Sto kilometrów w tydzień

Tydzień zaczął się fatalnie. Chyba gorzej być nie mogło. Nerwy napięte do granic możliwości i chęć ucieczki byle dalej od wszystkiego, choć wiadomo, że uciec się nie da… Niemniej jednak próbowałem. Bez planu, składu i ładu, prosto

Czytaj dalej

Test Friel’a

Na gwiazdkę dostałem pusometr – o tym już pisałem. Po gwiazdce zaszedłem do Empiku po książkę, która ostatnio bije rekordy. Książkę, która jest nagrodą w różnych konkursach, na co najmniej 3 różnych portalach biegowych. Książkę, której

Czytaj dalej
REKLAMA

Sylwestrowa kontuzja

Pewnie już każdy wie (lub powinien wiedzieć), że biegając lubię sobie utrudniać życie. Czasami tylko zdarza się, że to utrudnianie przybiera taką formę, że gdyby mi ktoś coś takiego zaproponował jeszcze przed wyjściem na dwór, to

Czytaj dalej

Poranne wybieganie

Kolejna zima, czyli powrót do nocnych biegów. A może nie tyle powrót do nocnych, tylko same przez się stały się nocne. Godziny wyjść na dwór się nie zmieniły i zasadniczo oscylują pomiędzy 18:00 a 21:00. Tyle,

Czytaj dalej

2000 kilometrów

No i się dorobiłem swojego jubileuszu! Jubileusz jak jubileusz, może trochę na siłę. Może też dlatego, że o 1000 km nic nie napisałem. Teraz to choć w części nadrobię, bo zarówno 1000 km jak i 2000

Czytaj dalej

Moje pierwsze roztrenowanie

Po maratonie zacząłem się wdrażać w idee Jurka Skarżyńskiego. I tak miałem sam z siebie postanowienie, że dam sobie na luz po Maratonie Warszawskim, więc dałem. Literatura zalecała podobnie. W książce pisało, żeby odpocząć od biegania

Czytaj dalej
REKLAMA

Zakosami po lesie

Ileż to można biegać według sztywnych zasad? Ile razy wychodząc na trening mogę sobie mówić: Paweł, robisz tyle i tyle kółek na tej i tej pętli w takim a takim tempie?? Można tak biegać, bo w

Czytaj dalej

Olsztyn ’10 – Warmio żegnaj!

Im więcej biegałem dookoła Olsztyna, tym wpadałem na bardziej zwariowane pomysły, gdzie można biegać. Jezioro już znałem, bo już nad nim bywałem parę razy. Bywałem od różnych stron, wiedziałem, że od jednej strony jest koszmarny podbieg,

Czytaj dalej

Olsztyn ’10 – Unieszewo

Warmiński bieg numer cztery był najwolniejszy, ale też najbardziej męczący i szalony, by nie powiedzieć, że głupi. Wracając pociągiem z Ostródy, miałem w plecaku całość mojego biegowego ekwipunku. Jeszcze przed wejściem do pociągu zastanawiałem się czy

Czytaj dalej