Biegasz?! Czyli (nie) znasz się na wszystkim!!

Bieganie w pierwszej chwili wydaje się prostą rzeczą. Ot, polega na bieganiu. Z takiego kanapowego punktu widzenia faktycznie wszystko jest proste. Bieganie jest jedną z pierdyliarda rzeczy którą można wykonywać. Jeden jeździ, drugi szydełkuje, trzeci gotuje…. któryśtam biega. Z tej perspektywy bieganie jest bardzo proste i skoro ktoś biega to musi się na tym znać. A jak biega od kilku lat to musi wiedzieć wszystko.

REKLAMA
Lecz im głębiej w las tym okazuje się że drzew jest coraz więcej. Bo poza takim zwykłym codziennym bieganiem jest też wiele innych dziedzin. Jest kwestia doboru odpowiedniego sprzętu. Jest kwestia ułożenia odpowiedniego planu, tak by osiągnąć zakładane i wymarzone cele. Jest kwestia kontuzji, walki z nimi i szeroko pojętej profilaktyki. Jest kwestia diety… A każda z tych kwestii jest mniej lub bardziej rozbudowana….

Pierwsza zasada – po wiedzę do specjalisty

Zawsze najlepszą wiedzę przekaże ci ktoś, kto się w danej dziedzinie specjalizuje. Plan ułoży ci trener. Kontuzję zdiagnozuje i wyleczy fizjoterapeuta. Dietę ułoży dietetyk… Proste.

Tylko że często najłatwiej napisać do „kogoś kto się zna” czyli kolegi, koleżanki, znajomego, blogera… Osoba która biega od wielu lat przecież się zna na tym. Prawdę mówiąc… nie zna się. Osoba która biega od wielu lat ma (tylko i aż) doświadczenie, którym może się z Tobą podzielić, może ci coś podpowiedzieć, ale to są jej własne doświadczenia. W przypadku problemów mniejszego kalibru jej podpowiedzi czy rozwiązania będą pomocne. W przypadku rozpisania planu treningowego z prawdziwego zdarzenia czy diagnozowania kontuzji – nie sądzę. Większość biegaczy wiedzy stricte trenerskiej czy lekarskiej nie posiada.

Do tego najlepszy byłby biegający trener lub biegający fizjoterapeuta. Swoją drogą fizjoterapeuta, który dodatkowo sam biega to skarb. Nie dość że wie co w Twoim ciele piszczy, to jeszcze zrozumie cię jako biegacza.

Wiem, że nic nie wiem

Natomiast to, że ja biegam nie znaczy że znam się na wszystkim. To że biegam nie znaczy, że jestem w stanie rozpisać ci trening do jakiegoś biegu. Jestem w stanie podpowiedzieć ci coś na bazie własnych doświadczeń. O czym pamiętać przed pierwszym maratonem? Jak i co zjeść na danych zawodach. Jak zaplanować logistykę? Gdzie w Poznaniu iść na piwo po biegu?! Albo co zostawić na przepakach na Rzeźniku? Spoko. To ci powiem. Ale to będą tylko i wyłącznie moje doświadczenia, które nie zawsze muszą sprawdzić się w Twoim przypadku. Zapytasz się o to samo kogoś innego i możesz uzyskać inne odpowiedzi. To wszystko tylko moje doświadczenia, którymi mogę się podzielić. Wiedzy trenerskiej choć biegam od 7 lat nie mam żadnej.

Znam tak samo kilka podstawowych kontuzji z czego najbardziej te, które sam przeszedłem lub z którymi mam problem. Natomiast nie znam się na anatomii, fizjonomii i biomechanice ludzkiego organizmu, by te kontuzje diagnozować u innych.

Przyjmowanie natomiast za pewnik, że jeśli ktoś biega to ma odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące treningu czy kontuzji jest błędne.

Szukasz lekarza idź do lekarza

Wiele osób natomiast uważa że skoro „Biegasz, to może mi podpowiesz…” I tu pada pytanie o trening (rzadziej) lub o kontuzje (częściej).

Naprawdę najlepszą odpowiedzią jakiej mogę Ci udzielić jest „Idź do lekarza” czy „Idź do trenera”. Ja z własnego doświadczenia jestem w stanie podpowiedzieć na temat tych najbardziej trywialnych rzeczy, ale tych bardziej poważnych się nie podejmę. Po prostu nie jestem trenerem, nie jestem lekarzem, a to że jestem w stanie wymienić kości ludzkiej stopy i wyjaśnić w łopatologicznych słowach czym jest pronacja, nie znaczy, że znam się na kontuzjach. Nie znam się.

Dlatego jak ktoś pyta się mnie o ból jakiegoś mięśnia czy „Boli mnie kolano, o tu po tej stronie, nie wiesz co to może być?!” Odpowiadam, że nie wiem. Urazów w obrębie samego kolana mogą być dziesiątki. Mnie też mogło boleć kolano po tej samej stronie co ciebie, ale ból mógł wynikać z zupełnie innych powodów. Szansa że to co zadziałało u mnie zadziała u ciebie jest minimalna. To jak strzelanie na oślep. Trafię? Fajnie! A jak nie trafię?! No cóż… trudno. Z takimi rzeczami najlepiej iść do fizjoterapeuty, a nie do mnie. Ja się po prostu na tym nie znam i najprawdopodobniej cię do tego fizjoterapeuty odeślę. Ostatnio w krótkim czasie odesłałem kilka osób. To tak samo jak z samochodem, można mieć, można jeździć, a jak coś stuka pod maską to najlepiej oddać do dobrego mechanika.

Poza tym podpowiadanie komuś w jego problemach zdrowotnych to odpowiedzialność. Na sobie mogę eksperymentować i jeśli coś spaprzę to będzie moja wina. Odpowiedzialności za Twój organizm nie podejmę. Nie mam zamiaru zrobić ci krzywdy. Krzywdą byłoby podpowiadanie Ci, kiedy kompletnie nie wiem co ci jest. Mówiąc że się nie znam i odsyłając cię do specjalisty – robię najlepsze co mogę zrobić dla Ciebie.

A jak później ktoś na mnie obrazi lub odejdzie rozczarowany brakiem odpowiedzi?! Z jednej strony jest mi po ludzku przykro, że nie pomogłem. A z drugiej strony odmawiając wiem, że udzieliłem najlepszej możliwej odpowiedzi.

REKLAMA

2 myśli na temat “Biegasz?! Czyli (nie) znasz się na wszystkim!!

  • 27.06.2015 o 11:37
    Permalink

    Bardzo rozsądny głos Paweł! W 100% się zgadzam, od osób takich jak Ty, oczekujemy profesjonalnej porady, pomocy przy kontuzji itd… niesłusznie. Możesz się podzielić doświadczeniem, twoją opinią odnośnie butów, GPS, itd… ale to znowu będzie tylko Twoja opinia z którą możemy, ale nie musimy się zgadzać!
    Pozdrawiam – Andrzej ebieganie.com

    Odpowiedz
  • 30.06.2015 o 15:38
    Permalink

    biegać każdy może, każdy ma swój styl i swoje tempo 🙂 najważniejsze to słuchać sie w swoj organizm on najlepiej powie czego potrzebuje. moj 2 dni po pierwszym półmaratonie (pko nocny we wrocławiu) powiedział „ja chcę jeszcze raz”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *