#EnergyTakeoverWarsaw – impreza z rozmachem

#EnergyTakeoverWarsaw to nie do końca zwykły bieg. To coś z pogranicza rywalizacji drużynowej, miejskiego biegu na orientację i całonocnej imprezy w klubie. A wszystko w bardzo pozytywnym i od samego początku, mocno imprezowym klimacie. Zresztą impreza na koniec była zacna.

REKLAMA

Zaczęło się od tego ze były trzy drużyny:

  • różowa (najlepsza),
  • niebieska,
  • żółta.

Każda z nich startowała z trochę innego miejsca w centrum Warszawy. Najlepsza, różowa ekipa startowała z Bulwaru Flotylli Wiślanej. Do zaliczenia mieliśmy cztery punkty, które oznaczone (opisane) były na takiej „mapie”:

EnergyTakeoverWarsaw - mapka

Fajna mapa?! Zgubiłem ją 100 metrów po starcie…

Trasy między punktami nikt nie zabezpieczał, a to jaką trasą pobiegniemy zależało tylko od nas i naszej orientacji w przestrzeni. Na samym początku startowali ci którzy chcieli się pościgać. Większość natomiast przyszła się dobrze bawić i czasy mało kogo tutaj obchodziły.

Wystartowaliśmy (każda grupa ze swojego miejsca) punktualnie o 21:00 i z początku biegliśmy całkiem sporym peletonem. My za tymi przed nami. Za nami kolejni. Nikt nie wpadł na pomysł by poszukać lepszej drogi i okazało się, że zamiast najkrótszą drogą, to my biegaliśmy jakimiś zygzakami. Cóż, bywa…

EnergyTakeoverWarsaw - start

Pierwszy punkt (zwany szumnie boostpointem) polegał na skoczeniu z wysokości na wielką poduchę wypełnioną powietrzem. Super! Extra! Tylko kolejka do wejścia na górę również była ogromna. Kto nie zdążył na początku kiedy nie było tłoku, ten mógł się dalej ścigać. Kto utknął w kolejce ten sorry… Nie to żebym się ścigał, ale fajnie by było aby to w miarę szybko ogarnąć. Kilkanaście minut zajęło mi przebrnięcie przez kolejkę i dotarcie na górę. Mówią – Skaczemy na tyłek! Nie skaczemy na nogi! – Tak, jasne, łatwo powiedzieć…

Po wydostaniu się z tego wielkiego materaca lecimy do drugiego punktu na Powiślu. Tam już bez kolejek przebiegamy przez czerwony… tfu… „różowy” dywan łapiąc RedBulla. Można było też na tym czerwonym dywanie powygłupiać się do obiektywu… Najzabawniejszy w tym punkcie był RedBull, który nam się potem odbijał.

Trzeci punkt na placu Dąbrowskiego. Od tego miejsca biegłem razem z koleżanką w (a jakże) różowym, z którą potem razem dobiegliśmy do mety w teatrze. A plac Dąbrowskiego? Wiedziałem, że to gdzieś w ścisłym centrum. Wiedziałem, że to gdzieś niedaleko mojej poprzedniej pracy… Najpierw biegliśmy na czuja, a dopiero będąc już na ulicy Świętokrzyskiej przypomniałem sobie gdzie dokładnie jest ten plac.

EnergyTakeoverWarsaw - meta

W centrum było też fajne to, że każdy biegał w każdą stronę. My biegniemy tam, inny biegną tu. Każda grupa punkty zaliczała w innej kolejności. A więc inaczej różowi, inaczej niebiescy i jeszcze inaczej żółci. Dodatkowo każda grupa rozbiła się na wiele małych podgrupek. I potem te grupy co chwila się na mieście mijały biegając od punktu do punktu. To było fajne, bo każda z nich do siebie krzyczała, pytała gdzie jest kolejny punkt, czasem dopingowała. A miny i reakcje przechodniów momentami też były bezcenne…

Czwarty punkt to rynek Mariensztatu. Tu miałem to szczęście że drogę znałem. Więc biegliśmy przed siebie. Przed nami nie było nikogo a za nami zrobił się ogonek innych grupek. A jakby tak dla jaj zgubić ich w jakiejś bocznej uliczce?!

Z Mariensztatu już slalomem przez Stare i Nowe Miasto pobiegliśmy do Teatru WARSawy na imprezę. Na dzień dobry drink… Na dzień dobry upominki od Adidasa… W kolejce po upominki unosił się klimat jak w zakładowej szatni po nocnej zmianie… tudzież jak w szatni AWFu. Dalej ścianka na której można było zrobić sobie mniej lub bardziej głupie zdjęcia.

No i impreza do białego rana. Była muzyka, były drinki, były lodówki pełne piwa. Generalnie było wszystko. Do której to trwało nie mam pojęcia. W pewnym momencie po prostu się ulotniłem.

EnergyTakeoverWarsaw - impreza w teatrze

Generalnie mam mieszane uczucia. Gra miejska nie porwała mnie. Szkoda tego tłoku na pierwszym boostpoincie, bo popsuł zabawę i zabrał emocje. Impreza w klubie natomiast zorganizowana z rozmachem. Świetny klimat, świetni ludzie i atmosfera. Zabawa była przednia!

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *