Dlaczego start w Orlen Marathonie się opłaca?

Najczęściej jest tak, że biegacz amator wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze na pakiet startowy na maraton. Potem, inne ciężko zarobione pieniądze, wydaje na to, aby na ten maraton dojechać. Do tego jeszcze buty na zawody, koszulki i inny sprzęt. To kosztuje, a to, z czym wracamy, najczęściej nie jest współmierne do poniesionych kosztów. Ale nie zawsze. W tym roku na starcie w Orlen Warsaw Maratonie można więcej zarobić niż wydać.

REKLAMA

Jak na dłoni widać że Orlen ma pieniądze. To właśnie nimi ma zamiar uciąć jak największy kawałek warszawskiego, maratońskiego tortu. Dlatego nie skąpi na pakiecie startowym, ani trym bardziej na nagrodach. Pieniędzy na jedno i na drugie jest w bród. Można by rzecz, że leją się równie szerokim strumieniem jak paliwo do baków samochodów.

Pakiet startowy

Zacznę od ceny pakiety startowego. We wtorek zrobiłem przelew. Kosztował mnie 49.00 PLN. Jak na maraton to cena niska. Jak na maraton w dużym mieście (i stolicy Polski) śmiesznie mało. Koszt pakietu startowego to pierwsze, czym organizator przyciąga biegaczy.

A co dostaję w zamian?

Koszulkę techniczną Asics. Niby nic wielkiego, ale koszulka techniczna to raczej rzadkość na biegowych imprezach. Nie wdając się w szczegóły kosztuję około 100 PLN.

Czapkę Asics. Na większości biegów, jeśli już są jakieś czapeczki to najczęściej firmy krzak i z nadrukiem firmy budowlanej. Tutaj mamy czapkę znanej i dobrej firmy. Swego czasu w olsztyńskim sklepie Olimp przymierzałem się do białej czapki Asicsa. Kosztowała ponad 100 PLN. Tamta była techniczna, a ta jest  „tylko” bawełniana. Ale co Asics, to Asics.

Voucher na buty Asics. Kolejna rzecz, którą jak się dobrze zarządza biegowym budżetem, można wykorzystać. Wystarczy tylko zaplanować zapotrzebowanie na buty w połowie kwietnia lub maju. Sto złotych piechotą nie chodzi, a dla mnie może to być pierwsza okazja do zapoznania się z obuwiem Asicsa.

Plecakoworek na ciuchy sportowe. Kolejna mała rzecz a cieszy. Maraton Warszawski dawał kiedyś takie worki i do tej pory sobie go chwalę. Skoro worki wykonuje Asics, to myślę, że też będą pierwszej jakości. Szkoda tylko, że białe… Ale nie ma, co wybrzydzać.

Do tego jeszcze wejściówka na Pasta Party, peleryna przeciwdeszczowa, folia NRC i medal. Można by rzec, zestaw obowiązkowy dużego biegu maratońskiego.

A teraz podliczmy. Wydając 49 PLN na pakiet i licząc koszulkę, czapkę, voucher i inne drobiazgi mam lekką ręką 300 PLN w kieszeni. Czysty zysk.

Nagrody

Na nagrody Orlen nie skąpił. 70 000 PLN dla zwycięzcy, 10 000 PLN dla najlepszego w Mistrzostwach Polski, 20 000 za rekord Polski i rekord na polskiej ziemi… Nagród jest bez liku i są premiowani wszyscy. Nawet najstarszy uczestnik, który najczęściej dostaje, co najwyżej dodatkowy puchar, w Orlen Marathonie może liczyć na 2 000 PLN.

Ja tych nagród nie zdobędę. Nie jestem ani szybki, ani wystarczająco stary. Ja mogę liczyć tylko na jedną nagrodę. Na 25 000 punktów Vitay, które mogę wymienić na paliwo o wartości 100 PLN. Nagrodę taką zdobędzie 1000 najszybszych biegaczy. Nie powinienem mieć z tym problemu. Dwa lata temu 3:33 w Warszawie starczyło na zajęcie 557 miejsca w stawce ponad czterech tysięcy biegaczy. Jeśli nie zrobię znowu żadnej głupoty i nie poniesie mnie ułańska fantazja ukończenie biegu w pierwszym 1000 zawodników nie powinno być problemem.

A to znaczy, że mam dużą szansę wygrać 100 PLN w Orlen Maratonie.

Mam też szansę na wylosowanie nagrody w postaci samochodu. Podczas Orlen Marathonu będzie to Mercedes CLA. Zostanie rozlosowany wśród wszystkich którzy zawody ukończą. Szanse na to mam małe. Lecz małe, nie znaczy, że zerowe.

Reasumując

Orlen Warsaw Marathon kosztował mnie 49 PLN. W pakiecie startowym dostaję równowartość, co najmniej 300 PLN. Mam też sporą szansę na powrót ze 100 złotowym bonem na paliwo. Razem daje to 400 PLN po stronie przychodów. A po stronie kosztów nadal tylko 49 PLN. Start w Orlen Warsaw Marathonie po prostu mi się opłaca.

Aż się prosi sparafrazować świętej pamięci Grzegorza Ciechowskiego i zanucić sobie pod nosem:

„Ten maraton jest, biegany dla pieniędzy!”

REKLAMA

12 myśli na temat “Dlaczego start w Orlen Marathonie się opłaca?

  • 14.02.2013 o 12:31
    Permalink

    Ja zapisałem się na ten maraton jak jeszcze nie było wiadomo, co będzie w tym wypasionym pakiecie. Problem w tym, że na początku stycznia złapałem kontuzję i do dziś, o ile w ogóle biegam, mój tygodniowy przebieg nie przekracza kilkunastu kilometrów robionych z dużym bólem. A zatem o maratonie mogę zapomnieć, ale taki pakiecik za niecałe pięć dyszek to coś, co powoduje, że nie żałuję tego, że się zapisałem. Przynajmniej ładna pamiątka będzie. Tylko po czym ta pamiątka? Bo przecież nie po biegu… 😉

    Odpowiedz
    • 14.02.2013 o 14:46
      Permalink

      Oczywiście że po biegu. Przegranie z kontuzją może zdarzyć się każdemu.

      A poza tym, zawsze możesz w koszulce Orlen Marathonu przyjść na trasę kibicować innym. Niektórym taka pomoc bardzo się przyda 🙂

      Odpowiedz
  • 14.02.2013 o 21:37
    Permalink

    Te 400 zł to wcale nie jedyne zyski.
    Rok temu na wiosnę musiałem wybrać sie do Krakowa co kosztowało mnie kilka setek a tu na miejscu tylko koszt 3 litrów beznyny …

    Odpowiedz
  • 14.02.2013 o 22:02
    Permalink

    „(…) a to, z czym wracamy, najczęściej nie jest współmierne do poniesionych kosztów”.
    To co ja zazwyczaj przywożę z maratonu jest bezcenne.

    Odpowiedz
  • 15.02.2013 o 12:54
    Permalink

    To tylko pakiet, choć bardzo atrakcyjny cenowo. Mam nadzieję, że sam bieg okaże się świetnie zorganizowany. Debiuty bywają… różne 🙂

    Odpowiedz
  • 15.02.2013 o 18:34
    Permalink

    Normalnie można pomyśleć, że opłaca się wykupić pakiet nawet niebiegającym 😉 No ale mam nadzieję, że mało kto takim tokiem myślenia się posługuje 🙂 Dla mnie maraton to jeszcze za dużo, ale w kwietniu połówka, oby z sukcesem 🙂

    Odpowiedz
  • 27.02.2013 o 21:11
    Permalink

    Zgadzam się z drproctorem. To, co wynosimy z biegu jest o niebo cenniejsze od koszulki, czapeczki, a nawet medalu!
    Ale nie zmienia to faktu, że pakiet tego maratonu prezentuje się imponująco.

    Odpowiedz
  • 06.03.2013 o 20:38
    Permalink

    Nareszcie,pokazał się bieg gdzie nie myśli się o chęci zysku.Pomijając wspaniały pakiet,to cena startu jest przystępna dla zwykłego amatora biegania.No i chwała organizatorom za darmowe uczestnictwo w biegu na 3 km.Oby inni wyciągneli wnioski ,że większość biega dla przyjemności . pozdrawiam Leszek

    Odpowiedz
    • 06.03.2013 o 21:08
      Permalink

      Mało kto organizując bieg, myśli o chęci zysku. Większość organizatorów jest ograniczona tym, iloma funduszami dysponuje. Każdy organizator jest uzależniony od sponsorów. Im więcej sponsor jest w stanie zaoferować biegowi tym więcej jest dla zawodników. To, że w pakiecie startowym jest „tylko” bawełniana koszulka, nie znaczy, że organizator na tym zarabia, ale że nie ma funduszy lub sponsora na koszulki techniczne.

      Natomiast tutaj, pierwszy raz, mamy do czynienia z sytuacją gdzie sponsor tytularny nie liczy się z kosztami i nie musi niczego kalkulować. Robi sobie w ten sposób gigantyczną promocję, a biegacze mają bardzo tani i atrakcyjny maraton.

      Odpowiedz
  • 11.03.2013 o 23:59
    Permalink

    No i się zapisałem na 3 km. Bynajmniej nie dla koszulki 🙂

    Odpowiedz
  • 20.04.2013 o 14:47
    Permalink

    Ta koszulka ma niewiele wspólnego z techniczną niestety! Jedynie logo jest ASICS, a reszta praktycznie zwykła bawełniana.

    Odpowiedz
  • 20.04.2013 o 14:54
    Permalink

    Wydaje się, że byłoby dużo bardziej elegancko, gdyby mercedes i inne nagrody zostały rozdzielone w drodze zwykłego losowania. Udział w konkursie poprzez formularz internetowy, który nie chce się otworzyć, dosyć mętny regulamin, wszystko to sprawia, że nawet nie chce się w tym brać udziału, bo pewnie nagrody są już dawno rozdane. Wygląda to niezbyt dobrze. Ale przecież biegniemy nie dla mercedesa! Powodzenia!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *