Bieg Tropem Wilczym 2018 – a na końcu i tak zawsze jest grochówka

Zrobiliśmy to po raz czwarty. Wystartowaliśmy zarówno na dystansie 1963 metrów jak i 5 kilometrów. W międzyczasie rozdaliśmy około 250 medali i zjedliśmy całą garkuchnię wojskowej grochówki. Główne laury natomiast zgarnęli nasi sąsiedzi z Sochaczewa czyli Adam Ząbczyński oraz Tomasz Mikulski.

REKLAMA
Od samego rana atmosfera była… hmmm… gorąca, jak na fakt, że w dzień biegu o poranku termometr za moim oknem pokazał -12 stopni Celsjusza. Później przestałem rejestrować zmiany temperatur, a na bieg ubrałem się w tyle warstw ile się dało, aby jednocześnie nie krępować swoich ruchów. Byłem przygotowany na kilka godzin w terenie.

W czasie kiedy jedni biegacze jechali na start, a inni jeszcze siedzieli w domach, my ruszyliśmy na trasę. Jak zwykle na rowerach. Mocowaliśmy tabliczki kilometrowe, rozwieszaliśmy taśmę i robiliśmy różne inne rzeczy, które przed biegiem zrobić trzeba.

Bieg Tropem Wilczym Żyrardów - medal

Pachołkiem być!

Punktualnie o 14:00 na starcie stanęli Ci którzy chcieli rywalizować w Biegu Pamięci na 1963 metry. Dystans symboliczny, bo to data śmierci ostatniego Żołnierza Wyklętego. Opłata też symboliczna, bo pakiet na ten bieg kosztował całe 5 zł.

Jeśli ktoś się zastanawiał gdzie byłem w tym czasie, to na półmetku miał odpowiedź. Miałem bardzo odpowiedzialne zadanie, od którego zależała długość biegu, czyli pilnowanie pachołka. Pilnowałem by każdy przebiegł dookoła niego, pilnowałem aby tam stał i nikt go nie ukradł. Uczestnicy natomiast tylko latali dookoła mnie.

Bieg Pamięci Tropem Wilczym Żyrardów

Po kilku mgnieniach oka i migawki w aparacie było po wszystkim. Siedemdziesiąt osób przebiegło obok mnie a ja mogłem zabrać swój pachołek pojechać z nim na metę. Tam w Biegu Pamięci zwyciężył nasz „stary znajomy” z Sochaczewa czyli Adam Ząbczyński. To już nie pierwszy jego puchar przywieziony z Żyrardowa!

Medale rozdawać!

Start Biegu Głównego na 5 kilometrów wyznaczyliśmy na 14:30. O tej też godzinie po krótkiej rozgrzewce prawie dwustu uczestników stanęło na starcie. Było zimno, ale słonecznie, sucho i bezwietrznie. Z biegowego punktu widzenia to dobre warunki do biegania. Trzy, dwa, jeden, start i taśma poszła w górę.

Bieg Tropem Wilczym Żyrardów - start

Ruszyli, a ja z nimi. Tym razem bez pachołka. Ubezpieczałem czołówkę i gdyby coś jednak poszło nie tak, byłem tym który szybko mógł się znaleźć w dowolnym miejscu trasy.

Tymczasem czołówka wykrystalizowała się szybko. Jechałem raczej z przodu, więc byłem na bieżąco z tym kto i jak się w niej przetasowuje. Andrzej, Bartek, Filip i Tomek prowadzili od samego startu. Na pierwszym kilometrze zameldowali się razem. Na drugim podobnie. Wiadomo było, że wśród nich jest zwycięzca.

Bieg Tropem Wilczym Żyrardów - czołówka

Czołówka zaczęła się rwać około trzeciego kilometra. W czwórce, dwóch nie wytrzymywało tempa i na półtora kilometra do mety przerwa pomiędzy drugim a trzecim była już na tyle znaczna, że w grze o zwycięstwo zostało tylko dwóch. Następnych dwóch walczyło o trzecie miejsce na podium. Ostatecznie wszystko rozegrało się na ostatnim kilometrze. Bez dramatycznych finiszów Tomek Mikulski (czas 16:47) uciekł Andrzejowi Wojtczakowi (16:56) i jako pierwszy przekroczył linię mety. Tym samym zwyciężył w Biegu Głównym. Chwilę potem w bezpośredniej walce o trzecie miejsce lepszy okazał się Filip Gałuszka (17:14) i to on uzupełnił podium.

Wśród pań rywalizacja była równie zacięta a różnice czasów na podium minimalne. Triumfowała Natalia Anioł (22:22), druga była Monika Szczepaniak (22:27), trzecia ułamek sekundy później Ewelina Strojek (22:27).

Tyle się działo w czołówce, ale nie zapominajmy, że poza tymi którzy stanęli na podium trasę biegu pokonało jeszcze ponad 170 innych uczestników. Dla jednych samo ukończenie biegu było sukcesem, inni walczyli o jak najlepszy czas. Może nawet o swoje życiówki. Wszyscy dzielnie pokonywali kolejne kilometry i w komplecie zameldowali się na mecie. Tam na ich szyjach zawisły pamiątkowe medale. Szczęśliwcom medal na szyi zawiesiłem własnoręcznie.

Bieg Tropem Wilczym Żyrardów - wręczanie medali

I grochówkę smakować!

Oprócz medali za linią mety niesłabnącym zainteresowaniem cieszyła się wojskowa grochówka. Smakuje tym lepiej im jest zimniej więc tego dnia smakowała niczym obiad z Sheratona. Rozchodziła się natomiast tak szybko jak… ciepłe bułeczki? Nie, nie… Jak ciepła grochówka w zimny dzień. Kto nie jadł niech żałuje.

Albo niech wystartuje u Nas za rok. Choćby dla tej grochówki!

Do zobaczenia!

REKLAMA

Jeden komentarz

  • Chaos_w_krk
    07.03.2018 at 21:36
    Permalink

    Paweł uwielbiam twojego bloga i twój profesjonalizm. Jestem fanem i zawsze czekam na kolejny wpis. I to się nie zmieni 🙂

    Ale błagam …. przynajmniej ty nie bądź bezkrytyczny do idei „wykletych „. Publikacje historyczne i badania w tym iPNowskie wielo krotnie wykazaly ze ci ludzie byli zwykłymi bandytami, morderca mi , gwalcicielami . Nic by się nie stało jakby te biegi były pod konkretnym szyldem: pilecki czy in ka. Ale laczenie szlachetnej dyscypliny i sportu w ogóle z bandytami to jest co najmniej wątpliwe moralnie a na pewno źle wpływające na wzorce wśród młodzieży. Taki Kuraś czy Lupaszka kompletnie nie powinni mieć nic wspólnego ze sportem. To tak jakby zrobić bieg pamięci żołnierzy wermachtu. Prawda że nie wszyscy byli źli ?

    Może tego nie zrozumieć ktoś kto w rodzinie nie miał ofiary bądź świadka tych zbrodni które robili wykleci. Ale po to są źródła historyczne i fakty. A te stanowczo kładą duuuuuuuzy cień na to kim byli i ci robili ci ludzie. A w sporcie nie powinno mieć miejsca na wątpliwe postawy.

    Bieg biegiem. Wiadomo. Głód stsrtowy po zimie. Ale apeluje o zdrowy rozsądek i nie przykladanie ręki do morderców i bandytów.

    A teraz białko, węgle i jutro z rana rytmy

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *