal wszędzie. Jeśli takowy miałem pod ręką czy w zasięgu kilku kilometrów biegu to biegałem właśnie tam. Plusów zawsze było dużo. W parku często istnieje jakaś szeroka i wygodna aleja biegnąca dookoła parku. Fakt, będziesz się kręcił w kółko, ale… Nie ma tam skrzyżowań czy świateł. Nie musisz martwić się postojami na treningu lub tym, że np. wpadniesz pod samochód! W parku najczęściej jest taki spokój, że można w nim zrobić każdy trening. Rozbieganie plus skipy i setki? Bez problemu. Rozbieganie plus interwały? Bez problemu! Bieg ciągły? Bez problemu!

W Warszawie bardzo dobrze do biegania nadaje się Park Skaryszewski, Ogród Łazienkowski, Pola Mokotowskie. W Łodzi jest Park na Zdrowiu a także Park Poniatowskiego. W Chorzowie jest Park Śląski. W Krakowie są BłoniaW Poznaniu Cytadela. Wszystkich bije Olsztyn gdzie w mieście mamy zacnej wielkości Las Miejski! A to tylko te w których biegałem…

Park Śląski - ścieżka biegowa

Z resztą najlepszy taki trening zrobiłem swego czasu w Parku Poniatowskiego w Łodzi. Tysiączki weszły tak dobrze jak nigdy wcześniej w tamtym okresie. Dwa dni później otarłem się 5 sekund o życiówkę w łódzkim półmaratonie. W tym samym czasie w tym samym parku rozruch robiła też grupka kenijskich biegaczy. Oni też biegali po parku.

Rzek lub jezior!

Gdzie Paweł biega w Warszawie? Najczęściej wzdłuż Wisły. Znam tą trasę od Mostu Łazienkowskiego aż po Most Marie Curie-Skłodowskiej! Wzdłuż rzeki to jakieś 16 kilometrów, a więc jeśli kiedyś zrobię całą tą trasę naraz tam i z powrotem będę miał w nogach solidne 32 kilometrowe długie wybieganie. I to bez ani jednych świateł. W sporej części po nawierzchni nie asfaltowej. Po co mam szukać innych miejsc, skoro tam mogę zrobić wszystko?!

Podobne miejsca są w innych miastach. Bardzo miło biegało mi się swego czasu dookoła Malty w Poznaniu czy nad Jeziorem Długim w Olsztynie. W Krakowie także można biegać bulwarami wzdłuż Wisły. Tych miejsc jest więcej. W dużych a nawet i tych mniejszych miastach rzeki czy też brzegi zbiorników wodnych bardzo często otoczone są ścieżkami. Można je wykorzystać dokładnie tak samo jak te w parkach i zrobić na nich niemal każdy trening. Czasami będzie on wymagał obiegnięcia jeziora (w zależności od wielkości) dwa czy trzy razy, ale i tak będzie to lepsze niż surwiwal po centrum miasta połączony z polowaniem na zielone.

Malta - ściezka biegowa

W parku, lesie miejskim, nad rzekami i jeziorami zielone jest zawsze!

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *