Biegaj Zdrowo – Lewis G. Maharam

Biegać można z Gallowayem, można metodą Danielsa, można biegać przez życie, można biegać mądrze, a można też biegać zdrowo. Taki właśnie mało wyszukany tytuł „Biegać Zdrowo” nosi jedna z książek od wydawnictwa Inne Spacery. Książka wbrew banalnej nazwie nosi w sobie całkiem sporo wiedzy na temat zdrowia i kontuzji w bieganiu. Jest to jedyna taka poświęcona w całości zdrowiu i kontuzjom książka na rynku.

REKLAMA

Drugiej takiej pozycji nie ma, a przynajmniej ja nic o niej nie wiem. Po prostu to, co w innych książkach potraktowane jest po łebkach lub zajmuje jeden z wielu rozdziałów, tutaj zajmuje całą książkę.

Autorem książki jest Lewis G. Maharam – lekarz medycyny i specjalista do spraw medycyny sportowej. Był również, co momentami do znudzenia powtarza, dyrektorem medycznym wielu maratonów organizowanych w Stanach Zjednoczonych. Generalnie gość wie, co pisze i umie to jeszcze napisać w przystępny sposób.

Książkę czyta się w miarę zrozumiale. Kompletny laik może jej nie zrozumieć, ale dla znających się już choćby trochę na ludzkiej anatomii, fizjologii i biomechanice książka jest zrozumiała. Zresztą zaczyna się takim małym słowniczkiem trudniejszych pojęć. Tak, więc zanim zaczniemy czytać prześlizgujemy się, od artroskopii przez glikogen i pronację aż do złamania zmęczeniowego.

Dalej zaczynamy właściwą część książki. Składa się z czterech części:

  1. Bieganie dla zdrowia,
  2. Maratony i półmaratony,
  3. Warsztat zdrowego biegania,
  4. Podręcznik kontuzji,
  5. Bieganie a nagła śmierć,

z których najciekawsze były dla mnie 1 i 4.

Pierwszy, bo to takie ogólne wprowadzenie w temat biegania a przede wszystkim po raz pierwszy w jakiejkolwiek książce znalazłem tak fajnie, obszernie i zrozumiale rozpisaną procedurę doboru obuwia do profilu stopy. Dla doradcy klienta, jakim od niedawna jestem, było to bardzo ciekawe. Sporo rzeczy, zarówno w tym rozdziale jak i późniejszych, napisane jest też na przykładach z życia wziętych, dzięki czemu wiele problemów łatwiej zrozumieć niż gdyby potraktowane były tylko od strony teoretycznej. Plus dla autora.

Drugą częścią, która jest znakiem rozpoznawczym książki, to część czwarta, czyli podręcznik kontuzji. Podręcznik ten to trochę ponad setka stron z opisem najbardziej typowych kontuzji biegaczy. Jedna po drugiej. Od sinych paznokci do wstrząśnienia mózgu. Każda z nich rozpisana jest na objawy, przyczyny, oraz możliwe leczenie. Do tego kilkustronicowy opis często z rysunkiem. Jest prosto i zrozumiale – wystarczająco, aby zrozumieć istotę problemu, czyli kontuzji. Wyleczyć się z tą książką oczywiście nie da, ale można się naprawdę dowiedzieć masy ciekawych rzeczy o tym jak funkcjonuje organizm. A raczej, co może się w nim zepsuć.

Pozostałe trzy części to mniej lub bardziej luźno pisane rozdziały zawierające rozmaite porady na temat zdrowia i wszystkiego, co tylko dotyczy organizmu. Jest też coś o sprzęcie, o korzyściach związanych z bieganiem, o tym co należy zrobić na mecie maratonu, oraz co zrobić aby w dobrym zdrowiu do tej mety dotrzeć. Oczywiście wszystko od strony medycznej. Część z tego to rzeczy które spotkać można również w innych książkach, ale wiedzy unikalnej, z którą zetknąłem się pierwszy raz w tej książce jest bardzo dużo.

Całościowo książka zamyka się w 324 stronach.

Biegaj Zdrowo - Lewis G. Maharam

Czy warto kupić?

Książkę oceniam wysoko. Jeśli interesujesz się, choć trochę mechaniką ludzkiego ciała i fizjologią to będzie to książka dla ciebie. Jeśli chcesz zrozumieć, co się bolało, boli i co cię może boleć, to też warto do książki zajrzeć. Jest ona zbiorem chyba wszystkich mądrych rad dotyczących zdrowia i kontuzji, jaki jest na rynku. Ująłbym to tak – jeśli „Biegiem przez życie” Jerzego Skarżyńskiego jest najlepszą i najbardziej kompletną książką o istocie biegania to „Biegać Zdrowo” jest najlepszą książką stricte o kontuzjach. Lepszej w tej chwili nie ma.

Jedyne, co budzi we mnie niesmak to fakt, że dostałem od wydawnictwa do zrecenzowania książkę wybrakowaną. Nie wiem czy przypadkowo czy celowo. W każdym razie faktem jest, że ostatnie kilka stron w ogóle się nie trzymało grzbietu, przez co nie mam pojęcia, co jest w Indeksie, bo kartki już zdążyłem zgubić. Kojenie kilka stron, czyli załącznik C oraz notka „O Autorze” jest wklejona w książkę do góry nogami. Załącznik jest mniej użyteczny od indeksu, ale i tak wolałbym abym nie musiał odwracać książki do góry nogami, aby przeczytać co w nim jest.

Mam nadzieję, że w egzemplarzach, które trafiły do księgarń i sklepów nie ma takich „kwiatków”.

Bo poza tym książka jest świetna.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *