Earmuffs – niekoniecznie do biegania

Czasami trafia się do przetestowania cos, nad czym człowiek się zastanawia skąd to się wzięło? Jak działa? Takim czymś są nauszniki Earmuffs – nauszniki charakteryzujące się tym, że nie posiadają pałąka a trzymają się na samych uszach. Zaraz, zaraz… Na samych uszach? Ale jak to?

REKLAMA
No właśnie tak to. Sam się nad tym długo zastanawiałem i nie dociekłem jak to może działać. Wszedłem nawet na stronę producenta nauszników www.earmuffs.pl, odszukałem sposób ich zakładania i… nic mi to nie dało. Nausznik trzeba otworzyć, nałożyć na ucho i ścisnąć z góry i dołu tak, aby się zatrzasnął na uchu. Szczerze, ten opis nic mi nie sprawy nie rozjaśnił. Dopiero mając je we własnych rękach załapałem że w gruncie rzeczy to całkiem proste.

Earmuffs to nauszniki nieposiadające pałąka. Idea ich jest taka, że każdy nausznik zakłada się oddzielnie na ucho. Występują w kilku rożnych wersjach  i oczywiście kolorach.Ceny wahają się od 44 do 69 złotych za parę. Sporo jak za nauszniki. Natomiast jak za taki nowatorski gadżet na zimę, całkiem znośnie.

Earmuffs na codzień

 

Nausznik po założeniu trzyma się dosyć blisko głowy, co wygląda nieźle. W codziennym użytkowaniu raczej z ucha nie spadnie. Mi przynajmniej nie spadł. A to chyba w tym wszystkim najważniejsze. Z założonymi nausznikami można skakać i biegać i nie spadną.

Do nauszników trzeba się tylko trochę przyzwyczaić. Na uchu są miękkie, ale to jest jednak coś jakby klips spinający ucho i nie każdemu będzie w tym wygodnie. Ja z początku odczuwałem z tego powodu dyskomfort. Potem się przyzwyczaiłem.

Nauszniki Earmuffs

Komfort cieplny jest bardzo dobry. Grzeją tyle ile trzeba i nigdy mi uszy nie zmarzły.

Nauszniki nie ograniczają też słyszalności dźwięków. Osobiście nie widzę (słyszę) wielkiej różnicy w nausznikach i bez. Choć może to wyglądać dziwnie rozmawiać przez telefon również się da bez ich zdecjowania. W sumie, skoro gadamy przez telefon bez zdejmowania czapki to po co zdejmować nauszniki?!

Biegać w nich można, ale…

Właśnie… Bieganie…. Biega się w nich dziwnie, bo jestem z tych którzy cały rok mogę biegać w chustach na głowie i bez nauszników. Nauszniki mnie osobiście w biegu przekonać nie mogły i nie przekonały. Biegałem w nich raptem jakieś 2-3 razy.

Do samej kwestii technicznej nie mam zastrzeżeń. Nauszniki podczas biegu trzymają się dobrze i mam wrażenie, że dopóki nie zaliczyłbym porządnej gleby, to by nie spadły. Ogólnie biega się w nich podobnie jak i chodzi – z początku dziwnie ale potem wygodnie.

Minusem jest za to aż za dobre grzanie uszu. Taka jest właśnie funkcja nauszników, ale mi osobiście było w biegu za ciepło. Jestem przyzwyczajony do tego że uszy mają bardziej chłodno. Dlatego o ile na codzień w nausznikach jest ok, to w biegu organizm wydziela więcej ciepła i było mi za gorąco. Na takie mniejsze rozbiegania do 30 minut – jeszcze ok. Na dłuższe – mimo wszystko podziękuję.

Earmuffs na treningu

Zawsze też pamiętam o tym, że najwięcej ciepła ucieka przez głowę, a więc staram się ją chronić jak mogę. Dlatego też zimą letnie chusty zamieniam na zimowe i ewentualnie jeszcze pod spód zakładam lekką czapkę. W takiej konfiguracji nauszniki nie zawsze się sprawdzają. Pod lekką czapkę czy chustę jeszcze da radę je założyć i nie przeszkadzają. Ale pod ścisło założoną czapką biegową miejsca już po prostu na nauszniki nie ma. A w samych nausznikach bez czapki czy chusty nie biegam.

Podsumowując

Earmuffsy to ciekawy gadżet. Technicznie i konstrukcyjnie bez zarzutu – dobrze trzyma się głowy i grzeje. Oryginalny pomysł z zapinaniem ich na ucho działa dobrze. Wyglądają też dobrze. Można ich używać zarówno na co dzień jak i podczas aktywności sportowych.

Lecz ja jednak zostanę przy opcji noszenia ich na co dzień. W biegu mimo wszystko jestem przyzwyczajony do innych rozwiązań. Nauszniki trochę mnie krępują a przede wszystkim w biegu jest w nich trochę za ciepło.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *