Bieganie wcześnie rano – jak to się robi?

Zasadniczo nie biegam wieczorami. Kiedy wracam z pracy już mi się wieczorem nie chce. Kiedy nie pracuje mam często inne plany na wieczór. Dlatego biegam rano. W lato jest łatwo, bo nawet o 6:00 jest już widno. Teraz jest ciemno i wstać jest trudniej. Ale da się! Jak się chce to się da!

REKLAMA
Trzeba tylko wszystko zaplanować wieczorem…

Biegać czy nie biegać?

To chyba najważniejsza decyzja, bo bez niej można całą resztę tego rozumowania wywalić do śmieci. Nie biegam codziennie, ale i nie mam sztywnego planu, kiedy biegam. Natomiast decyzję czy biegam rano czy nie, podejmuję wieczorem. Jak biegam, to ustawiam budzik na 6:00. Jak nie biegam to na, powiedzmy, 7:30.

Dzięki temu wtedy, kiedy chcę biegać mam czas na bieganie, a kiedy nie biegam to mogę się dłużej wyspać.

Wieczorem też już wiem, co z grubsza rano biegnę. Czy to asfalt, czy las… O 6:00 rano przed pracą, robie głownie asfaltowe rozbiegania, leśne krosy (tutaj las determinuje to jak bardzo się zmęczę), ewentualnie jakaś siła biegowa, czy przebieżki na koniec. Dłuższe czy bardziej ambitne treningi robię w dni wolne. Wtedy mogę zrobić 2 w 1 czyli i wstać o 7:30 i iść biegać.

Szósta rano

Ciuchy, czyli wszystko na swoim miejscu

Często czytałem historie o tym żeby przygotować strój na poranne bieganie przy łóżku tak by rano nie myśleć i się po prostu ubrać. Z tym układaniem go przy łóżku czy składaniem w kostkę to lekka przesada. Nigdy nawet nie próbowałem tak robić i jakoś żyję. I co ciekawe cały czas biegam!

Ważne jest tylko, aby wiedzieć gdzie, co jest. A czy to będzie szafka nocna, krzesło, fotel, podłoga czy też będą wisiały na łazienkowej suszarce to już bez znaczenia. Nie robi mi problemu wzięcie ciuchów z suszarki, buffa z komody, zegarka z biurka i butów z szafki z butami. Póki wszystko jest tam gdzie być powinno jest dobrze i nie muszę myśleć. Bo jak myślę za dużo, to myślę, aby iść z powrotem spać…

W ten sposób szukanie rano rzeczy psuje cały ten misterny plan.

Śniadanie, czyli małe conieco

Wieczorem powinieneś wiedzieć czy przed porannym treningiem coś zjesz czy nie. Niektórzy nie jedzą, niektórzy jedzą. Mi, przyznaje się, że wychodzi to rożnie, ale generalnie wychodzę z założenia, że trzeba coś dać organizmowi po nocy, a przed wysiłkiem, do zjedzenia. Takie coś u mnie zawsze ma taka sama postać. Jest to: kromka chleba pełnoziarnistego posmarowana cienko nutellą (ewentualnie majonezem, dżemem, czymkolwiek). To pierwsze (chleb) to węglowodany, to drugie daje mi trochę smaku. Zjadam taką jedną, maksymalnie dwie takie kromki, popijam wodą i lecę biegać.

I jak nie marudzę to zajmuje mi to maksymalnie 15 minut. Tak się właśnie biega o 6 rano.

REKLAMA

Zobacz także:

Gdzie biegać, jak wszędzie jest czerwone? W idealnym (ale też nudnym) świecie codziennie biegałbym w tym samym miejscu. Zawsze po tym samym "swoim" lesie i "swoich" polach. Praca i r...
Co robić na trzy tygodnie przed maratonem? Trener podpowiada! Orlen Warsaw Marathon już za trzy tygodnie. Dla wielu biegaczy to główny start tej wiosny. Co robić w ciągu ostatnich tygodni opowie nam Raf...
Jak sobie zepsuć poranny trening? Nie przekonam tych którzy biegają wieczorami do wstawania rano. Tym bardziej, że sam często rano nie mogę się przekonać do tego aby wytoczyć...
Jak wrócić do biegania? Regularnie i małymi krokami… Mówię sobie, że jestem mądrzejszy, że po kilku latach biegania wiem jak mądrze wrócić do biegana z głową. Wiem, że mistrzem świata nie zosta...

Skomentowali

  • Zby.
    17.12.2014 at 21:19
    Permalink

    Pawle, super! – osobiście nie mam problemów z bieganiem rano, ale tekst napisany tak zachęcająco, że z pewnością nie jeden sięskusi 😉

    Warto jeszcze wspomnieć o jednym: rozgrzewka, może być krótka, ale koniecznie całościowa.
    Gdzieś czytałem, że organizm potrzebuje chyba około 45 minut na to by się „obudzić” i przestawić procesy metaboliczne po spaniu. Oczywiście jest to z pewnością bardzo osobnicza właściwość i powiązana z wieloma czynnikami. Ja wychodzę z założenia, że robiąc poranną gimnastykę (od szyji do kostek), robię codziennie, trochę szybciej budzę ciało do życia. Oczywiście w dniu biegania dodaję jeszcze kilka ćwiczeń na nogi.

    Odpowiedz
  • blados
    29.03.2016 at 19:40
    Permalink

    Jeszcze nie tak dawno nie miałem innej opcji jak bieganie przed pracą albo wcale. Tylko, że do pracy miałem na 6. Normalne wstawanie to 5:15 a opcja z bieganiem to 4, czasem 3:50 hehe
    Dało się? Dało!!!
    I teraz, kiedy wybiegam po pracy (po 23) tęsknię za porankowym biegiem. Inaczej się biega rano. Lepiej. Przynajmniej dla mnie. Pozdro600!

    Odpowiedz
  • lubię spać
    04.04.2017 at 18:25
    Permalink

    Nie wiem jak można się tak zrywać o 5 czy 6 aby sobie pobiegać!!

    Odpowiedz
  • darek
    01.07.2018 at 11:46
    Permalink

    Ja wstaje do pracy o 6 więc musiałbym wstawać o 4.30 mmm, trzeba spróbować

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *