Compressport Race Belt, czyli pasek na numer startowy

Są takie drobiazgi, które wydaja się nieistotne. Są takie, które długo wydaja się zbędne. A potem kupuje się taki drobiazg na jakimś przedmaratońskim Expo i okazuje się że korzysta się z niego przy każdej możliwej okazji. Takim właśnie drobiazgiem jest Comppressport Race Belt – pasek na numer startowy i żelki węglowodanowe.

REKLAMA

Zwą go rożnie. Najczęściej – pasek na numer. Czasami – pasek na żelki. Obydwa te określenia są poprawne, bo pasek spełnia obydwie te funkcje. Ja go nazywam paskiem z Compressportu. Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i białej.

Comppressport Race Belt pełni dwie podstawowe funkcje:

  • Pozwala łatwo i bez dziurawienia koszulki agrafkami przypiąć numer startowy.
  • Pozwala zamocować w bocznych szlufkach żele węglowodanowe, tak aby był do nich łatwy dostęp.

Compressport Race Belt - żyłki mocujące numer

Numer mocowany jest na trzy żyłki z zaciskami. Można z nich korzystać do woli. Można przypiąć numer używając trzech lub dwóch z nich. Grunt, aby się trzymał. Rozwiązanie z żyłkami jest dobre i w porównaniu do kilku innych, które widziałem, dosyć pewne. Dobrze zamocowany numer startowy ciężko niechcący zgubić. No chyba, że wykonany jest z marnej jakości papieru. Ale to już nie będzie wina paska.

Uchwyty na żele są po cztery po każdej stronie. Zagospodarować je można dowolnie pod warunkiem, że żelek zmieści się do szlufki. Szerokich i płaskich opakowań w pasku nie umieścimy. Warto też przetestować trzymanie się żelków w pasku. Może się okazać, że żel, który pozornie dobrze się w szlufce trzyma po dwóch godzinach biegu wysunie się i wypadnie z paska. Nikomu tego nie życzę, szczególnie, jeśli miałby to być „żelek na czarną godzinę”. Ja korzystam z żeli w tubkach i trzymają się znakomicie.

Compressport Race Belt

Plusów korzystania z takiego paska jest kilka:

  • Nie niszczymy ulubionej koszulki ciągłym przypinaniem i odpinaniem z niej numeru startowego. Dziurki po agrafkach są mało widoczne, ale po wielokrotnym użyciu materiał może się zniszczyć.
  • Możemy szybko zakładać i zmieniać położenie numeru startowego. Numer możemy przypiąć do paska wcześniej a potem założyć go w kilka sekund. Mając go na pasku możemy go też szybko przenieść na plecy (tzn: tyłek). To plus przede wszystkim dla osób startujących w triatlonie.
  • Żelki są pod ręką. Niezależnie czy startujesz w wielogodzinnym ultramaratonie czy „tylko” w maratonie, łatwy dostęp do żeli zawsze się przyda.

Pasek jest regulowany i po odpowiednim dopasowaniu dobrze trzyma się na biodrach. Regulacja dobrze trzyma rozmiar i pasek nie poluzowuje się w trakcie biegu, czy z biegiem czasu. Ja swój jak raz ustawiłem tak nim w nic nie zmieniam. Tylko żele i numery startowe. Tak to wygląda w praktyce:

Orlen Warsaw Marathon - na mecie

Numer mam przypięty na dwie żyłki. Po prawej (waszej) stronie żel węglowodanowy. Sam pasek tylko trochę się przekrzywił, ale to pewnie z radości.

Podsumowując

Comppressport Race Belt to drobiazg, który warto mieć. Ułatwia noszenie numeru startowego, a także sprawia, że żele energetyczne są zawsze pod ręką. Kosztuje tak mało że już nawet nie pamiętam ile za niego dałem, a przydaje się bardzo. Na wielu biegach jest wręcz dla mnie niezbędny.

REKLAMA

4 myśli na temat “Compressport Race Belt, czyli pasek na numer startowy

  • 08.07.2013 o 17:38
    Permalink

    Kosztuję 39 zł i jest to bardzo przydatny gadżet. Sam używam od kilku miesięcy i jestem bardzo zadowolony.

    Odpowiedz
  • 16.07.2013 o 15:51
    Permalink

    Też mam 🙂 Czarny, ale równie przydatny. Warto kupić jak ktoś dużo biega.

    Odpowiedz
  • 26.07.2013 o 13:59
    Permalink

    Ja często na treningi wkładam sobie w szufladkę gaz pieprzowy na psy. Idealnie się mieści i jest zawsze pod ręką. 🙂

    Odpowiedz
  • 06.07.2015 o 21:03
    Permalink

    bo ja wiem….czy tylko na długie dystansy ?…owszem , racja, ale gdy chodzi o poszanowanie koszulek, to dla każdego dobry… a np. ja uważam , że skoro z klubu mamy porządne do biegów z logo dresy , to na prawdę szkoda ich dziurawić agrafkami…kupiłam raz nowiutki i okradziono mnie nie tylko z niego , ale z całym plecakiem , pieniądzmi , telefonem i dokumentami…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *