Bielizna termoaktywna – od tego warto zacząć się ubierać…

W lato jest prosto. Wystarczy koszulka, spodenki i można iść biegać. A co jak robi się zimno? Trzeba założyć coś więcej niż luźna latająca koszulka. Można założyć koszulkę z długim rękawem, bluzę, kurtkę, grube leginsy ale najlepiej zacząć od założenia bielizny termoaktywnej…

REKLAMA

W przypadku biegania czy szeroko pojętego sportu bielizna termoaktywna to najczęściej zestaw koszulka z długim rękawem i spodnie/kalesony. Bywają do kupienia oddzielnie, bywają w zestawach. Zaprojektowane są tak aby ściśle przylegały do ciała. Dzięki temu utrzymują ciepło przy ciele, odprowadzają jego nadmiar i zapewniają komfort cieplny. Bielizna taka jest w ofercie wielu marek. Ja od lat mam jeden i ten sam zestaw od Nessi, ale wiele innych marek jak Craft, OdloBrubeck czy X-Bionic też mają takie produkty w swojej ofercie.

Zaczynamy od góry…

Koszulka termoaktywna jest zawsze pierwszą warstwą odzieży. Używam jej czasami nawet w lato, kiedy jest chłodno, a ja z rana wyjeżdżam w teren rowerem. Ta dodatkowa warstwa na ciele robi wtedy wielką różnicę. Na jesieni kiedy robi się za zimno na sam t-shirt, pod koszulkę (tą samą co w lato) zakładam bieliznę termoaktywną. Kiedy robi się jeszcze zimniej dokładam kolejne warstwy.

Tak to wygląda, bo w zależności od potrzeb na taką bieliznę można założyć wiele rzeczy. Można założyć wspomnianą koszulkę biegową czy też rowerową. Jak jest zimno można założyć bluzę. Jak jest bardzo zimno można założyć i bluzę i kurtkę. Wszystko jest kwestią potrzeb, ale bazą i pierwszą warstwą jest zawsze bielizna w postaci koszulki.

Korzyść z posiadania takiego zestawu jest jeszcze jedna. Można go używać również na co dzień. Zdarzało mi się zakładać taką bieliznę w zimę pod koszulę (tylko nie białą) i marynarkę. Też spełniała swoje zadanie.

Bielizna Termoaktywna Nessi

… a potem zakładamy kalesony

Kaleson nie używamy tak często jak koszulki. Poza tym jeszcze nie spotkałem kaleson z kompletu bielizny termoaktywnej, w których wyszedłbym z domu nie zakładając nic na wierzch. Po prostu z daleka widać, że to są kalesony a nie legginsy. Nie ma natomiast problemu, aby na takie kalesony narzucić krótkie, luźne spodenki. Nie jest to częsty widok, ale taki zestaw daje już i ciepło na całych nogach i na tyłku wygląda dobrze. Kiedyś kilka razy tak biegałem i generalnie nie miałem uwag. Jednak i tak od takiego zestawu wolę…

Legginsy, najzwyklejsze cienkie legginsy. Tak też biega większość biegaczy. Tak też sam biegam.

Ale kiedy robi się naprawdę zimno warto mieć też dół od bielizny termoaktywnej czyli kalesony. Przydają się jako dodatkowa warstwa pod spód tych samych legginsów w których biegaliśmy kiedy było cieplej.

Jedne grube legginsy czy legginsy i bielizna?

Tak na prawdę w zimę można ubierać się na dwa sposoby. Można mieć drugie legginsy z grubego materiału czy z membranami, które same w sobie są bardzo ciepłe i biegać tylko w nich, bez kaleson pod spodem. Można też mieć jedne legginsy cienkie, które posłużą od jesieni do wiosny. Dodatkowo natomiast kiedy jest bardzo zimno założymy pod nie bieliznę. Obydwa te rozwiązania są dobre.

Które rozwiązanie jest lepsze? Ciężko powiedzieć. Bardziej uniwersalny jest wariant z cienkimi legginsami i kalesonami, bo można tymi dwoma warstwami rotować do woli. Wariant z jednymi grubymi legginsami natomiast jest łatwiejszy do stosowania na co dzień, bo zamiast dwóch rzeczy do zakładania (i prania) mamy tylko jedną.

REKLAMA

8 thoughts on “Bielizna termoaktywna – od tego warto zacząć się ubierać…

  • 10.10.2015 at 21:50
    Permalink

    Cześć!
    Czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga i jakoś nigdy nie natchnęło mnie na napisanie czegokolwiek. Nie żeby Tój blog do niczego mnie nie natchnął, ale zawsze ktoś mnie ubiegł a uważam, że powtarzanie po kimś jest bezcelowe. Ale teraz temat mnie, jeśli można tak powiedzieć dotknął. Może nie do końca mnie, ale osoby, które dziś w czasie biegu mijałem. Najpierw co do samego wpisu uważam, że napisałeś za mało i za mało wartościowo. Ale to moje zdanie… Kwestia jest inna, i może powinieneś nad tym się zastanowić. Dzisiaj sobota, rano o godzinie 6 jak wchodziłem z domu było -5. Ubrałem się jak uznałem optymalnie iposzełem biegać. Zestaw przez mnie wybrany okazał się dobrym rozwiązaniem. 3 warstwy na górze, warstea na dole (za mało), ale wyszło ślońce i było komfortowo. Ale mijałem biegaczy w krótkich spodenkach i w krótkim rękawku!! Przy ujemnej temperaturze! Gdy wróciłem do domu ciągle było ujemnie…

    Odpowiedz
    • 12.10.2015 at 10:08
      Permalink

      „Ale mijałem biegaczy w krótkich spodenkach i w krótkim rękawku!! Przy ujemnej temperaturze!”

      Wariaci są wśród nas 🙂

      Odpowiedz
    • 12.10.2015 at 11:55
      Permalink

      A co w tym złego, że ktoś na krótko biega? Wszak każdy ma swoją tolerancję temperaturową.. 🙂

      Odpowiedz
      • 23.10.2015 at 08:04
        Permalink

        W sumie to nic złego, co kto lubi. Ale warto mieć świadomość, że to nie jest zdrowe. Mięśnie i stawy do komfortowej pracy potrzebują optymalnej temperatury. Bieganie na krótko w mrozie to droga na skróty do kontuzji. Dlatego ja bym uczulał biegaczy, że to jednak istotne. Finalnie i tak każdy zrobi, jak uważa 🙂

    • 12.10.2015 at 20:06
      Permalink

      Też widziałem takich co w mrozie na krótko biegali. Kwestia indywidualnych upodobań i jak Krasus pisze – tolerancji na zimno, choć osobiście wolę się trochę cieplej ubrać 🙂

      Odpowiedz
  • 12.10.2015 at 13:43
    Permalink

    W niedzielne przedpołudnie, poranek – jak kto woli – u mie za oknem -3. Przy lini brzegowej lasu minął mnie pan na rowerze w krótkich spodenkach. Przetarłam oczyska ale jakoś nie zniknął i snem się nie wydawał. W głębi lasu było zdecydowanie cieplej niż u mnie na obrzeżach. Co najmniej kilka stopni bo szronu nie było ani grama i odczuwalnie cieplej było. W dodatku za każdym okrążeniem obserwowałam to samo. Wbiegam zimno, w lesie ciepło 🙂 Pan chyba to wiedział – wróż jak nic !

    Odpowiedz
  • 16.02.2016 at 20:54
    Permalink

    Trudno mi sobie dziś wyobrazić bieganie w „zwykłych” ciuchach. To znaczy, bez jakiejś specjalistycznej bielizny pod spodem. Tak jak napisałeś, zawsze można nałożyć jakieś krótkie spodenki na wierzch i jakoś to wtedy wygląda. Pogoda się na szczęście zmienia – mam nadzieję, że będzie coraz cieplej. I trasy też się zmienią. Będzie można porzucić środowisko miejskie i ruszyć gdzieś w las (mój żywioł, absolutnie). Popełniłem coś takiego na podobny temat (sportbazar.pl/testy-i-porady/biegaj-rano-nie-choruj-wieczorem-przygotowanie-do-porannego-treningu-2/) – dla mnie jednak oprócz odpowiedniego ubioru, ważne jest dopalanie od wewnątrz. I nie z doskoku, ale na 2-3 m-ce przed chłodniejszym sezonem. Pozdrawiam Kolegę Biegacza! M.K.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *