10 pomysłów jak spieprzyć maraton

Rok temu napisałem mini poradnik „Przebiec maraton: O czym warto pamiętać„. W tym roku ten temat wraca, bo zaczyna się też kolejna maratońska wiosna. Tym razem nie będę dawał rad jak maraton przebiec. Tym razem dam kilka bezcennych rad jak maraton spieprzyć. I to tak po całości…

REKLAMA

1. Szukasz sobie nowych startówek? Kup buty na expo dzień przed startem, a załóż na stopy dopiero w dniu startu. W dobrym guście jest też zostawienie pustego pudelka po butach w kiblu na podłodze. Z butów na pewno będziesz zadowolony. Nie mają racji ci, którzy mówią, że buty trzeba rozbiegać przed maratonem. Rozbiegasz je na pierwszych 20 kilometrach.

2. Znajomy polecał ci żele firmy SuperŻelki? Przebiegł na nich pierdyliard maratonów i nigdy, ale to przenigdy, nawet mu się nie odbiły. Świetnie! Kup sobie takie żelki! Najlepiej cale pudełko i zacznij je wsuwać na maratonie. Skoro znajomy przebiegł na nich tyle maratonów to i ty przebiegniesz. No, bo przecież się nie porzygasz…

3. Pamiętaj, że nie przyjechałeś na drugi koniec świata tylko po to, aby przebiec maraton. Skoro już tam jesteś masz prawo przechylić piwo czy dwa. Masz też prawo zobaczyć miasto. Idealnym czasem dla takich atrakcji jest ostatnia noc przed maratonem. Przecież i tak w ostatnią noc przed startem są takie emocje, że nie można zasnąć… Można w tym czasie zwiedzić miasto!

4. Nowe miasto to tez często nowe jedzenie. Jeśli jesteś w miejscu, które ma kuchnię odmienną od tej którą znasz na co dzień, to musisz koniecznie jej spróbować. Nie przejmuj się tym, że mimo kilkudziesięciu prób nie potrafisz prawidłowo wymówić nazwy dania które zamawiasz, ani nie znasz wszystkich jego składników. Na pewno jest bardzo smaczne. Zamów z dokładką!

5  Doładuj się jeszcze węglowodanami przed samym startem. Nie ma nic lepszego niż wielka micha ryżu/kaszy/makaronu (niepotrzebne skreślić) rano przed startem. Toż to czyste węglowodany, które dodadzą ci energii na długiej maratońskiej trasie. Nie żałuj sobie!

Keep calm and fuck marathon

6. Kiedy już dotrzesz na start ustaw się na starcie z przodu. Stawanie z tyłu jest dla cieniasów. Nie po to tyle trenowałeś by startować gdzieś z ogona jak jakiś mięczak! Idź do przodu. Będzie cię lepiej widać w telewizji i na zdjęciach. Będziesz też miał po starcie więcej przestrzeni, bo największy tłok będzie za tobą! Same plusy!

7. Wystartuj szybciej niż wynosi twoje zakładane tempo biegu. Najlepiej tak z 15-20 sek na kilometr szybciej. Jeśli wziąłeś sobie do serca punkt szósty to stoisz z przodu gdzie inni poniosą cię bez problemu do szybszego biegu. A skoro na pierwszych kilku kilometrach idzie ci tak dobrze to trzymaj to tempo do samego końca. Przecież dasz rade!

8. Baw się! W końcu po to biegniesz. Krzycz do każdych napotkanych kibiców. Dopinguj ich, aby tobie dopingowali. Dopinguj ich również za to, że tobie dopingują. Pamiętaj też żeby przybijać piątki absolutnie wszystkim dzieciakom, nawet jak wymaga to od ciebie przebiegania na drugą stronę jezdni. Natomiast, kiedy nie krzyczysz do kibiców ani nie przybijasz piątek, maraton to idealny czas, aby sobie pogadać w biegu ze znajomymi i nieznajomymi. Na pewno chętnie wysłuchają całej historii Twojego życia.

9. Mijaj punkty z wodą i bananami. Najadłeś się wczoraj, najadłeś się rano i wcale a wcale nie jesteś głodny. Wody też przed startem wypiłeś ile trzeba. Banana czy wodę na trasie weźmiesz dopiero jak zachce ci się jeść, ewentualnie pić. Nie warto wyhamowywać, co chwilę i tracić kilka sekund na łapanie kubka z wodą, którego i tak połowę wylejesz na siebie.

10. Jeśli mimo to dotarłeś w dobrym zdrowiu do 30 kilometra to znaczy ze masz prawdziwie, żelazny organizm. Wytrzymasz wiec spokojnie długi finisz. Ala naprawdę długi. Nie ma, co czekać na 35, 37 czy 40 kilometr. Podkręć tempo już tu i teraz. Przecież tak dobrze ci idzie bieg. Masz tyle siły, że dasz rade przyśpieszyć, uciec grupie, z która biegniesz od początku i dobiec długo przed nimi.

I jak, dobiegłeś? Super! Nie porzygałeś się? Ekstra! Jak wynik? Pewnie życióweczka! Jesteś zadowolony? Nie sądze…

REKLAMA

13 myśli na temat “10 pomysłów jak spieprzyć maraton

  • 28.03.2014 o 22:06
    Permalink

    Osobiście wypróbowałam punkt 7. Polecam, spieprzony efekt gwarantowany!

    Odpowiedz
  • 28.03.2014 o 22:18
    Permalink

    Hehe XD beka. Swietny artykul, dobrze sie bawilam czytajac to.

    Odpowiedz
  • 29.03.2014 o 22:19
    Permalink

    Ironia pierwsza klasa. Gratuluję oczucia humoru!!!

    Odpowiedz
  • 30.03.2014 o 20:15
    Permalink

    Punkt 5 stosuje ostatnio regularnie (konkretnie z makaronem) i nie spierprzyło mi to nigdy biegu. Raczej odwrotnie 😉

    Odpowiedz
  • 09.04.2014 o 21:41
    Permalink

    Fajny tekst! Ostatnio w Poznaniu (ale na krótkim półmaratonie) wypróbowałem niechcący punkt 9 – potwierdzam jego skuteczność. 😉

    Odpowiedz
  • 14.05.2015 o 23:00
    Permalink

    Gratuluje świetnego tekstu. Ubawiłem się konkretnie.

    Odpowiedz
  • 27.09.2015 o 21:33
    Permalink

    Bez przesady z punktem 8. Opowiadanie swojego życia odpada – zgadzam się. Rozmowa w ogóle jako taka – zgadzam się, ale powiedzieć komuś kto wymięka „trzymaj się / nie poddawaj się” to nic strasznego. Tak samo jeżeli ktoś nie łamie trójki – pokazać kciuka do góry lub pomachać ręką to nie takie wielkie halo. W wielu miastach w Europie atmosfera na ulicach jest wyjątkowa dzięki kibicom. Jeżeli chce się biegać na odludziu, bo ludzie nie są potrzebni to lepiej wziąć zegarek z gpsem lub telefon z endomondo i „czas/życiówkę też się zrobi”, ale wtedy nie będzie nikt na końcu gratulował, więc jak to jest – potrzebni Ci kibice, ale na samym końcu, bo inaczej wadzą?

    Odpowiedz
  • 21.11.2015 o 18:34
    Permalink

    Rozwaliłeś system tym tekstem! Mega!! Oby więcej takich!!

    Odpowiedz
  • 06.12.2015 o 13:49
    Permalink

    Hhahaha oh ironio, 10 kawałów w jednym. Dobra robota ! 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *