Buff Original – czym się różni od zwykłej chusty?

Chusta chuście nierówna. Przyjęło się je wszystkie określać wspólną nazwa buffa. A nie każda chusta jest Buffem. Tak na prawdę większość chust przewijających się w bieganiu nie jest Buffami. Czym wiec różni się prawdziwy Original Buff od zamienników? Oprócz ceny oczywiście.

REKLAMA

Chusta wielofunkcyjna jakiejkolwiek firmy to kawałek materiału. Taka materiałowa rura, wykonana najczęściej bezszwowo i nieobszywana na końcach. Jest to po prostu sam materiał, z którego można zrobić wiele rzeczy od komina po czapkę. Na takie chusty najczęściej mówi się buff, ale to lekka ignorancja. Dlaczego?

Dlatego, że tak samo jak adidasy nie znaczą buty marki Adidas, tak buff nie znaczy chusta marki Buff. Buff to hiszpańska firma produkująca chusty. Jest na tyle znana i ma tak małą i rozdrobnioną konkurencję, że wszystkie chusty wielofunkcyjne potocznie są zwane buffami. A to nie prawda. Buff i chusta wielofunkcyjna to dwie różne rzeczy.

Original Buff

Najpopularniejszymi i najbardziej klasycznymi Buffami są te oznaczone jako Original Buff. Wykonane są w całości z mikrofibry – materiału który bardzo dobrze chłonie wilgoć i przy tym cały czas dobrze oddycha. Buff taki to jednolita rura materiału bez żadnych przeszyć. Po prostu sam materiał zadrukowany z jednej strony odpowiednim wzorem. Między innymi dlatego Buffy mogą być bardzo fajnymi dodatkami do całości odzieży.

Chustę taką można założyć na głowę jako czapkę czy bandanę. Chroni wtedy przed:

  • słońcem,
  • zimnem,
  • wiatrem,
  • potem, który może wpadać do oczu.

Ta ostatnia rzecz czyli ochrona przed potem to coś dla czego używam buffów niemal codziennie. Biegając pocę się obficie a pot wpadający w oczy denerwuje mnie prawie tak samo jak kamień w bucie. Dlatego kiedyś biegałem w czapkach. Później natomiast odkryłem buffy. Buffy które swoim daszkiem nie ograniczają mi widoczności i buffy, które lepiej od czapki zbierają mi pot z czoła.

Ale Buffa można używać nie tylko nosząc go na głowie. Można go też używać jako opaska na szyję czy maska na twarz. Ochronimy się wtedy przed:

  • zimnem,
  • mroźnym powietrzem wpadającym do ust.

Wreszcie buffa można założyć na rękę i potraktować jako frotkę do ocierania potu. Ta opcja jest dla mnie najmniej pożyteczna ale da się zrobić.

Z resztą z Buffa da się użyć na bardzo wiele sposobów.

No dobra. Ale to samo, lub prawie to samo potrafi każda inna chusta.

Chusta wielofunkcyjna 4Fun - widok ogólny

W czym wiec jest różnica? Nie wiedziałem i nie chciałem się tym interesować aż do Expo w Krynicy. Tam właśnie trafiłem na stoisko Buffa. Podszedłem tam z tradycyjnej ciekawości, a kiedy już wdałem się z rozmowę z obsługą zapytałem, czym różni się Buff od zwykłych chust? Co dostanę za te 59 złotych, kiedy zamienniki są po 16?

Odpowiedz była więcej niż satysfakcjonująca. Okazało się, że obsługa stoiska (szacunek dla Mateusza za zapał do szczegółowych wyjaśnień) była nadzwyczaj kompetentna i chętna do wyjaśnień, więc korzystałem. W efekcie tak jak większość stoisk raczyłem tylko rzutem oka, do Buffa zaglądałem dwukrotnie podczas dwóch dni festiwalowych i spędzałem tam, po co najmniej kilkanaście minut. Jak nie więcej.

Więc…  Czym się różni się taki Original Buff od zamienników?

  • Jakością wykonania. Nie narzekam na to jak sprawuje się moja dwuletnia chusta, w której przebiegłem w ciagu 2 lat jakieś 5 tysięcy kilometrów, ale Mateusz miał coś lepszego – Buffa z pięcioletnim przebiegiem. Różnicę widać było na pierwszy rzut oka. Moja chusta wyraźnie wypłowiała, a Buff nadal był w tym samym kolorze. Był lekko zmechacony, ale kolor na całej długości materiału pozostał ten sam. Różnica była kolosalna!
  • Długością i ścisłością. Zwykła chusta była krótksza oraz szersza. Różnicę w długości widać na pierwszy rzut oka. W szerokości nie specjalnie. Więcej różnic czułem podczas zakładania jednej i drugiej chusty. Buff po założeniu jako czapka sięgał spokojnie na całe uszy. Natomiast zamiennik od 4Funu tylko do ich połowy. Buff jest też, co czuć na głowie, nieco bardziej ścisły od zwykłej chusty. Widać i czuć, że Buff nawet po wielu latach zachwouje swoje pełnię swoich właściwości.
  • Podobno strukturą materiału. Podobno w Buffie jest tkana lepiej i podobno widać to pod światło. Rozciągałem i gapiłem się w obie chusty pod światło i różnicy specjalnej nie widzę. Buff może był trochę gęściej utkany, ale mogłem też się podświadomie sugerować tym, co mówił Mateusz. W każdym razie wizualnej różnicy pomiędzy chustami nie zauważyłem.
  • Zapachem. To akurat było trochę ciężko sprawdzić. Chusta Mateusza była wyprana i nie pachniała niczym. Moja chusta też była wyprana przed przyjazdem do Krynicy, więc również nie pachniała niczym szczególnym. Lecz mimo to Buff pachniał lepiej, a raczej to w zapachu chusty 4Funu było cos delikatnie nieprzyjemnego. Mogło to być spowodowane kiszeniem się chusty przez wiele godzin w plecaku niemniej jednak pachniała nieco gorzej. Podobno w codziennym użyciu Buffy śmierdzą zdecydowanie mniej od zamienników. Nie wiem. Sprawdzę!!

Tak, sprawdzę. Bo właśnie kupiłem sobie pierwszego buffa marki Buff. Takiego najzwyklejszego. Czuje się trochę jakbym po szkolnych latach chodzenia w adidasach kupił sobie wreszcie prawdziwe Adidasy. Teraz, po kilku latach biegania w chuście 4Funu która  jest tylko nazywana buffem, zacznę biegać w prawdziwym Buffie.

Buff original

Ciekawe czy na żywo zrobi taką różnicę jak wygląda to w teotii. Zobaczę, czym się różni w praktyce od zwykłych chust. Sprawdzę jak się sprawuje, czy warta jest swojej ceny i za kolejne 5 tysięcy kilometrów napiszę. Albo może zrobię to trochę wcześniej…

REKLAMA

Skomentowali

  • mygumas
    06.12.2013 at 22:05
    Permalink

    Jakoś nie przekonuje mnie to. Wole kupić jednak sobie co jakiś czas nowego 4funa niż buffa za 60zl.. po co mam biegać kilka tys km w jednym buffie. Jak moge kupować co jakiś czas nową chustę 4fun.. świeżą, nową itp.. tym bardziej, że te różnice nie przekonują mnie aby wydać 4x więcej.

    p.s. korzystam z 4fun, buffa nie miałem

    Odpowiedz
    • Paulina
      28.09.2015 at 08:32
      Permalink

      Łatwiej kupić nową chustę niż uprać starą? 😛

      Odpowiedz
      • Michał
        16.04.2016 at 16:04
        Permalink

        Dla mężczyzny tak 😛

  • Emilia
    07.12.2013 at 06:04
    Permalink

    Zamiennika nigdy nie miałam, ale od ponad dwóch lat mam oryginalnego buffa. Chusta wciąż jest jak nowa. Zakładam ją jako szeroką opaskę w chłodniejsze dni i sprawdza się świetnie. Jeśli tańsze zamienniki nie przylegają do głowy tak dobrze, to dla mnie argument, by ich nie kupować. Jedyny minus jest taki, że trochę znudził mi się wzór i kolor, ale jakbym miała dokupić kolejną chustę, będzie to prawdziwy buff. Szkoda mi pieniędzy na zamiennik, który nie sprawdzi się tak dobrze jak oryginał.

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      07.12.2013 at 12:15
      Permalink

      W nowej chuście i buffie tej różnicy w przyleganiu nie czuję. Wtedy natomiast, kiedy zakładałem na zmianę dwa dosyć intensywnie zużyte chusty, różnica była wyczuwalna. Wygląda że Buff jest lepszy jakościowo i dzięki temu nawet po latach się nie rozwleka.

      Odpowiedz
  • Gohs
    08.12.2013 at 22:39
    Permalink

    Ja od około dwóch lat (może trochę krócej?) używam komina z GoSportu i sprawdza się całkiem nieźle, chociaż faktycznie wyblakł. Ale Buff oryginalny kusi, jednak czasami warto dopłacić za lepszą jakość. Mnie jeszcze ciekawi zimowa wersja Buffa, ale ta w ogóle kosztuje już prawie 100zł…

    Odpowiedz
    • Paweł Matysiak
      08.12.2013 at 23:17
      Permalink

      Mnie z Buffa ciekawi najbardziej coś co się nazywa StormBuff – do połowy zwykła chusta a od połowy polar zakończony sznurkiem który można ściągać. Bawiłem się tym na Expo – świetna sprawa. W tym roku już nie będę szlał z zakupami Buffów, ale za rok sobie to cacko kupię 🙂

      Odpowiedz
  • bobo
    05.01.2015 at 16:19
    Permalink

    za cenę jednej husty buffa mogę mieć kilka tańszych
    100 zł za kawałek materiału trochę przesada

    Odpowiedz
    • Baliw
      08.02.2015 at 19:54
      Permalink

      Nie stać Ciebie to nie kupuj:) Nie którzy kupują Forda Focusa, a innym „za te pieniądze” wystarczy stary Polonez 🙂

      Odpowiedz
  • Jacek
    27.02.2015 at 11:16
    Permalink

    Miałem wełnianego Buffa i był zbyt szeroki, ledwo trzymał się gdy założyłem go na twarz do wysokości nosa ;/

    Odpowiedz
  • Piotrek
    09.04.2015 at 14:47
    Permalink

    Bzdura… Nie różnią się niczym. Szyte w tych samych fabrykach w Azji, z tych samych materiałów…

    Używam i oryginalnego buffa i zamienników od lat i nie widzę większej różnicy. A nawet gdyby była, np. w trwałości to za cenę 1 buffa można kupić 3-5 zamienników.

    Płacicie za markę i wmawiacie sobie, że jest to coś lepszego.

    Odpowiedz
  • Dawid
    11.10.2015 at 19:51
    Permalink

    Hejo. Fajny wpis. Zastanawiam się nad „ochroną” na zimę i nie mogę się zdecydować. Dotychczas zakładałem zwykjłą kominiarkę elastyczną natomist dużym dyskomfortem było zawilgocenie spowodowane oddychaniem przez co dalszy oddech przez usta był wielce utrudniony, nieprzyjemny, dodatkowo zaciągałem się tym materiałem… Coś godnego polecenia?

    Odpowiedz
  • Artur
    18.11.2015 at 10:32
    Permalink

    mam oba orginal i 4fan-a, ten drugi jest zdecydowanie lepszy i tanszy, w orginale podoba mi sie materjal delikatny – ale po kilku dniach sie rozlazi, 4fun tak niema 🙂

    Odpowiedz
  • Karol
    25.03.2016 at 10:52
    Permalink

    Sorry ale odstręcza mnie takie „lansowanie na bieganie”. Sam biegam i czerpię z tego mnóstwo radości ale nie urządzam przy tym pokazu mody i nie podnoszę sobie ego kupowaniem najdroższych akcesoriów.

    Przebiegałem całą zimę do -20 stopniowych mrozów i wyobraź sobie, że nie musiałem wydać na ciuchy kilku tysięcy złotych. No – ale ja pewnie nie jestem w takim wypadku nawet „biegaczem amatorem”.

    Odpowiedz
    • Mat
      20.09.2016 at 10:40
      Permalink

      Twoja postawa to tylko inna wersja lansu. Lans na minimalistę z ukrytą (?) negatywną oceną osób które czerpią korzyść/przyjemność z czegoś z czego ty nie korzystasz. Mogę powiedzieć że się lansujesz bo wydajesz 200 zł na buty podczas gdy ja biegam boso nawet w zimie.

      Odpowiedz
  • Rafał
    20.09.2016 at 13:38
    Permalink

    Ja kupiłem b’twin z Decathlon i wszystko super lecz mógłby być dłuższy. Założenie jako czapka z podwójnym wywynięciem jest możliwe ale na uszy to już się nie założy. Chcąc mieć na uszach trzeba inaczej pokombinować. Za kilka dni przetestuję w górach. Na pierwszy rzut oka materiał przyjemny. No i cena promocyjna 8,99 nie do pobicia

    Odpowiedz
  • ollaolla
    14.05.2017 at 16:12
    Permalink

    Od 3 lat używam oryginalnego Buffa i 4fun. Długość i szerokość mają praktycznie identyczną, w ślepej próbie (tzn.nie patrzę co zakładam) nie odróżniam jednej chusty od drugiej. Po trzech latach oceniam tak: Buff- nie spłowiał, nie rozciągnął się, łapie smrodki jak nie wypiorę na czas, po wypraniu szybko schnie. 4fun- nie spłowiał, nie rozciągnął się, łapie smrodki jak nie wypiorę na czas, po wypraniu szybko schnie. Także tego:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *