3 największe błędy popełniane przy zakupie butów do biegania

New Balance 1080 v5 - metka

Błędów przy kupowaniu butów popełnić można kilka: za małe, niedopasowane do typu stypy, z za małą amortyzacją… Część tych błędów to drobiazgi i da się z nimi biegać. Jest natomiast kilka innych regularnie powtarzających się błędów, które nie wybaczają i jedyne jak można je skomentować to powiedzieć po fakcie – “a nie mówiłem”…

REKLAMA

1. Za mały rozmiar

Tak, drogie panie i panowie, rozmiar ma znaczenie! Szczególnie w butach do biegania. But do biegania musi mieć luz z przodu. Musi być w ten sposób miejsce na to, aby twoja stopa mogła w bucie pracować. Aby mogła delikatnie spuchnąć. A przede wszystkim musi być miejsce, bo jego brak i regularny ucisk paznokci przez cholewkę powoduje że pod tymi paznokciami tworzą się mało sympatyczne krwiaki, które powodują oddzielanie się płytki paznokcia od łożyska i jego “schodzenie”. Nastraszyłem was?!

Ten błąd popełniają najczęściej osoby zaczynający biegać i kupujący buty “na oko”. Podczas takich zakupów wybierają ten sam rozmiar co w butach codziennych i potem mają problem. W przypadku butów biegowych to normalne, że buty biegowe są “większe” niż te codzienne. Ja mam na pantoflach napisany rozmiar 45EU, a buty do biegania mam najczęściej 46EU, a mam też kilka w rozmiarach 47EU i 47,3EU. I wszystkie są dobre!

Warto też pamiętać, że rozmiar rozmiarowi nie jest równy i w różnych markach mogą ci odpowiadać buty o różnych rozmiarach. Dlatego też najlepiej dobierać według długości wkładki wyrażonej w centymetrach. To najpewniejszy wskaźnik rozmiaru.

W przypadku pań rozmiarówka działa dokładnie tak samo, ale panie bywają bardziej uparte w tym względzie i niektóre za nic w życiu nie kupią rozmiaru 40, bo zawsze mają 38, góra 39. OK, ale ostrzegałem.

New Balance 1080 v5 - metka

2. Buty z gore-texem

Ten błąd pojawia się co wiosnę. Dlaczego? Bo na wiosnę buty z gore-texem są dosyć mocno przecenione i wyraźnie tańsze od swoich nie gore-texowych odpowiedników. W Internecie wygląda to naprawdę na super okazję, bo skoro mamy ten sam model raz za 400 a raz za 250 to większość bez zastanowienia wybierze ten za 250.

Faktycznie natomiast kupisz buta z wodoodporną membraną, która nie przepuszcza wody do środka oraz mocno ogranicza oddychanie cholewki. Membrana jest dobra, ale na zimę i to na mokrą zimę. Z nią nie ma praktycznie szans aby woda dostała się do wnętrza buta. Można biegać i po śniegu i po kałużach i po znienawidzonym przez biegaczy błocie pośniegowym, a w środku buta będzie sucho i komfortowo.

W lato w butach z membraną stopa ci się “ugotuje”. Wodoodporna cholewka słabo sobie radzi z przepuszczaniem powietrza i utrzymywaniem optymalnej temperatury wewnątrz butów. W butach będzie ciepło i gorąco a to prosta droga do obtarć i odparzeń.

Chcesz teraz kupić buty w super cenie a latem mieć saunę w butach?

OK, to twój wybór!

Gore-Tex

3. Buty na ostatnią chwilę

Taka sytuacja zdarza się najrzadziej z tych trzech, ale też się regularnie powtarza – na dzień, tydzień czy miesiąc przed zawodami trzeba sobie kupić nowe buty! W przypadku krótkich biegów czy maksymalnie biegu na 10 km nie ma to znaczenia. Na tak krótkim dystansie możesz biec w nowych butach niemal z marszu i nie ma potrzeby ich specjalnego rozbiegania. Ryzyko jest minimalne czy wręcz nieistotne.

W przypadku maratonu ryzyko jest dużo większe i dobrze by było abyś w butach zrobił conajmniej jedno długie wybieganie i kilka krótszych treningów, aby but się do stopy ułożył i abyś ty się do niego przyzwyczaił. Im bardziej but sprawdzony tym lepiej. Tutaj czasami jeden grubszy szew w nieodpowiednim miejscu potrafi zepsuć całe zawody i zamiast o czas czy ukończenie, będziesz miał tylko w głowie tylko ten (delikatnie mówiąc) cholerny ucisk stopy. To są czasami drobiazgi, ale po 30 czy 40 takie drobiazgi stają się problemami rangi światowej.

Tak samo jak wybierasz się na Bieg Rzeżnika powinieneś buty kupić już teraz, tak by je kilka razy w trudnym terenie “przekatować”. Poczuć jak się trzymają na podejściach, jak na zbiegach, a jak to jest jak się w nich wdepnie w strumień. W końcu masz w nich spędzić na raz wiele godzin w górach i pokonać 78 kilometrów… Niektórzy natomiast i tak przyjdą po buty na Rzeźnika gdzieś w połowie maja. Czy je sprawdzą? Pewnie z raz czy dwa się w nich przebiegną ale to za mało. Lepiej kupić buty wcześniej i je odpowiednio rozbiegać. Osobiście wolę zabrać nawet starsze (bardziej zabiegane i zużyte) ale sprawdzone buty, niż nowszy ale mało sprawdzony model. Temu w którym zrobiłem już kilkaset kilometrów po prostu ufam.

Dlatego też o butach na Rzeźnika pomyśl już teraz, w marcu. Później może być za późno.

Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedIn

4 komentarzy

  1. Fakt faktem, nawet jeżeli nasze biegi mają być mocno amatorskie, lepiej nie nabawić się kontuzji i już na samym początku zainwestować w dobre buty 🙂

  2. Kasia says:

    Świetny blog! 🙂 Zastanawiam się nad zakupem Nike flex experience 4 i tu moje pytanie – czy sprawdzą się przy bardzo amatorskim bieganiu, 3-4 razy w tygodniu po asfalcie? Będę bardzo wdzięczna za opinię 🙂

  3. Największy błąd naszych czasów? Zakup butów online – bez uprzedniego mierzenia 😉

    Paweł

  4. Krzysiek says:

    Wizyta w sklepie (i odpowiedni sprzedawca) powinna wszystko rozwiązać, niemniej faktycznie nie patrzy się na rozmiar podany na bucie, bo on ma dobrze leżeć i nie jest ważne co jest napisane na metce (rozmiar)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *