Dwa maratony w jeden weekend – prolog

Tak. To pomysł z rubryki tych szalonych. Pomysł, który zrodził się z impulsu i pewnej możliwości, która się niespodziewanie otworzyła. W tym roku po Maratonie Warszawskim chciałem pobiec jeszcze w Poznaniu i w Starej Miłośnie, więc początkowo ze smutkiem przyjąłem fakt, że oba te maratony odbywają się w ten sam weekend. Po jakimś czasie smutek ten przerodził się w radość, kiedy odkryłem, że przecież ten sam weekend, nie oznacza tego samego dnia…

REKLAMA

Pierwotnie miałem ten pomysł realizować samodzielnie. To znaczy „prawie” samodzielnie. W Starej Miłośnie miałem pobiec z Weroniką, a w Poznaniu z Marianem. Bieg z osobami teoretycznie wolniejszymi od siebie miał być rozwiązaniem na kwestię nie „zajechania” się już podczas pierwszego z dwóch maratonów. Dzięki temu na Poznań miałem oszczędzić wystarczająco dużo sił.

I oszczędzę, a raczej oszczędzimy. Bo nie będę tych dwóch maratonów biegł sam. Oba będę biegł z Weroniką. Nas dwoje w dwa dni chce przebiec dwa maratony. To będzie ciekawy weekend.

Dlaczego dwa maratony?

Na pytanie, dlaczego chcę przebiec dwa maratony w jeden weekend, odpowiedź jest prosta – bo mam taką możliwość. Nie wiem, kiedy i czy kiedykolwiek będę miał szansę uczestniczenia w dwóch oficjalnych biegach maratońskich w tak krótkim odstępie czasu. Tym razem mam taką szansę i chcę z niej skorzystać. Chcę przebiec dwa maratony dzień po dniu. Nie ważne, w jakim czasie.

Ciekawi mnie też moje samopoczucie na starcie w Poznaniu. To, że Starą Miłosną potraktujemy rekreacyjnie nie znaczy, że jej nie przebiegniemy. Tak czy siak, 42 kilometry będziemy w nogach mieć. Nie jest możliwe, by taki dystans rozszedł się po mięśniach w jedną noc. Tym bardziej taką spędzoną na hali sportowej. To mnie właśnie ciekawi. Jak będzie rano? Jak będzie na starcie? Jak na dziesiątym, dwudziestym, a jak na trzydziestym kilometrze? Jak będę się czuł? Co będę myślał?

Jedno jest pewne. To będzie ciekawe doświadczenie i przeżycie. To będzie bardzo ciekawa lekcja.

Medale z maratonow w Starej Milośnie i Poznaniu

Punkty kluczowe

Kluczową kwestią jest dojazd do Poznania. Jak przebiec Maraton w Starej Miłośnie, ogarnąć się, zjeść, dotrzeć na pociąg do Poznania i zdążyć odebrać pakiet? Sytuacja wygląda tak, że na długo zanim wystartujemy do pierwszego maratonu, to w Poznaniu już kilkaset osób będzie miało odebrane pakiety i będzie żyło nerwowym oczekiwaniem na start. My będziemy dopiero dreptać na starcie w Starej Miłośnie. Do poznańskiego pakietu będziemy mieli jeszcze 42 km biegu i 300 km podroży pociągiem.

Inną ważną kwestią jest jakakolwiek regeneracja między jednym a drugim biegiem. Wiadomo, że nie zdołamy się zregenerować, ale musimy dać organizmowi chociaż szansę. Nie możemy tak od razu z mety pierwszego maratonu jechać na start drugiego. Trzeba coś treściwego zjeść i wypić. Nie wiem jeszcze dokładnie, co i gdzie, ale wiem, że musimy to zrobić. Na to też będziemy potrzebować trochę czasu. Z tego też powodu nasz wyjazd z Warszawy będzie opóźniony do maksimum, a w Poznaniu zjawimy się godzinę po zamknięciu biura zawodów. Pakiety za nas odbierze nieoceniony Marian.

Nocować będziemy na hali sportowej. To już dla nas nie pierwszyzna i damy sobie radę. Ciekawi mnie tylko jak to jest, kiedy po maratonie śpi się w śpiworze na podłodze… No, ale o tym już pisałem.

Smaczki ultramaratonu

Dwa maratony to w końcu tylko dwa maratony a nie jeden bieg ultramaratoński, lecz ja postanowiłem do tego podejść jak do biegu ultra. Nie biegnę na wynik, więc prawdopodobnie pobiegnę z plecakiem. Zapakuję do niego swój skromny, bo tylko maratoński dobytek: trochę żeli energetycznych, telefon, portfel, aparat, kurtkę na deszcz. Bukłak zdemontuję. Na obydwu trasach wody będzie pod dostatkiem.

Dodatkowym smaczkiem będzie obecność na trasie poznańskiego maratonu Scotta Jurka – jednego z najlepszych ultramaratończyków ostatniej dekady. Tego samego, nad którego książką się ostatnio tak rozpływałem. Może uda się go gdzieś złapać?

Kciuki!

A tymczasem trzymajcie kciuki. Trzymajcie je kiedykolwiek podczas tego weekendu. Bo cały ten weenend to jeden, wielki, 84 kilometrowy plan.

Więcej o dwóch maratonach w jeden weekend

REKLAMA

8 myśli na temat “Dwa maratony w jeden weekend – prolog

  • 12.10.2012 o 22:04
    Permalink

    Paweł, dasz radę 🙂 powodzenia ultra 🙂

    Odpowiedz
  • 12.10.2012 o 22:05
    Permalink

    Jesteś szalony Paweł 🙂 Nie będę odradzał bo już za późno, życzę ci żebyś dobiegł w dobrej formie i uniknął kontuzji.

    Odpowiedz
  • 12.10.2012 o 22:33
    Permalink

    Wariaci 🙂 Mam nie pisać, że to przegięcie i że lepiej sobie darować? No to w takim razie obiecuję trzymać kciuki!

    Odpowiedz
  • 12.10.2012 o 23:04
    Permalink

    Nie zapomnij zabrać książki, może Scott Jurek podpisze 🙂 No i powodzenia życzę 🙂

    Odpowiedz
  • 12.10.2012 o 23:28
    Permalink

    Trzymam kciuki. W szaleństwie jest metoda, wiem, że dacie radę. Powodzienia 😉

    Odpowiedz
  • 13.10.2012 o 21:06
    Permalink

    Krejzol! trzymam za Ciebie i koleżanke mocno kciuki bo lubie takie szalone pomysły 🙂

    Odpowiedz
  • 13.10.2012 o 22:03
    Permalink

    Dziś kciuki były za Starą Miłosną (moją ukochaną zresztą 🙂 ), jutro będą za Poznań.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *