6. Festiwal Biegowy – czyli Koral Półmaraton

To nie był idealny bieg. To nie był nawet dobry bieg. To nie był nawet taki sobie bieg. W moim wykonaniu to był bardzo słaby bieg. Tym bardziej że liczyłem na więcej ale jak się nie zrobiło formy na treningu to później wszystko wychodzi. Tym bardziej na trasie z takim przewyższeniem.

REKLAMA
Profil trasy jaki jest każdy widzi. Trasę w ten sposób można podzielić na trzy etapy. Pierwszy etap z Krynicy do Powroźnika gdzie jest cały czas lekko w dół. Drugi z Powroźnika do Romy gdzie jest cały czas pod górę a pod koniec bardzo mocno w górę. Trzeci, z Romy do Krynicy gdzie jest tylko w dół i to momentami mocno w dół.

Koral Półmaraton - przewyższenia

Miłe złego początki

Pierwsze sześć, siedem kilometrów to przystawka. Teren cały czas powoli opada i to widać i czuć. Zacząłem w tempie 5:20 co nie stanowiło większego problemu patrząc pod katem tego że teren minimalnie opada. Generalnie odhaczałem kolejne kilometry do Powroźnika. Problemów zero.

Po siódmym kilometrze zaczęły się schody. Zamiast jakże optymistycznego tempa 5:20 zrobiło się 5:40 a potem jeszcze wolniej. Tętno natomiast dużo wyższe. Z początku jeszcze miałem nadzieję, że będzie dobrze. Gdzieś tak w połowie podbiegu wiedziałem już, że będzie źle. Nie trafiła mnie ściana na zasadzie, że biegnie mi się dobrze, a tu jeb… i nie mogę. Tutaj po prostu z każdym kilometrem choć wkładałem coraz więcej sił to minimalnie zwalniałem. Na punktach z wodą przechodziłem w marsz.

Koral Półmaraton - medal

W Tyliczu zaczął się podbieg pod Romę. Zaczęło być ostro w górę. Ktoś gdzieś kiedyś powiedział że średnie nachylenie tutaj to 17 stopni. Nie wiem. Wiem że większość podbiegu pod Romę to w zasadzie podejście. Są dwa, trzy miejsca gdzie jest w miarę płasko, gdzie biegnę. Resztę przeszedłem szybkim marszem. Zresztą w gronie w którym byłem większość szła.

Przed samym szczytem zamieniłem kilka słów z innym biegaczem. On biegł pierwszy raz w Krynicy, ja trzeci a i tak pod górę wlekliśmy się razem. Na szczycie widząc zielnoą tabliczkę Krynica wiedziałem, że zacznie się mocny zbieg. Powiedziałem koledze, że ja biegnę swoje i poleciałem w dół. A nuż widelec jeszcze coś uratuję?!

Koral Półmaraton - finisz
fot. M. Walczewski

Nie uratowałem. Nawet zbieg wyszedł mi słabo. Rok temu kończąc maraton zbiegałem po 4:00 min/km a teraz ledwo 4:30. Na dole w Krynicy jeszcze zrobiło się płasko i miałem już serdecznie dość. Dobiegłem bez specjalnych finiszów w 2:07:27. Słabo.

Generalnie Koral Półmaraton 2015 to najgorszy półmaraton w mojej biegowej karierze. Tym bardziej, że chciałem powalczyć i gdzieś tam w głowie liczyłem na wynik w granicach 1:50-1:55 a nie zmieściłem się nawet w 2:00. I cała wina leży po mojej stronie. Jak nie zrobiłem tego co powinienem na treningach, to nic nie zrobiłem na zawodach. Tym bardziej na takiej trasie.

Koral Półmaraton - meta

Organizacyjnie bez zarzutu

Organizacyjnie Koral Półmaraton odbył się bez większych przeszkód. Tym razem udało mi się bezproblemowo zarejestrować w biurze zawodów. Odebrałem pakiet.z koszulką której nie rozpakowałem. W środku był za to ręcznik – fajna i praktyczna pamiątka.

Wolontariusze na puntach z wodą też bez zarzutu. Ani razu nie było problemu z łapaniem wody. Woda była w kubeczkach i czasami w małych butelkach. Poza tym na niektórych puntach był izotonik, banany, czekolada, cukier w kostkach… Tyle zauważyłem bo nie korzystałem. Mnie na punktach interesowała tylko woda.

Jedyne co mnie w punktach odżywczych rozbiło to fakt, że ustawione były według maratonu a więc po punkcie z wodą na 5 km maratonu i półmaratonu był punkt na 27,5 kilometrze maratonu czyli na 6 kilometrze półmaratonu. Tak blisko siebie jeszcze punktów odżywczych nie spotkałem.

Tak więc z Krynicy pod kątem biegowym tym razem wracam na tarczy. Poza tym kolejny świetny weekend w Krynicy za mną. Tylko nad wynikiem muszę (wreszcie) popracować.

REKLAMA

Zobacz także:

XII Hunters Półmaraton „Słowaka” – gdy całe mi... Przyznaję, że słyszałem sporo dobrego o Półmaratonie Słowaka. Niemniej jednak do Grodziska nie jest mi po drodze. I nie byłoby nadal gdyby n...
DOZ Półmaraton Łódź – 5 sekund zabrakło, ale i tak się cie... W tym półmaratonie wystartowałem przypadkiem. Stojąc na starcie zaryzykowałem stając za pacemakerami na 1:35. Ryzyko się opłaciło bo choć z ...
Mizuno Half Maraton – Kocham Amsterdam! Amsterdam zapisał się w moich biegowych annałach tak jak żaden wcześniejszy półmaraton. Raz, że to mój pierwszy zagraniczny półmaraton. Dwa,...
II Ciechanowskie Święto Biegania – upał i górki z zamkiem ... Ciechanów - miasto położone na północnym Mazowszu. Teoretycznie płaskim Mazowszu. Podczas półmaratonu okazało się, że północne Mazowsze wcal...

Skomentowali

  • Piotr
    16.09.2015 at 21:00
    Permalink

    Hejka Pawle
    kibicowałem Ci na ok. 400 metrów przed metą. Krzyknąłem po imieniu, bo poznałem koszulkę i bloga.
    Gratulacje za bieg 🙂

    pozdrowienia serdeczne
    Piotr

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *