3 biegi na 10 km w jeden weekend – nie za ciasno?

Fajnie że biegów jest coraz więcej. Fajnie że są organizowane w mojej najbliższej okolicy. Fajnie że niedługo praktycznie każde miasto będzie miało do zaoferowania jakiś bieg. Szkoda tylko że czasami najpierw przez miesiąc jest spokój a potem w jeden weekend są biegi w trzech bardzo blisko położonych miastach.

REKLAMA

Tak się złożyło na koniec maja.

  • Ursus Biega – 30.05.2015 – dystans 10 km
  • II Pruszkowski Bieg Wolności – 31.05.2015 – dystans 10 km
  • III Podkowiańska Dycha – 31.05.2015 – dystans 10 km

Dostrzegacie pewne podobieństwa?

To jeszcze podpowiem tym, którym nazwy miast wiele nie mówią. Podkowa Leśna, Pruszków i Ursus lezą w linii prostej gdzie od Podkowy przez Pruszków do Ursusa jest raptem 13 kilometrów.

Majowe Biegi - Podkowa Leśna, Pruszków i Ursus

I w każdym z tych miast w ten sam weekend odbędzie się bieg na 10 km… Nie uważacie, że trochę ciasno?!

Z punktu widzenia uczestnika

Z punktu widzenia uczestnika trochę szkoda, że trzy biegi które organizowane są w mojej najbliższej okolicy odbędą w jeden weekend. Każdy z nich jest na tyle blisko ze dałbym radę się w nim przebiec, a potem bez problemu wrócić i w spokoju zjeść w domu obiad.

Dystans 10 kilometrów jest tez dla mnie (i innych regularnie biegających) na tyle krótki że spokojnie mógłbym biegać w takich biegach co tydzień. Ot, w ramach weekendu wsiadam w samochód/pociąg/rower i jadę na bieg. Pobiegam, spotkam znajomych i spędzę miłe przedpołudnie. Poza tym bieg na zawodach to zawsze lepszy bodziec niż luźne rozbieganie.

Natomiast dzień po dniu…. Teoretycznie da się pobiec w sobotę w jednym mieście i w niedzielę w drugim, ale to już nie jest dla mnie ta frajda. Jeśli w sobotę się postaram i powalczę, to w niedzielę już tak nie powalczę. A jechać na zawody po to aby się po prostu przetruchtać. Nie dziękuję. Wyjdę potruchtać po swoim lesie. Nie mam w ten sposób chęci biec w sobotę w Ursusie a w niedzielę w Podkowie Leśnej czy Pruszkowie.

Jak mam wybór to wole na spokojnie pobiec w jednych zawodach. W moim przypadku Podkowa Leśna.

Z punktu widzenia organizatorów

Z punktu widzenia organizatorów tez nie jest to komfortowa sytuacja. Dużą cześć osób startujących w takich małych lokalnych biegach stanowią lokalni biegacze. Ja jestem przykładem. Tacy biegacze nie jeżdżą po całej Polsce, a szukają biegów w swojej okolicy i w nich startują. Żaden z nich nie wystartuje w trzech biegach, bo fizycznie nie da rady. Kilku pewnie pobiegnie w dwóch ale większość pobiegnie w jednym.

Generalnie każdy z tych biegów jest skierowany do tego samego biegacza. Na tym samym poziomie wytrenowania. Mieszkającego w tej samej okolicy. I każdy z tych biegów tego samego biegacza ciągnie w swoją stronę i zabiera go innym. Bo albo tu albo tam. Strzelam, że gdyby te biegi były tydzień po tygodniu to i frekwencja i zainteresowanie każdym biegiem byłoby jeszcze większe.

Z drugiej strony czasem bywa ciężko z datą. Nie zawsze da się wybrać taką datę jaką by się idealnie chciało. Biegi w Pruszkowie i Ursusie powiązane są z obchodami dni danego miasta (czy to Dni Pruszkowa czy Dni Ursusa) i biegi są takimi elementami towarzyszącymi. Czasami też organizatorzy stają w sytuacji, że albo zorganizują bieg z okazji dni miasta, albo nie zorganizują go wcale…

Niemniej jednak, kiedy trzy biegi na tym samym dystansie w tej samej okolicy są rozgrywane w jeden weekend, to nie przyciągną one trzy razy tyle biegaczy co przyciągnęły by kiedy byłyby organizowane w różne dni. Trzy biegi podzielą biegaczy między siebie.

A więc do zobaczenia w Podkowie Leśnej.

REKLAMA

Skomentowali

  • Julia
    08.05.2015 at 10:21
    Permalink

    Może to i dobrze, że biegacze się rozłożą. 🙂 Może sięgną po podium czy zwycięstwo w klasie tacy, którzy nie mieliby szansy na większych zawodach? To jest plus. 🙂
    Jadę teraz do Polski na dwa tygodnie. Nie do końca było pewne, w jakich ramach czasowych zamknie się mój pobyt i mimo że sporo jest w tym czasie lokalnych biegów, nie mogę w nich uczestniczyć, bo już nie ma miejsc! A w Niemczach na tych lokalnych można ze spokojem przyjechać w dzień startu i wtedy się zameldować… Zatem ja widzę plusy takich startów. Tymbardziej że, jak piszesz, są to dyszki, które można biegać co tydzień, można też w lasach i żadna strata. Co innego jakby to były półmaratony. To byłoby przegięcie. 😉

    Odpowiedz
  • Piotr
    12.05.2015 at 22:45
    Permalink

    Za to w moim mieście (Radom) stwierdzam niedobór biegów w okresie kwiecień-maj.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *